Do trzech razy sztuka

Trzy informacje dla Lecha przed meczem z Crveną zvezdą. Dwie są złe, jedna dobra. O co chodzi?

Kapitan Stali Henryk Kasperczak (z prawej) w meczach z Crveną zvezdą Belgrad jesienią 1973 roku. Fot. Archiwum „Sportu”

  Z LAMUSA  

Rywalizacja pomiędzy klubami z Polski a Serbii (szerzej: byłej Jugosławii) ma historię, która sięga końca lat 60. XX wieku. Wówczas Gwardia Warszawa mierzyła się w Pucharze Miasta Targowych z Vojvodiną Nowy Sad. Harpagony wygrały 1:0 i zremisowały 1:1, co dało im awans do drugiej rundy, gdzie mocniejszy okazał się szkocki Dunfermline.

Doskonały jugosłowiański trener  

Z Crveną zvezdą, jednym z najlepszych klubów Bałkanów, polskim klubom przyszło się mierzyć dwukrotnie: Stali Mielec jesienią 1973 roku i Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski w 2007. Nie były to niestety konfrontacje udane dla polskich jedenastek. To pierwsza zła wiadomość. W obu wypadkach awansował dalej obecny rywal Lecha. Druga zła jest taka, że wszystkie z tych czterech meczów jedenastka z Belgradu rozstrzygnęła na swoją korzyść! Nieznacznie, po walce, cztery razy jedną bramką przewagi, ale... jednak. Teraz przy Bułgarskiej ma być inaczej. Czy faktycznie tak będzie, przekonamy się w środę późnym wieczorem. Liczymy na wygraną Lecha i na zaliczkę przed rewanżem na słynnej belgradzkiej Marakanie, gdzie kibice potrafią rzeczywiście stworzyć niesamowitą atmosferę.

Pierwsza konfrontacja z ówczesnym mistrzem Jugosławii, gdzie nie brakowało wielkich gwiazd, miała miejsce jesienią 1973 roku – we wrześniu i październiku. Dla Crvenej zvezdy był to złoty okres. Zespół od 1966 roku prowadził znakomity trener Miljan Miljanić. Łączył to z funkcją selekcjonera reprezentacji Jugosławii. Starsi kibice mogą pamiętać, że to on zasiadał na trenerskiej ławce Plavich w meczu z Polską podczas mistrzostw świata w Niemczech Zachodnich w 1974 roku, który wygraliśmy 2:1. Prowadził potem Real Madryt, Valencię, a na przełomie lat 70. i 80. jeszcze raz jugosłowiańską reprezentację.   

Drużyna z Belgradu rok w rok wygrywała wtedy ligę, liczyła się w międzynarodowej stawce. W 1971 dotarła do półfinału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, gdzie uległa Panathinaikosowi. Siedem razy za czasów Miljanicia zdobywała mistrzostwo, w zespole grały takie gwiazdy jak Dragan Dżajić czy Stanislav Karasi.

Punkty dla gospodarzy – brawa dla gości

W naszej Stali, mistrzu Polski z sezonu 1972/73, też nie brakowało gwiazd, także tej światowej piłki. W bramce Zygmunt Kukla, w pomocy Henryk Kasperczak, a w ataku Grzegorz Lato i Jan Domarski. Pierwszy mecz rozegrano 19 września 1973 roku w Belgradzie. „Sport” miał na tamtym meczu własnego korespondenta, a był nim znakomity dziennikarz i redaktor, jedna z największych sław w 80-letniej historii naszej gazety – Stanisław Penar. Nadesłał telefoniczną relację nazajutrz w „Sporcie”, bo tak się kiedyś pracowało. „Przenikliwy, zimny wiatr i 40 tysięcy widzów powitało piłkarzy mistrza Polski w stolicy Jugosławii. Gospodarze tuż po gwizdku tureckiego arbitra przystąpili do huraganowego ataku, który można porównać do… tornada. Przytłoczeni sławą rywala mielczanie dali się początkowo zepchnąć do defensywy”.

W 2 minucie Kuklę pokonał Vladimir Petrović. Zaraz potem w słupek trafił Slobodan Janković. Nawała gospodarzy  trwała do 20 minuty. Potem mecz się wyrównał, a po przerwie mistrz Polski wyrównał po składnej akcji. Krzysztof Rześny zagrał do Kasperczaka, ten wypuścił w bój Latę, który strzałem w lewy róg zaskoczył Ognjena Petrovicia. „1:1 na boisku rywala, w dodatku tak utytułowanego. To byłby sukces nie lada” – donosił redaktor Penar. Niestety, drugiego gola zdobył Karasi i na rewanż za dwa tygodnie do Polski Crvena zvezda przyjechała z zaliczką, choć mielczanom, z uwagi na bramkę na wyjeździe, wystarczała skromna wygrana 1:0 (przy równym bilansie bramek decydowały te strzelone na wyjeździe). „Punkty dla gospodarzy – brawa dla gości” – taki był tytuł relacji z tamtego pierwszego spotkania.

Lato i Kasperczak nie pomogli  

Rewanż rozegrano nie w Mielcu, ale na stadionie Wisły w Krakowie. Mecz polskiego debiutanta w europejskich pucharach obejrzało aż 40 tysięcy fanów! Wszyscy, po dobrym meczu w Belgradzie, liczyli na sukces w starciu z utytułowanym przeciwnikiem. W kraju panowała wtedy futbolowa gorączka. Rewanżowe spotkanie rozegrano w środę 3 października 1973, a więc ledwie dwa tygodnie przed meczem Anglia – Polska na Wembley, który dał nam historyczny awans na mundial na zachodnioniemieckie boiska.

Niestety, Stal nie dała rady w rewanżowej konfrontacji. Choć była okazja na bramkę, zmarnowana szansa przez Latę, choć mielczanie dyktowali tempo, to jednak rywale trafili do siatki i spokojnie dowieźli prowadzenie do końca, awansując do drugiej rundy Pucharu Europy. – Satysfakcję stanowi tylko fakt, że stanowiliśmy – poza krótkimi okresami – całkiem równorzędnego przeciwnika dla wielokrotnego mistrza Jugosławii. Muszę jednak stwierdzić, że niektórzy piłkarze mojego zespołu wykazali niekiedy jakby nadmierny respekt przed przeciwnikiem – komentował po meczu trener mielczan Aleksander Brożyniak. Crvena zvezda w tamtym sezonie 1973/74 doszła do 1/4 finału rozgrywek PEMK, gdzie przegrała z późniejszym finalistą Atletico Madryt. Triumfował Bayern Monachium.

Bronowicki przeciwko Dyskobolii

Kolejna futbolowa rywalizacja Crvenej zvezdy z polskim klubem to już inna epoka. W edycji 2007/08 belgradczycy rywalizowali w Pucharze UEFA z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. W serbskim zespole grał wtedy... reprezentant Polski Grzegorz Bronowicki. Zaliczył w tamtym sezonie 20 gier w barwach słynnego serbskiego klubu.  

Starcia Crvenej zvezdy z Dyskobolią były spotkaniami o awans do fazy grupowej i oba zakończyły się wygranymi drużyny z Serbii po 1:0. „I po krzyku” – pisał „Sport” na pierwszej stronie w piątek 21 września 2007 roku po meczu w Grodzisku, który obserwowały 4 tysiące kibiców i gdzie nie było już... dobrej atmosfery, bo mówiło się głośno o końcu wielkiej piłki w tym wielkopolskim miasteczku, co niestety dla Groclinu szybko nastąpiło. Gra z Crveną była pożegnaniem z europejskimi pucharami. Teraz z tym klubem mierzy się inna z wielkopolskich drużyna – oby z większym powodzeniem, bo przecież… do trzech razy sztuka! To jest ta dobra wiadomość, bo w końcu komuś musi się udać złamać i przejść tego rywala.

Michał Zichlarz           

Historia meczów polsko-serbskich w europejskich pucharach (PEMK/LM, PEZP, PMT/PUEFA/LE/LKE/LK)
◾ 1969/70 – Puchar Miast Targowych (1/32) FK Vojvodina – Gwardia Warszawa 0:1, 1:1
◾  1973/74 – Puchar Europy Mistrzów Krajowych (I) FK Crvena zvezda – Stal Mielec 2:1, 1:0
◾  1974/75 – Puchar UEFA (1/32) Górnik Zabrze – FK Partizan 2:2, 0:3
◾  2007/08 – Puchar UEFA (I) Dyskobolia Grodzisk Wlkp. – Crvena zvezda 0:1, 0:1
◾  2016/17 – Liga Europy (E2) FK Partizan – Zagłębie Lubin 0:0, 0:0 karne 3-4
◾  2024/25 – Liga Konferencji (L) FK TSC Backa Topola – Legia Warszawa 0:3
◾  2024/25 – Liga Konferencji (1/16) FK TSC Backa Topola – Jagiellonia Białystok 1:3, 1:3
◾  2025/26 – Liga Konferencji (E2) FK Novi Pazar – Jagiellonia Białystok 1:2, 1:3
Bilans: 15 meczów, 6 zwycięstw, 4 remisy, 5 porażek, bramki 19:15. Siedem dwumeczów – cztery awanse polskich drużyn (dodatkowo jedna rywalizacja grupowa/ligowa).

Źródło: 90minut.pl

 

Stal i Dyskobolia z Crveną zvezdą  

I runda Pucharu Europy Mistrzów Krajowych

    • ◾ 19 września 1973, Crvena zvezda Belgrad – Stal Mielec 2:1 (1:0)
1:0 – V. Petrović, 2 min, 1:1 – Lato, 46 min, 2:1 – Karasi, 59 min
◾  3 października 1973 , Stal Mielec – Crvena zvezda Belgrad 0:1 (0:1)
0:1 – Lazarević, 26 min


I runda Pucharu UEFA

◾  20 września 2007 , Dyskobolia Grodzisk Wlkp. – Crvena zvezda Belgrad 0:1 (0:1)

0:1 – Baszta, 19 min

◾  4 października 2007 , Crvena zvezda Belgrad – Dyskobolia Grodzisk Wlkp. 1:0 (1:0)

1:0 – Nazarenko, 43 min

Bilans polskich klubów z Crveną zvezdą: 4 mecze, 4 porażki, bramki: 1:5. 



Polskie kluby dwa razy rywalizowały z Crveną zvezdą, Stal w 1973 i Dyskobolia Grodzisk w 2007. Bez powodzenia.