Do trzech derbów sztuka
Sytuacja Tottenhamu robi się dramatyczna i niewiele brakuje, aby jeden z największych angielskich klubów zsunął się do strefy spadkowej.
Obrońca Cristian Romero to jeden z najskuteczniejszych piłkarzy Spurs, choć jako kapitan... sprawdza się jako tako. Fot. Max Tomlinson/Focus Images/MB Media/PressFocus
ANGLIA
Według różnych wycen Spurs mogą pochwalić się piątym najwięcej wartym składem Premier League, a piłkarze źle tam nie zarabiają. Cóż jednak z tego, skoro zdobywcy Ligi Europy mają coraz mniejszą przewagę nad strefą spadkową...
Znany wujek
Nie ma jednej przyczyny takiego stanu rzeczy. To szereg drobnych decyzji, które kumulują się jak kula śnieżna zepchnięta z wielkiego zbocza. W zeszłym sezonie – mimo europejskiego triumfu – już było źle. W końcu Londyńczycy skończyli na ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli, choć z ogromną przewagą nad spadkowiczami. Trener Ange Postecoglou nie wytrwał na posadzie, w której ratowaniu nie pomogła mu beznadziejna przez cały sezon sytuacja kadrowa Tottenhamu, boleśnie nadszarpywanego kontuzjami. Letnie transfery nie rzuciły na kolana, a koncepcje nowego szkoleniowca, Thomasa Franka, nie przyjęły się na gruncie zaproponowanym przez władze Spurs.
Rolę strażaka powierzono Igorowi Tudorowi, znanemu wujkowi Frana z Rakowa Częstochowa, ale zaczął od dwóch derbowych porażek – z Arsenalem 1:4 i z Fulham 1:2. Efektu nowej miotły nie doświadczyliśmy. Tottenham nie wygrał dziesięciu kolejnych spotkań w lidze, wyrównując swój rekord z lat 90. Szansę na przełamanie będzie miał w kolejnych derbach, dzisiejszych z Crystal Palace, które także ma problemy i ślizga się w dół tabeli. Terminarz Spurs nie jest taki zły. W ostatnich meczach z tych najsilniejszych ekip zostały im jeszcze Liverpool, Aston Villa i Chelsea – no ale tu nie ma co patrzeć. Tu trzeba punktować!
Brakuje Heung-min Sona
– Wierzymy w siebie, wierzymy w trenera, wierzymy w wykonywaną pracę. Wierzymy... we wszystko. Wiemy, że sytuacja ulegnie zmianie. Po prostu musimy znaleźć sposób, aby to osiągnąć, bo mamy wszystko, co potrzebne – zdradził jakże prostą receptę na sukces pomocnik Yves Bissouma. Ale coś powiedzieć musiał, a na pewno nie mógł zdradzić, że w szatni drużyny nie dzieje się najlepiej. To z kolei węszą angielskie media, wskazując, że gdy latem do Los Angeles odszedł Koreańczyk Heung-min Son, w zespole pojawił się kryzys przywództwa. A Tottenham ma jedną z młodszych kadr w Premier League, co w tym kontekście nie pomaga. Nie pomaga też fakt, że nowy kapitan, Argentyńczyk Cristian Romero, jest postacią porywczą i emocjonalną. Spójność została zachwiana.
Bez Levy'ego trudniej
Na swoje „szczęście” klub na wypadek spadku... jest częściowo zabezpieczony. David Ornstein z The Athletic zdradził, że jeśli londyńska ekipa zsunie się do Championship, większość kontraktów w zespole czekają drastyczne obniżki – niektóre ponad 50 procent. Jest też jednak negatywny aspekt finansowy, który nie wynika tylko z faktu samego spadku i utraty gigantycznych przychodów z praw telewizyjnych.
Okazuje się bowiem, że słabe wyniki Spurs sprowokowały czołowych sponsorów do wycofania się ze wspierania klubu. Ci mieli znakomite relacje z byłym prezesem Tottenhamu, Danielem Levym, który po 25 latach przestał pełnić tę funkcję we wrześniu. Anglik o żydowskim rodowodzie był krytykowany przez kibiców za stricte sportowe zarządzanie klubem, ale w kwestiach finansowych był top. Bez niego Tottenham nadal słabo radzi sobie sportowo, a teraz również... i finansowo.
Piotr Tubacki
◾ Czwartek: Tottenham – Crystal Palace (21.00)◾ Bournemouth – Brentford 0:0
◾ Everton – Burnley 2:0 (1:0)
1:0 – Tarkowski (32), 2:0 – Dewsburry-Hall (60)
◾ Leeds – Sunderland 0:1 (0:0)
0:1 – Diarra (70)
◾ Wolverhampton Wanderers – Liverpool 2:1 (0:0)
1:0 – R. Gomes (78), 1:1 – Salah (83), 2:1 – Andre (90+4)
◾ Środowe mecze zakończone po zamknięciu wydania.
