Do dwóch razy sztuka

24-letnia Miyu Yamashita w sierpniu zdobyła swoje pierwsze trofeum wielkoszlemowe. Teraz po trzyosobowej dogrywce triumfowała w Malezji.

Debiutantka zdobywa drugie trofeum LPGA. Fot. Facebook LPGA

Kiedy zwyciężała w wielkoszlemowym AIG Women’s Open miała już na koncie 13 zawodowych wygranych, każde z nich wywalczone w swojej ojczyźnie. Po raz pierwszy wygrała w LPGA of Japan Tour w 2021 roku, podczas KKT Cup Vantelin Ladies Open. W kolejnym sezonie bardzo się rozpędziła, odniosła aż pięć wygranych, jako najmłodsza w historii zwyciężyła w całorocznym rankingu ligi, z najniższą średnią punktową, najczęściej - aż 21 razy - plasując się w pierwszej dziesiątce turniejowej. W grudniu 2024 roku zdobyła kartę LPGA Tour na kolejny sezon, wygrywając finałowy turniej kwalifikacyjny. Można śmiało powiedzieć, że filigranowa Japonka nie bierze jeńców.

Mistrzyni wielkoszlemowa

Pierwszego dnia rywalizacji w słynnym walijskim Royal Porthcawl Golf Club byliśmy świadkami niezwykłej sytuacji. Na prowadzeniu z wynikiem 67 znajdowało się sześć Japonek. Wśród nich była oczywiście nasza bohaterka. Szybko wystrzeliła na samodzielne prowadzenie, którego nie oddała już do końca. W piątek dorzuciła 65 uderzeń, z wynikiem -11 prowadząc trzema strzałami przed Ryo Takedą. W sobotę, mimo słabszej rundy 74, wciąż była samodzielną liderką z jednym uderzeniem przed Koreanką A Lim Kim i dwoma przed Amerykanką Andreą Lee. W niedzielę czekała ją wojna nerwów - okazało się, że przyjęła to wyzwanie na zimno. Mimo ogromnej presji i ataków Angielki z polskimi korzeniami – Charley Hull, kontrolowała sytuację. Po birdie na czwórce, ósemce i dziewiątce zaliczyła siedem parów, cały czas prowadząc. Po jedynym tego dnia bogeyu na siedemnastce, zakończyła turniej kolejnym parem, dającym jej dwupunktowe zwycięstwo przed faworyzowaną przez brytyjską publiczność Charley i swoją rodaczką Minami Katsu. Świętując dzień wcześniej urodziny, nie kryła wzruszenia po wielkim sukcesie. „Wygrana w tak historycznym turnieju przed tymi wszystkimi kibicami to niesamowite uczucie, a obecność rodziny wokół mnie to coś niesamowitego” – relacjonowała po japońsku. „Bycie częścią tak ważnego wydarzenia jest naprawdę wyjątkowe”. Została szóstą triumfatorką wielkoszlemową z Japonii, a czwartą w ostatnich dwóch latach, dołączając do Ayaki Furue, Mao Saigo i Yuki Saso. Wcześniej jej najlepszym występem w Wielkim Szlemie było drugie miejsce w ubiegłorocznym KPMG Women’s PGA Championship, a na początku tego roku była tam szósta. Jej poprzednim najlepszym występem w AIG Women’s Open było trzynaste miejsce w szkockim Muirfield, trzy lata temu. „Zdobycie trofeum wielkoszlemowego było moim celem od najmłodszych lat, a możliwość jego wygrania jest czymś wyjątkowym. To efekt ciężkiej pracy każdego dnia, wprowadzania zmian, ulepszeń, a to, że mogę to teraz zrobić i nazywać siebie mistrzynią, jest niesamowite. To, że tak wiele japońskich zawodniczek radzi sobie teraz tak dobrze, dodaje mi sił. To, że wszystkie będziemy się wzajemnie wspierać, to coś, na co bardzo czekam w przyszłości”

Japonka znów atakuje

Jej drugi triumf w najlepszej golfowej lidze kobiet przyszedł w bardzo elektryzujących okolicznościach, a sądząc po sytuacji po 54 dołkach, mało kto mógł przypuszczać, że Maybank Championship wygra akurat mierząca niewygórowane 150 centymetrów Japonka. Rozpoczynając niedzielę w Kuala Lumpur od ośmiu uderzeń straty, skończyła jako mistrzyni! Od 1980 roku tylko jedna zawodniczka triumfowała, odrabiając większą stratę – była to Seon Hwa Lee, która zniwelowała deficyt dziewięciu uderzeń, podczas turnieju Ginn Tribute w 2008 roku. Tegoroczna debiutantka na LPGA finiszowała z fantastyczną rundą dnia 65, remisując po 72 dołkach z prowadzącą od pierwszego dnia Koreanką Hye-Jin Choi (73) i Australijką Hannah Green (68).

Koreanka, która miała cztery uderzenia przewagi przed finałem, rozpoczęła dogrywkę, grając w lewo do głębokiej trawy i znowu w lewo niemal do innego powiatu, lądując obok startu dziesiątego dołka. Dzięki wyjątkowemu szczęściu mogła tam bez kary przenieść piłkę na tee, ze względu na słup stojący w jej linii uderzenia, skąd posłała ją na green, kilka metrów od flagi. Japonka grała swoje trzecie uderzenie nieco sprzed greenu, lądując również kilka metrów od dołka. W najgorszej sytuacji znalazła się Australijka, która grając z wbitej w mokry piasek w bunkrze przed greenem piłki, wybiła ją tak, że ta stoczyła się i zatrzymała tuż obok krawędzi bunkra. Stamtąd wykonała niezbyt udanego chippa daleko za dołek i tym samym praktycznie pogrzebała swoje szanse na wygraną. Jako pierwsza piłkę zatopiła w dołku Japonka, zdobywając birdie. Koreanka nie zdołała wyrównać tego wyniku, pudłując swoją próbę na przedłużenie dogrywki.

Słuchając muzyki

Aż pięć zawodniczek, w tym numer 1 na świecie - Tajka Jeeno Thitikul, Chinka Yan Liu, Japonka Akie Iwai i Koreanki A Lim Kim oraz Sei Young Kim, otarły się o dogrywkę jednym uderzeniem, dzieląc się na koniec dnia czwartą pozycją. Yamashita dołączyła do Thitikul jako jedyna dwukrotna zwyciężczyni na LPGA w 2025 roku, kończąc rywalizację w najlepszej dziesiątce turniejowej jedenaście razy w dziewiętnastu startach. Jej marsz po najnowszy triumf przerywany był w niedzielę dwukrotnie. Po godzinnym opóźnieniu z powodu zagrożenia burzą na drugiej dziewiątce, sama dogrywka została opóźniona o pół godziny przez intensywne opady deszczu. „Dziś z powodu pogody wystąpiło wiele opóźnień, ale udało mi się zachować koncentrację i kontrolę nad grą” – powiedziała aktualnie czwarta golfistka świata. „Po prostu słuchałam muzyki, a potem byłam gotowa na play-off”.

Jeeno Thitikul najwyraźniej lubi grać w Malezji, zajmując drugie miejsce w tym turnieju w dwóch poprzednich edycjach. Światowa jedynka rządzi w tym sezonie, dowożąc aż trzynaście miejsc w TOP 10 w dziewiętnastu startach, zwyciężając w maju u stóp Statuy Wolności w Liberty National Golf Club i w październiku w Szanghaju. O tym, że nie dostała się do dogrywki, zdecydował krótki nietrafiony putt na ostatnim dołku. „Tak szczerze mówiąc, nie jestem pewna swojego puttera w tym tygodniu” – powiedziała niezbyt zadowolona z dyspozycji na greenach Thitikul. „Tak jak w zeszłym tygodniu, nie potrafię trafić żadnego putta, ale jestem naprawdę zadowolona z tego, jak walczyłam ze sobą”.

Od czwartku LPGA przenosi się do... Japonii. W TOTO Japan Classic tytułu bronić będzie Rio Takeda. W tym samym czasie Ladies European Tour rozgrywać będzie swój przedostatni turniej sezonu - Aramco China Championship. Mocno poranne transmisje z Chin z komentarzem Mateusza Kniaginina w Golf Zone.

Kasia Nieciak

WYNIKI

Imponujące trofeum z tygrysem. Fot. Facebook LPGA

Jeeno Thitikul znów była blisko wygranej w Malezji. Fot. Facebook LPGA

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się