Derby dla Rakiet
San Antonio Spurs stracili 16 punktów przewagi i przegrali derbowe starcie w Houston.
W San Francisco pozbawieni kontuzjowanego Jimmy'ego Butlera Warriors wysoko przegrali z Toronto. Fot. PAP/EPA
W NBA rozpoczął się Tydzień Rywalizacji, w ramach którego odbędzie się kilka ulubionych przez kibiców klasyków. We wtorek była okazja obejrzeć derby Teksasu, bo do Houston przyjechała ekipa z pobliskiego San Antonio. Goście wysoko wygrali pierwszą kwartę (39:28) i przez kolejne dwie dyktowali tempo gry. Całą przewagę stracili jednak w fatalnej dla siebie ostatniej ćwiartce. Wystarczy tylko wspomnieć, że w ostatnich 12 minutach Spurs oddali 13 rzutów za trzy i... wszystkie chybili. Gospodarze dowodzeni przez świetnie usposobionych Alperena Senguna (20 punktów, 13 zbiórek, 9 asyst) i Reeda Shepparda (21 punktów, 12 w ostatniej kwarcie) odrobili straty i ostatecznie wygrali cały mecz. - W czwartej kwarcie wiele rzeczy poszło nie tak. Houston wykonało kawał dobrej roboty… ale to my mieliśmy też bardzo kiepską połowę. Nie trafialiśmy rzutów z dystansu, nie byliśmy mocni w kreowaniu gry, podaniach i mentalności. To była cała gama czynników - przyznał trener Spurs, Mitch Johnson.
W zespole z San Antonio najlepszy był tym razem Julian Champagnie, który ustrzelił 27 punktów i zaliczył aż 8 trójek. Victor Wembanyama zanotował double double (14 punktów, 10 zbiórek), ale skuteczność z gry miał fatalną (5/21, 0/7 za trzy). Jeremy Sochan nie pomógł drużynie, tradycyjnie cały mecz przesiedział na ławce. Spotkanie było opóźnione o blisko pół godziny, bo podczas rozgrzewki jeden z zawodników wygiął jedną z obręczy i konieczna była wymiana.
Emocji nie brakowało także w Denver, gdzie przyjechali Los Angeles Lakers. Oglądaliśmy dwie zupełnie różne połowy - w pierwszej dominowali gospodarze, wygrali tę część 14 punktami, po przerwie z kolei dużo lepsi byli Jeziorowcy. Mecz był popisem Luki Doncicia. Słoweniec zaliczył triple double (38 punktów, 13 zbiórek, 10 asyst) i poprowadził swój zespół do wygranej. Goście mieli w czwartej kwarcie serię punktową 14:0, po której odskoczyli na 12 oczek. Kluczem do zwycięstwa okazało się powstrzymanie Jamala Murraya. - To było nasze zadanie na drugą połowę i zdecydowanie powiodło się - mówił J.J. Redick, trener Lakers. Murray w pierwszej połowie zdobył 26 punktów, a po przerwie tylko... dwa.
Nuggets wciąż muszą grać bez swojego lidera - kontuzjowany Nikola Jokić wspierał kolegów z ławki. Denver są na trzecim miejscu w Konferencji Zachodniej, a Lakersi dwie pozycje niżej. Po meczu trener Lakers J.J. Redick wypowiedział się w sprawie kontuzjowanego Austina Reavesa. Zdaniem szkoleniowca rehabilitacja zawodnika przebiega dobrze i powinien dołączyć do zespołu podczas nadchodzącej 8-meczowej serii wyjazdów.
Golden State - Toronto 127:145, Philadelphia - Phoenix 110:116, Chicago - LA Clippers 138:110, Houston - San Antonio 111:106, Utah - Minnesota 127:122, Denver - LA Lakers 107:115, Sacramento - Miami 117:130.
(p)
