Defensor... atakujący
Nieoczekiwana porażka Jurajskich Rycerzy w Gdańsku! Bohaterami Trefla byli Aleksiej Nasewicz i Tobias Brand.
Tobias Brand przełamał reprezentacyjny blok Bartłomieja Bołądzia i Mateusza Bieńka. Fot. PAP/Adam Warżawa
Dla zawiercian starcie w Gdańsku było już jedenastym w sezonie. Mogą czuć się zmęczeni, ale mimo to wydawało się, że z gospodarzami sobie poradzą, bowiem ostatnio prezentowali równą i wysoką formę, pokonując m.in. w efektowym stylu bardzo mocną Asseco Resovię.
Miejscowi, których celem jest miejsce w play offie, wyszli na parkiet mocno nabuzowani. Przede wszystkim jednak trener Mariusz Sordyl dobrze ich przygotował taktycznie. Wiedział, że rozgrywający Aluronu CMC Warty Miguel Tavares Rodrigues lubi rozpoczynać spotkania od wystaw do Mateusza Bieńka. I pod środkowego gdańszczanie mieli ułożoną defensywę. Przewidywania Sordyla się sprawdziły. Bieniek raz za razem dostawał piłkę i… nie kończył. Tylko jeden na jego pięć pierwszych ataków był skuteczny.
Gracze Energi Trefla zaskoczyli też ofiarną postawą w obronie, a w ofensywie królował Aleksiej Nasewicz. 22-latek spisywał się fantastycznie. Kończył każdą piłkę, nawet najtrudniejszą, gdy mierzył się z Bieńkiem, Miłoszem Zniszczołem czy Aaronem Russellem. Miał też odpowiednie wsparcie w kolegach, bo Piotr Orczyk czy Moustapha M’Baye niewiele mu ustępowali.
Pierwszy set to popis gdańszczan. Goście byli bezradni. Zdołali zdobyć zaledwie 16 punktów! Mocno zostali jednak podrażnieni. Od kolejnej partii spisywali się dużo lepiej. Wciąż popełniali błędy, grali nierówno, zawodził Bartosz Kwolek – z czasem zmieniony przez Patryka Łabę – ale stawiali zaciekły opór. Niewiele jednak brakło, by z Gdańska wrócili z zerowym dorobkiem. W drugiej partii przegrywali już bowiem 22:24. I wtedy pokazali wielką klasę. Znaleźli sposób na Nasewicza. Atakujący miał dwie piłki w górze na skończenie partii, ale został złapany przez blok Jurajskich Rycerzy. Seta zakończył asem serwisowym Russell. Nasewicz zrehabilitował się za to w trzeciej odsłonie, gdy to on wykonał ostatni atak.
Zawiercianie, mimo że znów musieli gonić rywali, po raz kolejny się podnieśli. Mecz rozstrzygnął się w tie-breaku. Miał on nieoczekiwanego bohatera. Został nim Tobias Brand. Niemiecki przyjmujący do tej pory w ataku niczym się nie wyróżniał, wykonywał za to czarną robotę w defensywie. Gdy jednak jego koledzy zaczęli odczuwać trudy spotkania, opadli z sił i słaniali się na nogach, wziął ciężar gry na siebie. Skończył wszystkie sześć ataków, dołożył asa i po ostatniej akcji utonął w objęciach kolegów.
◼ Energa Trefl Gdańsk – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:2 (25:16, 25:27, 25:23, 17:25, 15:9)
GDAŃSK: Worsley, Brand (17), Pietraszko (6), Nasewicz (30), Orczyk (15), M’Baye (7), Koykka (libero) oraz Stępień, Schamlewski, Kogut (3), Sobański, Schulz. Trener Mariusz SORDYL.
ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues, Kwolek (6), Bieniek (12), Bołądź (22), Russell (18), Zniszczoł (5), Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Ensing (3), Łaba (8). Trener Michał WINIARSKI.
Sędziowali: Marek Lagierski (Czeladź) i Marek Krupski (Bielsko-Biała). Widzów 4800.
Przebieg meczu
I: 10:7, 15:11, 20:13, 25:16.
II: 9:10, 15:14, 19:20, 24:25, 25:27.
III: 10:8, 15:11, 20:18, 25:23.
IV: 6:10, 9:15, 13:20, 17:25.
V: 5:2, 10:6, 15:9.
Bohater – Aleksiej NASEWICZ.
