Dedykacja dla porozbijanego

POLONIA BYTOM

Fatalne starcie z polonistą z Warszawy mogło się dla Konrada Andrzejczaka skończyć dużo gorzej. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

Niewiele ponad kwadrans podczas meczu dwóch Polonii w Bytomiu spędził w poniedziałkowy wieczór na murawie Konrad Andrzejczak. Wywalczył „jedenastkę” dla gospodarzy, by kilka minut później – po dramatycznie wyglądającym zderzeniu głowami z Jakubem Budnickim – opuścić boisko. Schodził do szatni z opatrunkiem na brodzie, w towarzystwie członków sztabu medycznego; wcześniej na murawie sygnalizował bowiem zawroty głowy. - Dedykujemy mu to zwycięstwo. Prosto ze stadionu pojechał do szpitala – mówił po meczu trener Wojciech Mróz.

Według informacji, jakie uzyskaliśmy w klubie, wspomniane zawroty głowy ustąpiły. Nie było też innych objawów sugerujących uraz (np. wstrząs) mózgu. Zawodnik zmaga się za to z bólem ucha i szczęki, bo to właśnie w tych okolicach twarzy przyjął główny impet uderzenia rywala ze stolicy.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się