Debiutanci na horyzoncie
W przyszłym tygodniu reprezentacja Polski rozegra jeden z najważniejszych meczów, a sytuacja może wymagać nowych nazwisk w kadrze Jana Urbana.
Czy Oskar Pietuszewski stanie się twarzą reprezentacji Jana Urbana? Fot. PAP/EPA
Nieubłaganie zbliża się zgrupowanie reprezentacji Polski i baraże o udział w mistrzostwach świata. To ważna chwila dla selekcjonera Jana Urbana i wielka próba dla piłkarzy, którzy marzą o wylocie na turniej do Ameryki Północnej. W takich chwilach często nie ma miejsca na eksperymentowanie – stawia się głównie na sprawdzonych zawodników, którzy stanowili o sile reprezentacji. Co jednak zrobić, gdy sytuacja kadrowiczów w ciągu kilku miesięcy uległa znaczącej zmianie? Trzeba kombinować…
Niepewna obrona
Sytuacja zdecydowanie uległa zmianie, szczególnie w obronie. Jan Urban stawiał już na sprawdzonych Jakuba Kiwiora (który grał na lewej stronie) i Jana Bednarka. To duet z Porto, który – co oczywiste – powołanie otrzyma. Problem pojawia się jednak z obsadą pozostałych pozycji. Selekcjoner w 2025 r. stawiał też na Przemysława Wiśniewskiego i Jana Ziółkowskiego. W środku obrony grał również Tomasz Kędziora, który zapewne weźmie udział w najbliższym zgrupowaniu. Natomiast w przypadku Wiśniewskiego i Ziółkowskiego sprawa wcale nie jest tak oczywista. Wiśniewski nie gra już we Włoszech, bo przeprowadził się do Widzewa Łódź. I choć na Półwyspie Apenińskim reprezentował Spezię na drugim szczeblu rozgrywkowym, zrobił krok w tył, bo reprezentuje drużynę walczącą o utrzymanie. Z kolei Ziółkowski w Romie… po prostu przestał grać regularnie. W meczach ligowych albo siedzi na ławce, albo wchodzi na ostatnich kilka minut. Co gorsza, w zeszły weekend w meczu z Como, gdy dostał od trenera 20 minut, popełnił błąd przy bramce dla rywali, przez co Rzymianie przegrali 1:2.
Ponadto niepewna jest sytuacja Matty’ego Casha, który doznał kontuzji łydki i w miniony weekend odpoczywał w meczu ligowym Aston Villi. Z tego powodu potrzebni są nowi defensorzy, debiutanci! W przestrzeni medialnej pojawiają się nazwiska tych, którzy mogą otrzymać powołania.
Przedwcześnie ogłoszony
Pierwszym z nich jest Łukasz Bejger i nie jest to wielkie zaskoczenie, ponieważ jego klub NK Celje przedwcześnie pochwalił się tym, że 24-latek otrzymał zaproszenie na zgrupowanie. To zawodnik, który ma spore doświadczenie z gry w reprezentacji U-21 – 19 meczów jako zawodnik Śląska Wrocław. Gdy jednak Wrocławianie w sezonie 2024/25 byli blisko spadku, Bejger ewakuował się na Słowenię. I zrobił najlepszy możliwy ruch. Czy więc jego powołanie może dziwić? Absolutnie nie! Jest podstawowym obrońcą lidera ligi słoweńskiej, z którym gra w Lidze Konferencji (być może wkrótce z niej odpadnie, bo pierwszym meczu 1/8 finału przegrał z AEK Ateny 0:4). Skoro więc zyskał doświadczenie z gry w Europie, dlaczego miałby się nie nadawać do biało-czerwonej kadry?
18-latek z potencjałem
Dziury defensywne ma też załatać Kacper Potulski, który jest w podobnej sytuacji co Bejger. W tym sezonie zaczął grać w Mainz, od listopada jest niemal nieodłączną częścią pierwszego składu. Zaczął od dobrych występów w Lidze Konferencji, po czym trener Bo Henriksen (a później jego następca, Urs Fischer) zaczęli wystawiać go też w Bundeslidze. Ma ogromny potencjał, jest wielkim talentem i trudno nie zwrócić na niego uwagi w kontekście powołań do pierwszej reprezentacji.
Bejger i Potulski mają stanowić alternatywę dla selekcjonera. Nikt nie oczekuje, że wejdą do pierwszego składu i od razu będą stanowić o sile kadry. Mają być w gotowości w razie jakiegokolwiek nieprzewidzianego przypadku.
Czekamy na niego!
Na premierowe powołanie do reprezentacji czeka też Oskar Pietuszewski. Jest coraz bliżej gry w pierwszej reprezentacji. Już jesienią, gdy był zawodnikiem Jagiellonii, wielu widziało go w biało-czerwonych barwach, natomiast teraz, gdy już jest zawodnikiem FC Porto, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym nie otrzymuje powołania. W Portugalii Pietuszewski zachwyca. 17-latek szybko wywalczył miejsce w wyjściowej jedenastce Smoków, a w ostatnich tygodniach gra na niebywale wysokim poziomie. W trzech ostatnich kolejkach zdobył trzy gole, w tym spektakularnego, w prestiżowej rywalizacji z Benficą, gdy przedryblował doświadczonego Nicolasa Otamendiego. Trudno przejść obojętnie wobec takiego wejścia skrzydłowego do poważnego futbolu. W tym momencie przestał być tylko obietnicą na przyszłość, a stał się piłkarzem, który już teraz może być czołową postacią reprezentacji. Nie będziemy daleko od prawdy, jeśli stwierdzimy, że jego forma może zdecydować o tym, czy awansujemy na mistrzostwa świata. Jest piłkarzem obdarzonym wielkim talentem, jest polskim Laminem Yamalem.
Bramkarz do pomocy
Czwartym zawodnikiem, który może otrzymać pierwsze w karierze powołanie na zgrupowanie reprezentacji, jest Mateusz Lis. Tego golkipera pamiętamy przede wszystkim z występów w Wiśle Kraków, której piłkarzem był w latach 2018-21. Z Krakowa wyruszył w podróż po świecie. Najpierw trafił do tureckiego Altayu, później do Southamptonu, gdzie jednak się nie przebił. Został wypożyczony do Troyes, gdzie zagrał kilka meczów w Ligue 1, a następnie do Goztepe. W Turcji spisywał się na tyle dobrze, że podpisano z nim kontrakt. W klubie z Izmiru jest kapitanem. Nie opuścił ani jednego meczu w trwającym sezonie i razem z drużyną osiąga niezłe wyniki. Aktualnie Goztepe jest na piątym miejscu w Super Lig, zaraz za wielką czwórką, którą tworzą Galatasaray, Fenerbahce, Trabzonspor i Beskitas. Dla Lisa powołanie będzie oznaczać rolę trzeciego lub czwartego bramkarza. Będzie uzupełnieniem składu po tym, jak Łukasz Skorupski doznał urazu uda (piszemy o tym na stronie 17).
Kacper Janoszka
