Debiut marzenie

Konsekwencja w grze, determinacja oraz walka na całej szerokości i długości tafli przyniosły cenne zwycięstwo.

Biało-czerwoni fetują kolejnego gola. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

SOSNOWIEC CUP

Pekka Tirkkonen, nowy selekcjoner reprezentacji, zaliczył wręcz wymarzony debiut. Biało-czerwoni w pierwszym meczu Europejskiego Pucharu Narodów w Sosnowcu wygrali z reprezentacją Italii 4:2. Przypomnijmy, że ci rywale będą gospodarzami najbliższego turnieju olimpijskiego. Nasi hokeiści zaimponowali agresywną i konsekwentną grą i zaliczyli cenną wygraną. To dopiero początek sezonu międzynarodowego, a jego ukoronowaniem będą majowe mistrzostwa świata Dywizji 1A w Sosnowcu. Inauguracja była udana i chcielibyśmy też takiego zakończenia sezonu.

Wprawdzie reprezentacja Italii przyjechała bez kilku kontuzjowanych zawodników, ale przed ich zastępcami otworzyła się szansa rywalizacji o nominacje olimpijskie. Za niespełna cztery miesiące zespół kierowany przez Jukkę Jalonena (mistrz olimpijski z Suomi) będzie grała w Mediolanie. Włosi w Sosnowiec Cup uchodzili za faworytów i stąd też obawialiśmy się o inauguracyjny wynik.

Dla debiutującego selekcjonera Biało-czerwonych otwarcie też miało spore znaczenie. Obserwując rozgrzewkę, w pewnym momencie zaniemówiliśmy, bo ni stąd, ni zowąd Krzysztof Maciaś zjechał a tafli z grymasem na twarzy. Na szczęście nasze obawy były niepotrzebne. Młodszy z braci Maciasiów wrócił na lód i spisywał się bez zarzutu, choć nie ustrzegł się błędu.

Pierwsza tercja w wykonaniu Biało-czerwonych była wręcz wymarzona, choć w 6:07 min Bartłomiej Pociecha powędrował do boksu kar i spodziewaliśmy trudnych momentów, a tymczasem Łukasz Krzemień przechwycił krążek i pomknął na bramkę. Wjechał w tercję i uderzył po lodzie, a Gianluca Vallini nie miał żadnych szans. Gol uzyskany w osłabieniu ma podwójną wartość. Wkrótce po dobrej akcji Paweł Zygmunt zagrał zza bramki, zaś Kamil Górny niewiele się zastanawiał i huknął na bramkę. Włoski bramkarz znów był bezradny i byliśmy zdumieni niezwykłą skutecznością naszych zawodników, bo do tej pory słyszeliśmy tylko narzekania. Straconego gola mogliśmy natomiast uniknąć. Maciaś ociągał się z wybiciem krążka i powstało zamieszanie pod bramką, po którym Matt Bradley umieścił „gumę” w siatce. To jednak wcale nie osłabiło ducha walki naszej drużyny, która grała wysokim pressingiem i mocno ograniczała ruchy rywali. Niespełna 3 min później Dominik Paś, występujący tym razem w roli środkowego, świetnym uderzeniem podwyższył na 3:1. Rozsądna gra i skuteczność sprawiła, że po pierwszej odsłonie nasi hokeiści byli żegnani oklaskami. Oddali 5 celnych strzałów, zaś rywale dwa razy więcej. Wynik był wręcz odwrotny.

Druga odsłona była w naszym wykonaniu spokojniejsza, a hokeiści mieli większą kontrolę nad krążkiem. W 26:31 min na ławkę kar powędrował dobrze znany z naszych lodowisk obrońca Jason Seed. Nasze formacje specjalne zabrały się do pracy. Na efekty musieliśmy czekać niemal do ostatniej chwili. Po ładnej kombinacji Filipa Komorskiego z Aronem Chmielewskim Paś po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Po dwóch tercjach prowadziliśmy trzema golami, ale musieliśmy być czujni, Włosi nie takie straty odrabiali. Ostatnia odsłona była z wyraźną przewagą rywali. Włoscy hokeiści często zamykali nas w tercji, ale dobrze się broniliśmy. Jednak gdy Bartosz Florczak przebywał na ławie kar, Alex Petan zmniejszył straty. Na 3:11 min przed końcem włoski golkiper zjechał z lodu i rywale grali 6 na 4, bo ławce kar siedział Grzegorz Pasiut. Jednak wyszliśmy cało z tej opresji. W ostatniej akcji meczu Komorski wpakował krążek do siatki, ale po analizie wideo bramka nie została uznana.


◼  Polska – Włochy 4:2 (3:1, 1:0, 0:1)

1:0 – Krzemień (6:15, w osłabieniu), 2:0 – Górny – Zygmunt – Syty (9:03), 2:1 – Bradley – Saracino – Larkin (12:17), 3:1 – Paś – Ciura – Bryk (15:07), 4:1 – Paś – Komorski – Chmielewski (28:14, w przewadze), 4:2 – Petan - Zanatta (47:41, w przewadze)

Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Bartosz Suski – Michał Gerne i Eryk Sztwiertnia. Widzów 1800.

POLSKA: Fučík; Pociecha (2) - Ciura, Bryk - Górny, Florczak (2) - Biłas, Zieliński - Jaworski; Zygmunt (2) – Pasiut (2) – Krzysztof Maciaś, Łyszczarczyk – Paś – Chmielewski (2), Brynkus – Komorski – Michalski, Gromadzki – Syty – Krzemień. Trener Pekka TIRKKONEN.

WŁOCHY: Vallini; Larkin (4) – Trivelatto, Di Tomaso – Zanatta, Seed (2) – Amorosa, Spornberger – Glira; Purdeller (2) – Frycklund – Tedesco, Gazley – Bradley – Saraciano, Petan – Mantenuto – Frigo, Ramoser (2) – Kostner – Mantinger. Trener Jukka JALONEN.

Kary: Polska – 10 min, Włochy – 10 min.


Słowenia – Wielka Brytania 5:1 (3:0, 2:1, 0:0)


1. Słowenia

1

3

5:1

2. POLSKA

1

3

4:2

3. Włochy

1

0

2:4

4. Wlk. Brytania

1

0

1:5  

Dzisiaj grają: Wielka Brytania – Włochy (16.00), Polska – Słowenia (19.45).



8  SEKUND w osłabieniu grali Polacy, gdy zdobyli pierwszego gola.

14 CELNYCH strzałów oddali polscy hokeiści, zaś rywale zrewanżowali się 20 uderzeniami.

32 ZWYCIĘSTWA odnieśli nasi hokeiści w 61 meczach z Włochami - 4 razy zremisowali i 25 przegrali; bilans bramkowy 189:157.

Włodzimierz Sowiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się