Dała z siebie wszystko...
... a to starczyło na podium. Katarzyna Niewiadoma trzecia w wyścigu Tour de Suisse.
Mistrzyni Polski ma się z czego cieszyć! Fot. Tour de Suisse
Od środy do niedzieli w Szwajcarii rywalizowali nie tylko mężczyźni, ale także kobiety. Co ciekawe, ściganie rozpoczynało się i kończyło w tych samych miejscowościach, a różniły się jedynie trasy i w związku z tym dystanse.
U pań, w przeciwieństwie do panów, walka o zwycięstwo trwała do samego końca i rozstrzygnęła się na najtrudniejszym ostatnim etapie z dwoma niezwykle wymagającymi wspinaczkami na Col de la Croix. To właśnie ten długi alpejski podjazd zmógł drugą do tej pory w klasyfikacji Elisę Longo Borghini (UAE Team ADQ), która w sobotę po jeździe indywidualnej na czas straciła żółtą koszulkę liderki na rzecz zwyciężczyni tej próby, Szwajcarki Marlen Reusser (Movistar). Słabość Włoszki, który rosła wraz z pokonywanym dystansem (do mety dotarła blisko 10 minut po zwyciężczyni), chciały wykorzystać inne zawodniczki, w tym szósta dotychczas w rankingu Katarzyna Niewiadoma (CANYON-SRAM, już bez Zondacrypto w nazwie). Polka najpierw znalazła się w prowadzącej pięcioosobowej grupie, a na początku finałowego podjazdu przyspieszyła. Jej tempo wytrzymała tylko Reusser, która przez większość wspinaczki jechała za mistrzynią naszego kraju i dlatego na końcówkę zachowała znaczniej więcej sił, popisując się skutecznym atakiem. – Kasia włożyła mnóstwo pracy i to bardzo pomogło mi w wygraniu nie tylko etapu, ale i całego wyścigu. Dziękuję ci, Kasiu! – mówiła Marlen Reusser, dla której było to już trzecie zwycięstwo w Tour de Suisse.
Na ostatnich metrach Niewiadomą wyprzedziła także ambitnie walcząca Francuzka Cedrine Kerbaol (EF Education-Oatly), dzięki czemu zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Trzecie przypadło Polce, dla której był to najważniejszy sprawdzian przed najważniejszą imprezą tego sezonu, sierpniowym Tour de France. Do Szwajcarii pojechała porządnie potrenować i zyskać pewność siebie. – Mam to, po co tu przyjechałam. Wrócę do domu mądrzejsza. Wiem, co muszę poprawić i jakie są moje mocne strony. Bardzo żałuję, że dziś nie byłam w stanie powalczyć z Marlen o zwycięstwo. Okazała się zbyt silna, ale ja dałam z siebie wszystko, a kiedy tak jest, musisz po prostu zaakceptować wynik – podsumowała Katarzyna Niewiadoma, która wciąż czeka na pierwszą wygraną w tym sezonie.
(gak)
