Czy teraz ciężary już spadną?

Po trudnej inauguracji Iga Świątek zagra w czwartek o trzecią rundę z Karoliną Pliskovą. Coco Gauff się uratowała, Mirra Andriejewa już nie.

Iga Świątek przez pierwszą przeszkodę przebrnęła, ale presja obrończyni tytułu i tak będzie jej towarzyszyć. Fot. PAP/EPA

Mecz broniącej tytułu Igi Świątek z doświadczoną Czeszką w 2. rundzie rozpocznie się znów o godzinie 14.30 czasu polskiego na korcie centralnym. Wtorkowa inauguracja londyńskiego szlema z Amerykanką Taylor Townsend – wygrana 6:1, 2:6, 6:3 – kosztowała Polkę nie tylko straconego seta, ale mnóstwo emocji i stresu. Po zwycięstwie ciężary z jej barków spadły i Raszynianka nie była w stanie ukryć łez.

- Nie jest łatwo wracać jako obrończyni tytuł. Starałam się cieszyć tym meczem, ale to nie jest łatwe, bo gra w tenisa bywa ciężka. Cieszę się z tego, jak to się skończyło, że przebrnęłam przez ten mecz - powiedziała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, której w tym sezonie idzie jak po grudzie, nie zagrała jeszcze w żadnym finale. A w Wimbledonie żadna tenisistka nie obroniła tytułu od 2016 roku i Sereny Williams.

Odjechała rowerkiem

Czy ciężary z pleców Świątek po pierwszym meczu spadły na dobre, przekonamy się po południu. Teoretycznie 34-letnia Karolina Pliskova powinna być dla Polki łatwym kąskiem, czasy świetności Czeszka ma dawno za sobą, z powodu kontuzji straciła cały sezon 2025. Ale to finalistka Wimbledonu z 2021 roku, a w tym roku na trawie też radzi sobie dobrze – była w ćwierćfinale na kortach Queen's Clubu i w półfinale w Nottingham. W 2017 roku przez osiem tygodni była nawet liderką rankingu, obecnie zajmuje w nim 73. miejsce. Świątek ma z nią bilans 3-0. Ostatni raz grały ze sobą trzy lata temu w Montrealu. Ale do historii przeszła zwłaszcza ich pierwsza potyczka,z 2021 roku, gdy w finale na mączce w Rzymie niespełna 20-letnia Iga puściła w 48 minut o 9 lat starszą Karolinę „rowerkiem” (6:0, 6:0). Na trawie panie jeszcze nie grały.

Londyn, nie Paryż

W 3. rundzie zwyciężczyni zagra albo z rozstawioną z numerem 29. Alexandrą Ealą z Filipin, albo z Mayą Joint. 20-letnia Australijka w poniedziałek była na oczach całego tenisowego świata, bo rywalizowała na korcie centralnym z Sereną Williams. 44-letnia Amerykanka, 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa w singlu, w tym 7-krotna w Wimbledonie, wróciła do zawodowej rywalizacji po czterech latach, ale przegrała z Joint w trzech setach.

Środa była pożegnaniem w singlu z Mirrą Andriejewą. Rozstawiona z numerem 5, mistrzyni niedawnego French Open, która w 1. rundzie wyeliminowała Magdę Linette, przegrała w trzech setach z Barborą Krejcikovą 6:4, 5:7, 4:6. Nie jest to wielka niespodzianka, nawet jeżeli 19-letnia Rosjanka rok temu w Wimbledonie była w ćwierćfinale. Ale porażka z 30-letnią Czeszką ujmy jej nie przynosi - Krejcikova w Londynie triumfowała dwa lata temu, na koncie ma też wygrany French Open 2021, a w 2022 roku była wiceliderką rankingu. Jej karierę hamują jednak częste kontuzje. Nieco ponad dwa tygodnie temu nie przystąpiła do finału w holenderskim s'Hertogenbosch. Obecnie na liście WTA jest 38.

Z Andriejewą mierzyła się po raz piąty i odniosła drugie zwycięstwo. W trzecim secie Krejcikova prowadziła 5:3 i 40-0 przy swoim serwisie, ale nie zamknęła spotkania. Łącznie w tym gemie zmarnowała aż siedem piłek meczowych. W kolejnym gemie Andriejewa serwowała na remis, jednak Czeszka ponownie ją przełamała i mogła się cieszyć z awansu. Jej kolejną rywalką będzie rodaczka Nikola Bartunkova.

Wróciła z daleka

Do 3. rundy awansowały w środę m.in. liderka rankingu Aryna Sabalenka i trzecia na świecie Coco Gauff. Białorusinka, która w Wimbledonie nigdy nie zagrała w finale – trzy razy była w półfinale (2021, 23 i 25) - pokonała Amerykankę McCartney Kessler, ale w drugim secie miała problemy. Przegrywała już 2:5, a w dziewiątym gemie obroniła dwie piłki setowe. Dwie kolejne obroniła w tie-breaku. Jej kolejną rywalką będzie Jelena Ostapienko, mistrzyni Rolanda Garrosa 2015.

Gauff urwała się ze stryczka. Amerykanka przegrywała z Solaną Sierrą w trzecim secie 3:5. Potem Argentynka miała jeszcze 5:4 i 30-15 przy własnym podaniu oraz 7-4 w super tie-breaku. Ostatnie sześć punktów spotkania trafiło jednak na konto Coco, która zameldowała się w kolejnej fazie.

(t)

WTA Finals ucieka z Rijadu

W sezonie 2026 finał rozgrywek WTA został przeniesiony z Arabii Saudyjskiej do Indian Wells w USA - poinformowali oficjalnie organizatorzy. Pierwotnie jeszcze w tym roku WTA Finals miało odbyć się, na mocy 3-letniej umowy (od 2024 roku) w Rijadzie, ale sytuacja geopolityczna zmusiła zawodową organizację tenisistek do poszukania nowego miejsca. W Kalifornii od 8 do 15 listopada o zwycięstwo będzie walczyło osiem najlepszych tenisistek i osiem par deblowych. Kandydaturę do przejęcia zawodów złożył też Gdańsk.

W marcu Indian Wells będzie również gospodarzem turnieju BNP Paribas Open dla mężczyzn i kobiet.

W sezonie 2025 w finale WTA reprezentująca Kazachstan Jelena Rybakina pokonała Białorusinkę Arynę Sabalenkę 6:3, 7:6 (7-0).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się