Czy skrzywdzili Legię?
KONTROWERSJA KOLEJKI
Chwila przed tragedią. Leo Bengtsson pędzi, a w tle obserwuje go Rafał Augustyniak. Fot. Jakub Kaczmarczyk/PAP
To była jedna z dziwniejszych „czerwieni” w tym sezonie. Rafał Augustyniak z Legii w 20 minucie zaatakował wślizgiem Leo Bengtssona z Lecha, a sędzia Piotr Lasyk pokazał mu żółtą kartkę, która wydawała się jak najbardziej rozsądna. Jednak po interwencji VAR-u i podbiegnięciu do monitora postanowił zmienić decyzję i pokazać „czerwień”.
– Nie widzę podstaw takiej decyzji. Nie było tam dynamiki ani kontaktu, który uzasadniałby tak surową karę. Nie było tam zagrożenia zdrowia zawodnika – mówił trener Legii, Marek Papszun, zapowiadając odwołanie.
– Nie dałbym czerwonej kartki, ale trzeba powiedzieć, że Lech był pod każdym względem lepszy – ocenił chłodno dyrektor Michał Żewłakow. Papszun również zgodził się z przewagą Poznaniaków.
Co natomiast mówią eksperci?
– Ten atak na stop-klatce faktycznie wygląda nieciekawie, ale chciałbym, żebyśmy wyróżnili dwa terminy: nierozważny atak w nogi przeciwnika i poważny, rażący faul – mówił sędziowski ekspert Canal+, Adam Lyczmański. – Ten pierwszy, to żółta kartka, drugi to czerwona. Które z tych określeń pasuje do tego przewinienia? Moim zdaniem to pierwsze. Zakroczna noga gracza Lecha jest trącona, ale noga zawodnika Legii nie jest zakotwiczona. To jest dosłownie ułamek sekundy, gdy ta noga się lekko wygina. To jest kluczem do oceny – powiedział o boleśnie trąconej nodze Bengtssona.
Warto jeszcze przywołać zdanie byłego sędziego Rafała Rostkowskiego dla TVP Sport. Nazwał tę decyzję złą, ale zaznaczył, że według niektórych szkoleń sędziowskich była ona poprawna i pod tym kątem Lasyk z partnerami zareagowali poprawnie. „Trudno winić sędziów, skoro na niektórych szkoleniach słyszą, że za takie przewinienia należy wykluczać z gry. Takie sytuacje sprawiają im duże problemy” – napisał.
Słowo klucz do całej sytuacji -interpretacja.
(PTub)
