Czy sędzia skrzywdził Polonię?

Po remisie z Górnikiem Łęczna najwięcej emocji w Bytomiu wzbudza nieuznany gol Kamila Wojtyry.

To była przedwczesna radość po trzecim golu Polonii; napis w środku bez związku z decyzją arbitra… Fot. Stanisław Mucha

Trafienie w 81 minucie piątkowej potyczki - gdy Kamil Wojtyra przyłożył nogę do piłki odbitej od poprzeczki po bombie Lucjana Zielińskiego - mogło przesądzić o wygranej Polonii z ostatnim w tabeli Górnikiem. Chwilę wcześniej bowiem gospodarze stracili prowadzenie - i ostatecznie to gol Kamila Orlika na 2:2 okazał się ostatnim „legalnym” w spotkaniu. Sędzia Damian Krumplewski z Mrągowa po analizie VAR uznał, że zanim trafił do siatki, napastnik Polonii faulował rywala. To mocno kontrowersyjna ocena sytuacji, bo Sebastian Szczytniewski najpierw przyblokował Wojtyrę, a ten zrewanżował mu się ruchem ręki w kierunku ciała - piłkarz Górnika zrobił jeszcze dwa kroki, po czym… padł jak rażony piorunem. Analiza wideo nie przesądza, że napastnik gospodarzy faktycznie uderzył przeciwnika.

- Bramka została anulowana niesłusznie, analizowaliśmy powtórki tej sytuacji, nie było faulu. Z racji jego warunków fizycznych i sposobu grania w sytuacjach kontaktu z przeciwnikiem statystycznie moim zdaniem sędziowie częściej gwiżdżą faul Kamilowi. A potem była też sytuacja w polu karnym, gdy został przewrócony, tym razem bez reakcji sędziego - analizował trener Polonii Łukasz Tomczyk.

Oczywiście nadużyciem byłoby stwierdzenie, że czwarte zwycięstwo z rzędu „skradł” beniaminkowi potencjalny błąd (błędy?) arbitra. Niebiesko-czerwoni przede wszystkim zapłacili jednakza słabą pierwszą połowę, a w drugiej, gdy mieli już rywala „na tacy”, nie utrzymali prowadzenia. - Duży niedosyt. Zabrakło procenta więcej koncentracji, może trochę podostrzenia gry i wyrachowania, bo mecz trwa 90 minut i więcej, a nie tylko 80 czy 85. Dlatego zdobywamy punkt zamiast trzech - żałował Oliwier Kwiatkowski, autor gola na 1:1, zdobytego bezpośrednio z rzutu rożnego, zresztą też analizowanego przez VAR.

- Pierwsze 45 minut zagraliśmy bez energii i rytmu. Po trzech zmianach w przerwie było już lepiej, jeden ze zmienników wyrównał, stwarzaliśmy kolejne okazje, wyszliśmy na prowadzenie, ale nie dowozimy tego, znowu za łatwo tracimy bramkę. To boli, musimy mieć w sobie więcej ikry i konsekwencji - to jeszcze raz szkoleniowiec Polonii.

Bytomian czekają kolejne intensywne dni - w środę w Świdniku bój z III-ligową Avią o ćwierćfinał Pucharu Polski oraz w niedzielę ligowa potyczka na własnym stadionie z Chrobrym. - Jeżeli będziemy nierówni, nie przygotujemy się, może być trudno o awans i punkty - przestrzega Łukasz Tomczyk, który przekonuje, że pomimo dalszych rozmów o objęciu Rakowa Częstochowa, koncentruje się na „tu i teraz” w Bytomiu…

Tomasz Mucha

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się