Czy Radomiak nas oszołomi

Przyczajony tygrys, radomski smok.

Moda na Radomiaka jest coraz większa. Fot. Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / PressFocus

RADOMIAK

W fakcie, że Radomiak wygrał ostatnio 4:0 podczas portugalskiego obozu przygotowawczego z niejakim Moncarapachense, 11. drużyną tamtejszej IV ligi, nie ma oczywiście nic nadzwyczajnego. Tak szczerze mówiąc: nie tak miało to zresztą wyglądać – rywalem miał być bowiem renomowany FAR Rabat, 13-krotny mistrz Maroka, ale ostatecznie rywale nie dopisali. Będącej na zastępstwie miejscowej ekipie wszystkie gole wbili oczywiście obcokrajowcy: Burkińczyk Abdoul Tapsoba – dwie, Angolczyk Capita Capemba i Kabowerdeńczyk Vasco Lopes. Piszę „oczywiście”, bo w rundzie jesiennej w lidze bramki dla Radomiaka zdobyło aż 11 piłkarzy zagranicznych, przy zaledwie dwóch Polakach (Jan Grzesik – 6 i Rafał Wolski 1).

„R”uquinhas is back

Z pewnością kolejne gole dołoży wiosną najnowszy nabytek Radomian – w Polsce znany i lubiany Lucas de Lima Linhares, czyli Luquinhas. Facet lubi literkę „L”, więc zdążył się już doskonale sprawdzić w… Legii (dwa pobyty, łącznie trzy i pół sezonu, dwa mistrzostwa Polski i krajowy puchar, ogólny bilans: 103 mecze w ex, 14 goli, 17 asyst). Mały (169 cm) pomocnik, ostatnio grał w portugalskim Santa Clara, gdzie szło mu przeciętnie (bilans 9/0), jednak to przecież oczywiste, że wyróżniająca się postawa w lidze polskiej nie gwarantuje tego samego statusu w ojczyźnie CR7. Postanowił wrócić do Polski i tym razem zamienia literkę „L” na „R”, choć nic nie wiadomo o tym, że miałby stać się teraz... Ruquinhasem. Na kierunku transferu zaważyła m.in. osobista znajomość z trenerem Goncalo Feio. Tak czy inaczej – podpisał kontrakt do czerwca 2027. Czy miałby zastąpić Capitę Capembę, o którym mówi się, że mógłby odejść do Samsunsporu lub Schalke? A gdyby jednak zostali razem – Feio znalazłby miejsce dla obu na boisku? Kto wie, tym bardziej że na wieść o ofertach w wysokości miliona euro za tego piłkarza w Radomiu wzruszają ramionami. Tak czy inaczej – Radom rośnie w siłę. W tym szalonym sezonie drużyna zajmuje siódme miejsce w stawce, co nie brzmi nadzwyczajnie, ale już znacznie lepiej brzmi, że strata do lidera wynosi 4 punkty. Radomiak mistrzem? Pamiętajcie, że tutaj to hasło zostaje przywołane po raz pierwszy… „Nós acreditamos em você” – „wierzymy w ciebie”; tak chyba powinni zacząć skandować podczas meczu kibice radomskiej drużyny. Oczywiście, wszystko na razie jest wróżeniem z fusów, a kto mówi, że wie, jak będzie – blefuje.

Tanzania wzywa

Ciekawostką jest odejście Depu. Angolczyk, który grał w Radomiaku od ostatniego lata, przeszedł na zasadzie transferu definitywnego do mistrza… Tanzanii – drużyny Young Africans. W tamtejszych realiach to gigant – 26 tytułów, u nas nie robi to jednak wrażenia. Depu jak wcześniej w portugalskim Gil Vicente i serbskiej Vojvodinie Nowy Sad nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie. W Radomiu zdążył dziewięć razy zagrać w ekstraklasie (tylko raz w wyjściowej jedenastce) i raz w Pucharze Polski. Zdobył w nich jedną bramkę (z Motorem w Lublinie). Po czterech latach gry w Europie nie może więc czuć satysfakcji, w trzech klubach właściwie odbił się od ściany, a przecież w drużynie narodowej Angoli ma świetny bilans – 13 goli w 17 meczach. Przy takim bilansie w polskim klubie byłby jedną z najjaśniejszych gwiazd ekstraklasy.

Paweł Czado

Z Polski do Afryki

Depu nie jest pierwszy. Oto niektórzy piłkarze, którzy przeszli z polskiego klubu do subsaharyjskiego. Nie liczymy w tym mini-zestawieniu graczy, którzy z Polski wracali do afrykańskiej ojczyzny.

◾ Robert Gaszyński (bramkarz): z Wisły Kraków do Wits Universty z Republiki Południowej Afryki w 1990 roku

Jacek Magdziński (napastnik): z Promienia Kowalewo Pomorskie do Academica Petroleos Clube do Lobito z Angoli w 2015

Mateusz Cetnarski (pomocnik): z Korony Kielce do Pili Pili DB Jambiani z Zanzibaru, czyli Tanzanii, w 2020


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się