Czujność i pokora

Słońce świeci nad Chorzowem, gdzie wszyscy czekają już na podjęcie lidera 1. ligi. Jeśli Ruch zagra jak z Odrą – powinno być dobrze.

Był czas na uśmiechy i radość, ale teraz na Cichej znowu musi zagościć czujność. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

RUCH CHORZÓW

Uśmiechy od ucha do ucha towarzyszyły kibicom wychodzącym w piątkowy wieczór – a właściwie noc – ze Stadionu Śląskiego. Odra w 10 poprzednich spotkaniach straciła ledwie dziewięć bramek, natomiast w Chorzowie aż trzy, a mogło być więcej. Opolanie zwracali uwagę na kluczowe momenty, na zmarnowaną sytuację Mateusza Spychały, na błędy skutkujące karnymi, ale fakty są takie, że Ruch był po prostu znakomity.

Progres widoczny

– Po meczu w Łodzi pracowaliśmy nad tym, żeby potwierdzić naszą dobrą dyspozycję – mówił usatysfakcjonowany trener Niebieskich Waldemar Fornalik, który z właściwą sobie kurtuazją okazał szacunek rywalowi. – Wiedzieliśmy, że trafiamy na mocnego przeciwnika, który gra bardzo dobrze w defensywie, a potrafi też zagrozić pod bramką przeciwnika. Wygraliśmy 3:0, ale nie po łatwym spotkaniu. Myślę, że potwierdziliśmy naszą dyspozycję – zaznaczył zadowolony „King”, którego zespół po raz trzeci z rzędu zachował czyste konto. W 5 poprzednich kolejkach Ruch zdobył 11 na 15 możliwych do zgarnięcia punktów. We wcześniejszych 6 meczach – 7 na 18. Progres jest widoczny gołym okiem, nie bez powodu – przez chwilę, ale jednak – chorzowianie znajdowali się na najniższym stopniu podium. Mecz z Odrą był na pewno jednym z najlepszych pod wodzą trenera Fornalika, a mając też na uwadze udane spotkanie z ŁKS-em z zeszłego tygodnia (a właściwie jego dobrą połowę), rodzą się pytania, czy taka forma faktycznie jest już czymś na stałe?

Stara, dobra metoda

– Nie chciałbym podsumowywać, że to „już jest to”. Zawsze chciałbym powiedzieć, że lepsze jeszcze przed nami. Byłbym jednak nieskromny, gdybym nie zauważył, że te dwa mecze były w naszym wykonaniu dobre. Z tego powodu trzeba być zadowolonym, ale i czujnym oraz pokornym, bo widzimy, jaka to liga i jakie są różnice punktowe. Każdy mecz można w taki sposób wygrać, ale też... przegrać. Uważam, że ten mecz był trudniejszy niż w Łodzi – analizował jeszcze Fornalik, którego sztab teraz musi wziąć na tapet pierwszoligowego lidera. Już w niedzielę na Stadion Śląski przyjedzie bowiem niespodziewany lider, Pogoń Grodzisk Mazowiecki, która – akurat – przegrała w sobotę mazowieckie derby z Polonią Warszawa. To będzie jedno z siedmiu pozostałych w tym roku spotkań ligowych, ale Fornalik nie chce tworzyć z tej okazji celu punktowego. – Nigdy się nie bawiłem w takie kalkulacje. Nawet gdy z Ruchem sięgaliśmy po wicemistrzostwo, czy z Piastem po mistrzostwo. Nigdy nie zakładaliśmy, ile zdobędziemy punktów. Najlepszą metodą jest metoda następnego meczu i na tym się skupiamy – podkreślił Fornalik.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się