Czesi trzymają się mocno

MUCHA NIE ŚPI, australijski felieton Tomasza Muchy

Cieszymy się niezmiernie z kompletu szóstki naszych singlistów w 2. rundzie Australian Open, co jest historycznym osiągnięciem polskiego tenisa w Wielkim Szlemie. W tym gronie jest urodzona w Ołomuńcu i jeszcze do 2024 roku reprezentująca Czechy Linda Klimovicova, która po turnieju w Melbourne zostanie rakietą nr 4 wśród Polek na świecie.

Gdy 21-letnia dziś Linda zdecydowała się przyjąć nasze obywatelstwo, w dobrych dotąd tenisowych relacjach na linii Polska - Czechy zawrzało: nasi południowi sąsiedzi, gdzie tenis to jeden ze sportów narodowych, mieli nam bardzo za złe, że „podkradliśmy” im utalentowaną tenisistkę. Sprawa znalazła swój epilog w podpisaniu przez obie federacje specjalnego dokumentu, w którym podobne przypadki na przyszłość obwarowano ekwiwalentem za wyszkolenie.

Bracia Czesi poniekąd sami jednak sprowokowali tę sytuację i padli ofiarą własnej kultury tenisowej masowości. Klimovicovą w polskie ramiona pchnął szklany sufit, niemożność przebicia się w ojczyźnie i znalezienia sponsorów wśród nader licznej grupy równie utalentowanych, a może i bardziej, koleżanek. Sfrustrowana nastolatka z Ołomuńca została zaś dopieszczona w Bielsku-Białej, gdzie u Piotra Szczypki w klubie BKT Advantage znalazła swój drugi dom. Ma w nim wszystko, co potrzebne do sportowego rozwoju.

O ile wychowana na sukcesach Petry Kvitovej i zapatrzona w Igę Świątek Klimovicova ma szansę zostać czołową polską – a może i światową – tenisistką, o tyle Czesi i bez Lindy trzymają się mocno. Do drugiej rundy awansowało... osiem singlistek (!) – nie tylko utytułowane Karolina Muchova, najlepsza deblistka na świecie Katerina Siniakova czy wracająca po kontuzjach była liderka rankingu WTA, 33-letnia Karolina Pliskova, ale też Marie Bouzkova (najbliższa rywalka Świątek) i przede wszystkim młodsze od Klimovicovej – Tereza Valentova (18 lat), Nikola Bartunkova (19) i Linda Fruhvirtova (20) oraz Linda Noskova (21). Przegrały w 1. rundzie jedynie dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa Barbora Krejcikova i Sara Bejlek (19), a prawo gry miała jeszcze (wycofała się tuż przed startem AO) najlepsza w Wimbledonie 2023 Marketa Vondrousova. Łącznie z wychowanką czeskiego systemu Klimovicovą daje to aż 12 tenisistek rodem znad Wełtawy! Do tego pierwsze mecze wygrało trzech singlistów (Mensik, Machac i Kopriva), a dwóch innych odpadło (Svrcina i Lehecka).

Jak widać, czeski potencjał na korcie jest niewyczerpany, a my wciąż mamy sporo do nadrobienia, choć powoli nadganiamy – w tym „transferami”. Jednak warto sięgać po wzorce, tym bardziej, że leżą zaraz za miedzą.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się