Czas rozstrzygnięć!
Najlepsi nie mają co kalkulować i spoglądać na rywali, ale muszą skupić się na zadaniu i... wygrywać.
To już szóste starcie hokeistów tyskich z jastrzębskimi - bilans jest 2-3, ale Puchar Polski powędrował do Tychów. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Nadszedł czas decyzji w sezonie zasadniczym i od dzisiaj przez tydzień najlepszy kwartet zagra między sobą. JKH GKS Jastrzębie, ciągle pretendent do podium w tej części rozgrywek, ma przed sobą potyczkę w Tychach, u siebie z Re-Plastem Unią oraz na wyjeździe z GKS-em Katowice. Wicemistrzowie kraju ponadto goszczą w „Satelicie” GKS Tychy w najbliższy wtorek w meczu zaległym, jednak dzisiaj muszą odwiedzić halę w Oświęcimiu, gdzie też będzie gorąco.
Patrzą w górę
Katowiczanie wrócili w poniedziałek z Pucharu Kontynentalnego, ale już od wtorku przygotowują się do tych ważnych występów. Nie mieliśmy okazji rozmawiać po występie w finale, gdzie przypadło drużynie trzecie, ostatnie miejsce w imprezie. Jedynym usprawiedliwieniem było to, że zespół zaprezentował się w Cardiff w mocno okrojonym składzie.
- To nie jest żadne wytłumaczenie, bo każdy z nas miał większe ambicje niż trzecie miejsce - wpada w słowo gracz uniwersalny, Mateusz Michalski, który, jak sam stwierdził z uśmiechem, gdy trzeba będzie to stanie w bramce. - Mieliśmy wiele okazji w jednym i drugim meczu, a wygrana z Grenoble wymknęła nam się rąk. To wymagający rywale i każde, nawet najdrobniejsze potknięcie, kończy się stratą gola. Bardzo żałujemy, ale to już za nami i trzeba się przygotować do najbliższych meczów. Będą ciekawe, a zarazem wymagające. Nic tylko się cieszyć, bo przecież takich spotkań w naszej lidze jest mało. Nie ma co się zamartwiać przeciwnikiem, tylko musimy grać swoje, czyli to co ćwiczymy niemal codziennie. Pewnie na lodzie będzie się działo.
Pechowiec optymistą
Mateusz Bepierszcz chyba jest największym pechowcem w tym sezonie ligowym. Nękają go kontuzje i dopiero tuż przed pucharowym turniejem w Cardiff wrócił do składu.
- Miałem dwie kontuzje, ale nie z własnej winy, ale nic na to nie można poradzić – uśmiecha się doświadczony napastnik. - Najpierw odniosłem uraz barku w Sosnowcu, a potem u siebie w meczu z Unią zablokowałem strzał i złamałem kość w stopie. Zagrałem jednak w Cardiff i optymistycznie patrzę w przyszłość, bo było przyzwoicie, choć bez fajerwerków. Najbliższe dni to zapowiedź niebywałych wydarzeń i jednocześnie dobre przetarcie przed play offem. W zasadniczym sezonie graliśmy różnie i straciliśmy niepotrzebnie wiele punktów. Teraz wiele można zyskać i nawet wskoczyć na pierwsze miejsce po tej części. Początek mieliśmy przeciętny, ale na przestrzeni kilku ostatnich sezonów dowiedliśmy, że w kluczowych momentach jesteśmy drużyną wartościową. W szatni już wyczuwa się koncentrację i skoro wcześniej bywało różnie, to teraz powinno być dobrze.
W GieKSie już nikogo nie brakuje - wszyscy są gotowi do starcia w najważniejszych spotkaniach tej części.
Jeszcze bez Raca
Roman Rac, jeden z liderów ofensywnych JKH GKS-u, już trenuje po kontuzji, ale jeszcze nie jest gotowy, by wystąpić w tak wymagających meczach. Trenerzy uznali, że jego powrót trzeba odwlec w czasie, bo najważniejszy jest play off.
- Zawaliliśmy sobie sprawę, bo przegraliśmy ważny mecz z Cracovią na własnym lodzie i do tej pory nie mogę sobie tego wybaczyć – mówi trener Robert Kalaber. - Co z tego, że mieliśmy przewagę i wiele okazji do strzelenia goli, a skończyło się na bolesnej przegranej. I w tym momencie straciliśmy szansę na drugie miejsce, ale podium jest realne. Trzeba jednak wygrywać, a mamy przed sobą Tychy i Oświęcim. Mamy na to plan i jeżeli go zrealizujemy to będą powody do satysfakcji.
W Jastrzębiu i nie tylko, czuć atmosferę zbliżającego święta, jakim jest play off.
Skrzętne liczenie
W połowie stycznia GKS Tychy poinformował, że nowym zawodnikiem został 28-letni Jere-Matias Alanen (198 cm), ale dopiero dzisiaj będzie miał okazję zaprezentować się szerszej publiczności Najprawdopodobniej wystąpi jako środkowy 4. formacji i będzie miał skrzydłowych Jana Krzyżka oraz Mateusza Gościńskiego. W protokole będzie jeszcze Mateusz Ubowski, jako 13. napastnik.
- Przed nami cztery ważne mecze, które zadecydują o naszym miejscu w tabeli – mówi z przekonaniem szef sekcji hokejowej, Jarosław Rzeszutko. - Trzeba będzie się solidnie napracować, by odnieść sukces. Nie chcemy oglądać się na rywali, lecz sami wygrywać, choć wyniki innych potyczek będą niesłychanie istotne dla końcowego układu tabeli. Odszedł od nas Aapo Ahola i trochę się rozglądam, ale ewentualne ruchy transferowe odkładamy na później. Jeszcze do końca nie jesteśmy przekonani w jakim kierunku pójdziemy. To jednak zmartwienie na potem, bo teraz najważniejszy jest weekend, by w dobrym nastroju pojawić się w „Satelicie”.
Pozostałe mecze mają mniejszy ciężar gatunkowy i zdecydowanych faworytów.
Tauron Hokej Liga
Piątek, 24 stycznia
◾ TYCHY, 18.00: GKS - JKH GKS Jastrzębie 2:3, 2:4, 3:1, 2:5 *◾ OŚWIĘCIM, 18.00: Re Plast Unia - GKS Katowice 4:3,1:3, 1:5, 2:1 D
◾ SANOK, 18.00: Texom STS - EC Będzin Zagłębie Sosnowiec 0:3, 2:1, 6:2 , 2:11
◾ NOWY TARG, 18.00: Podhale - Comarch Cracovia 4:7, 4:9, 0:11, 2:8
◾ Energa Toruń pauzuje
Niedziela, 26 stycznia
◾ JASTRZĘBIE, 17.00: JKH GKS – Re-Plast Unia Oświęcim 2:4, 1:4, 0:4, 3:5◾ TORUŃ, 17.00: Energa – Texom STS Sanok 3:0, 5:4, 4:1, 4:0
◾ SOSNOWIEC, 18.00: EC Będzin Zagłębie – Podhale Nowy Targ 5:2, 11:1, 6:0, 5:0
◾ KRAKÓW, 19.00: Comarch Cracovia – GKS Tychy 1:3, 4:6, 2:8, 2:4
◾ GKS Katowice pauzuje
Mecze są transmitowane na platformie polskihokej.tv.
________________* - dotychczasowe wyniki
MŁODZIEŻOWA HOKEJ LIGA
Piątek: Cracovia – SMS Bytom (19.45).
Sobota: Naprzód Janów – SMS Bytom (17.00), Cracovia – SMS PZHL Katowice (10.45), Unia Oświęcim – Sokoły Toruń, SMS Toruń – Sabres Oświęcim, Stoczniowiec Gdańsk - MOSM Tychy, Podhale Nowy Targ – Fudeko GAS Gdańsk.
Niedziela: Naprzód - SMS PZHL (17.00), SMS Toruń – MOSM Tychy, Stoczniowiec – Sabres, Podhale – Sokoły, Unia – Gdańsk.
(sow)
