Czas poważnych decyzji
Zarząd drugoligowca z Cygańskiego Lasu spotkał się ze sztabem szkoleniowym. Ważą się losy dalszej współpracy z trenerem Dariuszem Ruckim.
Daniel Świderski i jego koledzy nie mieli tej jesieni zbyt wielu powodów do radości. Fot. FB/Rekord Bielsko-Biała
REKORD BIELSKO-BIAŁA
Zespół z Bielska-Białej tegoroczne granie zakończył porażką (2:3) w Nowym Targu i przerwę zimową spędzi w „czerwonej” strefie. Po meczu z Podhalem rozczarowania i niedosytu nie ukrywał szkoleniowiec Biało-zielonych. - Zasłużyliśmy na punkt, pokazaliśmy charakter, przeprowadziliśmy dobre zmiany - przekonywał Dariusz Rucki, bo gola kontaktowego - po ponad godzinie gry - zdobył wprowadzony z ławki Wojciech Łaski, a asystę przy drugim trafieniu zanotował Michał Śliwka.
Kawał zdrowia
- Pierwsza połowa była wyrównania z momentami dominacji rywali. W drugiej ruszyliśmy odważniej, więcej zawodników wzięło na siebie ciężar gry i ze stanu 0:2 doprowadziliśmy do 2:2 - przypominał trener bielszczan, ale wtedy przyszła ostatnia minuta doliczonego czasu... - Rzeczywistość piłkarska strasznie nas w tym sezonie doświadcza - oceniał Dariusz Rucki, mając na myśli bramkę straconą w ostatniej akcji spotkania pod Giewontem. Jednocześnie przypomniał wcześniejsze mecze, w których jego podopieczni w podobnych okolicznościach tracili punkty, wymieniając domowy remis z Wartą Poznań czy wyjazdową porażkę z Hutnikiem Kraków. Gdyby nie one, Rekord plasowałby się znacznie wyżej. - Ciężko to skomentować. Zostawiliśmy kawał zdrowia, a pozostaliśmy z pustymi rękami, ale tak czasem bywa. Już nie wiem, jak się tłumaczyć. W pewnych sytuacjach mogliśmy zrobić coś lepiej, lecz inne rzeczy dzieją się bez przyczyny, choć można do nich dorabiać ideologię. Ten zespół stać na więcej - analizował mecz z Podhalem szkoleniowiec bielszczan. Dodał, że gol stracony w 95 minucie był następstwem m.in. rykoszetu, na który trudno było mieć wpływ, a na koniec wywołał temat swojej przyszłości. - Teraz zima, czas decyzji i rozmów z zarządem, w którą stronę iść... - zawiesił głos trener Rekordu.
Szukanie pozytywów
Do wspomnianych rozmów doszło w środę. Wcześniej zaczęły pojawiać się informacje, że klub najprawdopodobniej zakończy współpracę z Dariuszem Ruckim. Prezes Janusz Szymura zapewnia jednak, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. - Dajemy sobie dwa tygodnie na decyzję, którą podejmie zarząd klubu - zapewnia sternik Biało-zielonych. W podjęciu jak najlepszej decyzji pomagać mają także nieformalni doradcy, ale wśród nich nie ma już Wojciecha Boreckiego, przed laty kojarzony z kolejnymi awansami Podbeskidzia najpierw w roli trenera, a później prezesa, założyciel Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Bielsku-Białej.
Prezes Szymura - pytany o ocenę pierwszej części sezonu - nie ukrywa, że odczuwa niedosyt. - Gdybyśmy w ostatnim meczu wygrali lub chociaż zremisowali, to byłbym częściowo zadowolony. A tak kolejny raz straciliśmy bramkę w ostatnich sekundach spotkania i nie mamy się czym chwalić. Zimę spędzimy na skraju strefy spadkowej, co oczywiście nie jest dla nas satysfakcjonujące - mówi szef Rekordu, ale dodaje, że dostrzega pewien progres. - Rok temu mieliśmy 17 punktów, teraz mamy ich 21 - pociesza się.
Potrzebny napastnik
Przed piłkarzami Rekordu okres roztrenowania. Potrwa on do końca tygodnia, a później rozjadą się na urlopy, w trakcie których mają trenować indywidualnie. Do wspólnych treningów wrócą na początku stycznia. Czy zimą dojdzie do większych ruchów kadrowych? Janusz Szymura dostrzega brak w napastnika, rywalizującego o miejsce z Danielem Świderskim. Jesienią zdarzało się, że w roli typowej „dziewiątki” występował Kacper Kasprzak, grający na tej pozycji w czasach juniorskich.
(gru)
