Czas na zwycięstwo?

Nowa Zelandia jeszcze nigdy nie wygrała meczu na mistrzostwach świata. Czy to ulegnie zmianie?

Darren Bazeley od ponad 20 lat mieszka w Nowej Zelandii. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

NOWA ZELANDIA

Niesamowita jest historia Darrena Bazeleya, selekcjonera reprezentacji Nowej Zelandii. Anglik jako zawodnik grał w Watfordzie, Wolverhamptonie i Walsall, poza najwyższym szczeblem rozgrywkowym. Nie był wybitnym piłkarzem. Nigdy nie przebił się na szczyt wyspiarskiego futbolu. Gdy jego kariera boiskowa zbliżała się ku końcowi, postanowił przeprowadzić się najdalej, jak się da. Tak trafił do New Zealand Knights, który grał w australijskich rozgrywkach. Następnie przez moment był piłkarzem Waitakere United. W sumie od 2005 do 2008 roku grał w Nowej Zelandii. I tak mu się spodobało, że został tam na dłużej.

W Waitakere po zakończeniu kariery zajął się szkoleniem młodzieży, a przy okazji od razu został asystentem trenera w reprezentacji U-17 . Szybko więc, jak widać, znalazł dla siebie miejsce w nowozelandzkiej federacji i z roku na rok piął się po szczeblach trenerskiej kariery. Z czasem stał się także pierwszym trenerem Wanderers SC, nie porzucając pracy z kadrą młodzieżową – od 2013 roku był już selekcjonerem reprezentacji U-20. Oceanię opuścił raz na dłuższy moment. W 2017 roku został zatrudniony w Colorado Rapids. Perspektywa pracy jako asystent trenera w MLS była na tyle kusząca, że wyprowadził się z Nowej Zelandii aż na trzy lata. Zatęsknił jednak za swoim przeznaczeniem. W 2020 roku powrócił do pracy z kadrą U-20. Chwilę później został opiekunem kadry olimpijskiej, a w końcu - tymczasowym selekcjonerem pierwszej kadry. Po paru jej dobrych meczach nie był już „tymczasowym”, a „stałym”! Od tamtej pory z pierwszą reprezentacją rozegrał już 34 mecze. Poprowadził drużynę do awansu na mistrzostwa świata po raz trzeci w historii, po raz pierwszy od 16 lat. Miał też przy okazji szczęście, bo akurat FIFA zrezygnowała z rozgrywania barażu interkontynentalnego dla zwycięzcy w strefie OFC – Nowa Zelandia od razu po pokonaniu Nowej Kaledonii w finale strefy mogła cieszyć się z awansu do mundialu.

Nie zmienia to faktu, że Bazeley, który – zapewne kompletnym przypadkiem – ponad 20 lat temu przyleciał do Nowej Zelandii, stał się człowiekiem, który na długo zostanie w umysłach piłkarskich kibiców z tego kraju. Jest też zresztą rekordzistą – po turnieju w Ameryce Północnej zostanie jedynym trenerem na świecie, który wziął udział w mundialu, mistrzostwach świata U-17 i U-20 oraz igrzyskach olimpijskich.

Czy Nowa Zelandia będzie w stanie cokolwiek zdziałać na mundialu? Do tej pory jeszcze nigdy nie wyszła z grupy MŚ. Co więcej, jeszcze nigdy nie wygrała meczu podczas światowego czempionatu. W 1982 roku na turnieju w Hiszpanii przegrała wszystkie mecze w grupie: z Brazylią, Związkiem Radzieckim i Szkocją. Z kolei w 2010 roku na mundialu w RPA zremisowała wszystkie spotkania w grupie:z Paragwajem, Słowacją i Włochami. Czy nadszedł czas na pierwsze zwycięstwo?

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się