Czas na młodsze koleżanki
Pora powiedzieć stop i podziękować. Dla mnie skończył się pewien rozdział, ale wspomnienia zostaną w sercu - mówi żegnająca się z reprezentacją, Sylwia Matuszczyk.
Zawsze ambitna i sercem oddana biało-czerwonym barwom, Sylwia Matuszczyk. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Po 12 latach występów z orzełkiem na piersi, pięciu turniejach mistrzowskich, 69 meczach i 110 bramkach reprezentacyjną karierę zakończyła obrotowa MKS-u Lublin, Sylwia Matuszczyk. - To było spełnienie marzeń, duma i wielka odpowiedzialność. Ostatnie Euro kosztowało mnie bardzo dużo. Teraz czas na młodsze koleżanki - wyjaśnia.
Matuszczyk jest wychowanką MTS-u Żory. Reprezentowała też AZS Koszalin, Start Elbląg, MKS Lublin oraz JKS Jarosław. W 2024 roku ponownie dołączyła do zespołu z Lublina i występuje do tej pory. W reprezentacji zadebiutowała 26 marca 2014 roku, w wygranym (24:17) meczu eliminacji mistrzostw Europy przeciwko Portugalii, rzucając 2 gole. Uczestniczyła w pięciu imprezach mistrzowskich: ME w 2018, 2022 i 2024 roku oraz MŚ w 2021 i 2023 roku. Ostatni raz w narodowych barwach wystąpiła w kietniowym dwumeczu przeciwko Macedonii Północnej, dokładając cegiełkę do awansu na tegoroczny mundial. - Ta decyzja we mnie dojrzewała. Nie oszczędzały mnie kontuzje, ale za każdym razem przyjeżdżałam na zgrupowanie i walczyłam dla Polski. Ostatnie mistrzostwa Europy kosztowały mnie jednak bardzo dużo pod względem fizycznym i wtedy podjęłam decyzję. Powiedziałam jednak trenerowi, że jeśli będę potrzebna, to jeszcze pomogę, stąd występ w eliminacjach. Po nich przekazałam selekcjonerowi, że najwyższy czas powiedzieć stop i podziękować. Przed kadrą mistrzostwa świata, a w przyszłym roku Euro w Polsce. Będę bardzo mocno trzymać kciuki za dziewczyny. Dziękuję im, trenerom i sztabowi medycznemu, który często stawiał mnie na nogi. Dla mnie skończył się pewien rozdział, ale wspomnienia zostaną w sercu - powiedziała 33-letnia Matuszczyk.
Zbigniew Cieńciała
