Czapeczka

KOMENTARZ „SPORTU” – Piotr Tubacki

Czy wyobrażacie sobie, że Jan Urban przychodzi na konferencję w czapce z daszkiem, na której widnieją polskie barwy i... wywołuje to zaskoczenie? Nie. Ale to w Polsce. W Niemczech... trafiło to na pierwsze strony gazet.

Jürgen Klopp otworzył swoje pierwsze zgrupowanie w takiej właśnie czapeczce – z czarnym, czerwonym i żółtym znaczkiem na przodzie. Niemiecka flaga. Wzbudziło to wiele pytań, na które nowy selekcjoner Die Mannschaft odpowiedział chęcią prezentowania „pozytywnego patriotyzmu”.

– Chciałbym odzyskać flagę dla siebie i dla nas – powiedział Klopp. – Chcę, żebyśmy zawsze machali nią tak, aby nikt nie pomyślał, że coś jest z tobą nie tak. Ale żebyś miał poczucie, że jesteś szczęśliwy i rozumiesz, że miałeś szczęście urodzić się, dorastać czy przeprowadzić do tego wspaniałego kraju – mówił selekcjoner.

Nie jest tajemnicą, że nawiązywał do głośnego zwycięstwa prawicowej partii AfD w landzie Saksonia-Anhalt.

– Niektórzy pewnie uznali, że to w porządku – stwierdził bez wymieniania jej nazwy. – Wielu innych pomyślało: „o Boże, co się tam dzieje?”. Nie jestem ekspertem, ale nie chcę zostawiać dumy narodowej niewłaściwym ludziom. W tej chwili w ogóle nie wiem, czy można używać tego sformułowania w ten sposób... Mogę być dumny, że jestem Niemcem, ale być też otwartym, różnorodnym, miłym i przyjaznym – wyjaśniał „Kloppo” nie na wiecu politycznym, ale na przedmeczowej konferencji.

W Polsce flaga i barwy narodowe to dla większości powód do dumy. Zwykła rzecz. A w Niemczech? Krzywo patrzą, jeśli tę flagę wywiesisz. Przed mundialem 2006 – który odbywał się u naszych sąsiadów – Niemcy właściwie nie pokazywali barw. Na większość przejawów zwyczajnego patriotyzmu reagowali podejrzliwością. No bo parę dekad temu był w Niemczech taki malarz z wąsem, który też mówił o tym, że Niemcy są super..., no i potem poszło.

Wbrew temu, co się w Polsce wydaje, Niemcy to nacja, która prawdopodobnie najbardziej przepracowała nazizm. Czasem wręcz do przesady. No bo skoro ktoś wywiesza flagę, a pół kraju patrzy na niego jak na sympatyka Hitlera... Myślicie, że skąd się wzięła ta słynna niemiecka otwartość na wszystkich przyjezdnych, którą jeszcze nie tak dawno obserwowaliśmy? „On też nie chciał Żydów...”. Zresztą to m.in. przesada w tej kwestii doprowadziła do wzrostu AfD, a na Euro 2024 zabroniono słynnego kawałka „L'Amour toujours”, bo obywatele Niemiec (także tureckiego pochodzenia i inni, którzy mieszkają tam dłużej) śpiewali pod jego rytm „Ausländer raus” (Przyjezdni wypad).

Po MŚ 2006 niemieckie flagi zaczęły pojawiać się na meczach częściej; wciąż z ostrożnością, bo społeczna obawa przed nacjonalizmem jest tam tak wielka, że czapeczka Kloppa wywołała ogólnokrajową dyskusję. Selekcjoner zarazem chciał przekazać: patriotyzm to nie tylko nazizm! Niemcom trzeba to tłumaczyć, bo wielu nadal się boi.

Wielu Niemców reaguje na barwy Niemiec... jak byk na czerwień! Fot. PAP/EPA

Oczywiście często idzie to ze skrajności w skrajność. Znani z ultralewicowości kibice St. Pauli na patriotyczną oprawę fanów Energie Cottbus krzyczą: „nigdy więcej Niemiec”, a „Hamburger Morgenpost” pisze potem: „trwałe ustawienie się przeciwko wszystkim prawicowym ideom jest trudnym, honorowym i realnym zadaniem”. I tu nie chodzi tylko o sympatię do jednej czy drugiej partii, ale o styl życia! Cieszysz się, że żyjesz w Niemczech i chcesz o tym opowiedzieć? Słyszysz od razu: „Kolego, uważaj!”.

To wręcz wypranie mózgu i postawienie znaku równości między flagą a nazizmem. Bo tym właśnie są owe Niemcy w haśle St. Pauli: nie szarym człowiekiem, lecz ideą i symbolem nacjonalistycznego państwa narodowego, imperializmu, a duma z prezentowania barw kojarzy im się z Holokaustem (inna sprawa, że „Niemcy” to młody koncept, bo mowa o kraju złożonym z dziesiątek innych, mniejszych – w scentralizowanej z zasady Polsce to rzecz obca).

Klopp po części próbuje odwrócić ten – absurdalny z naszej perspektywy – trend, ale też po części... sam ma obawy, stąd chęć „odzyskania flagi”. Jeśli spojrzeć na to całościowo, to brzmi jak jakieś szaleństwo, ale takie są właśnie obecne Niemcy.

A to tylko jedna czapeczka.



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się