Cudu nie było

Bramka Marka Fabrego na niewiele się zdała. Zagłębie znowu przegrało. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl

 

Cudu nie było

Dryfujący po dnie tabeli sosnowiczanie ponieśli piątą z rzędu porażkę i widmo spadku do II ligi coraz bardziej zagląda im w oczy… 

 

O porażce zadecydowały trzy minuty drugiej połowy, gdy goście z Głogowa zadali dwa nokautujące ciosy. Przed Zagłębiem ciężka zima…


Starali się zaatakować

Spotkanie z Chrobrym miało być ostatnią nadzieją na zmniejszenie dystansu do bezpiecznej strefy. Głogowianie prze wtorkowym meczem mieli nad ekipą z Sosnowca siedem punktów przewagi. Ewentualne zwycięstwo niwelowało stratę do czterech punktów. Skończyło się jednak na pobożnych życzeniach, bo ekipa z Sosnowca poniosła piątą porażkę z rzędu i przed rundą rewanżową do bezpiecznej lokaty traci aż osiem punktów. Zajmująca 15 lokatę ekipa Polonii Warszawa ma jednak jeszcze jeden mecz do rozegrania, podobnie jak będące tuż przed Zagłębiem Podbeskidzie, które ma na koncie 16 punktów, przy zaledwie 11 sosnowiczan. Sytuacja zespołu Artura Derbina może więc dodatkowo się pogorszyć, choć już teraz jest dramatyczna. Pierwsze minuty pokazały, że miejscowi chcą powalczyć o wygraną. Zagłębie ruszyło do ataków, ale podobnie jak w ostatnich meczach brakowało wykończenia. Już w 2 minucie z kilku metrów strzelał Marek Fabry, ale został zablokowany przez defensorów gości. Przyjezdni nie zamierzali się poddać, w odpowiedzi groźnie główkował Mikołaj Lebedyński. Aktywny był Maksymilian Rozwandowicz, swoje szanse miał Dean Guezen, ale kończyło się na strachu. Pierwsza połowa ze wskazaniem na gospodarzy, którzy przy lepiej nastawionych celownikach mogli objąć prowadzenie.


Dwa szybkie ciosy

Niestety dla miejscowych wystarczyły trzy minuty drugiej połowy, konkretnie odstęp między 50 a 53 minutą, kiedy to goście zdobyli dwie bramki i odarli ze złudzeń gospodarzy. Najpierw z rzutu wolnego przymierzył najlepszy we wtorek na boisku Mateusz Ozimek, a kilka minut później goście wykorzystali kardynalny błąd w polu karnym Dawida Ryndaka i Dawid Hanc wykończył akcję podwyższając prowadzenie Chrobrego.

Po dwóch takich ciosach sosnowiczanie padli na deski i długo się z nich nie podnosili. Z czasem Zagłębie wróciło do gry, ale już tak nie dominowało, jak miało to miejsce przed przerwą. Nadzieje w serca fanów na uratowanie choćby punktu wlał Słowak Fabry, który w 87 minucie celną główką zdobył bramkę kontaktową. Minutę później mogło być 2:2, ale Patryk Caliński trafił z linii pola karnego w słupek! Sosnowiczanie do końca próbowali jeszcze uratować twarz, ale nie byli w stanie zdobyć drugiej bramki. Tym samym zespół Artura Derbina zaliczył jedenasty mecz bez wygranej i z zaledwie dwoma zwycięstwami przezimuje do wiosny na ostatnim miejscu. Przed trenerem i drużyną trudne zadanie uratowania miejsca na zapleczu ekstraklasy. Niewykluczone, że części z piłkarzy klub będzie chciał się pozbyć, problem w tym czy będą chętni na graczy, którzy w ostatnich miesiącach prezentowali się beznadziejnie. To będą smutne święta w Sosnowcu. Smutne przede wszystkim dla kibiców i ludzi związanych z klubem od lat...


Krzysztof Polaczkiewicz