Coraz odważniejszy

Skrzydłowy Maciej Kuziemka stawia coraz pewniejsze kroki w drużynie Mariusza Jopa.

Maciej Kuziemka bardzo lubi i potrafi dryblować. Fot. Ewa Michalik/wislakrakow.com

Odkąd stery w Wiśle Kraków przejął były obrońca i reprezentant Polski, w I lidze zadebiutowało dwóch młodych zawodników. Pewne miejsce w bramce ma 19-letni Patryk Letkiewicz, a w dwóch ostatnich spotkaniach szkoleniowiec dawał szansę o rok młodszemu Maciejowi Kuziemce.

Od cichego debiutu do sam na sam

Te ostatni urodził się w Ostrowcu Świętokrzyskim i na pierwsze treningi wybrał KSZO. Tak się składa, że podobną historię ma obecny szkoleniowiec Wisły, ale to nie wspólne punkty z przeszłości zdecydowały o jego awansie z trzecioligowych rezerw do drużyny rywalizującej na zapleczu ekstraklasy.

Po raz pierwszy na trening „jedynki” Kuziemka został zaproszony już rok temu, gdy zespół prowadził Radosław Sobolewski. Na wspólne zajęcia ze starszyzną wrócił we wrześniu, a 21 października został zgłoszony do rozgrywek. Spotkaniom z Wisłą Płock przyglądał się z ławki rezerwowych, ewentualnie ze strefy do rozgrzewki. Debiut przyszedł w Stalowej Woli, gdy drużyna prowadziła już 4:1.

– Można powiedzieć, że był to spokojny,  cichy debiut, natomiast na pewno pierwsze emocje Maciej ma za sobą. To jest zawodnik, którego znam długo, prowadziłem go będąc trenerem rezerw. Ostatnio też bardzo dobrze wyglądał w III lidze, strzelał bramki, był aktywny. W nagrodę trenuje z nami i zadebiutował – powiedział Mariusz Jop.

W sobotę Kuziemka otrzymał niemal dwa razy więcej czasu, bo 30 minut. Przeciwko Chrobremu Głogów był zdecydowanie bardziej widoczny, zadziorny. Miał nawet wyśmienitą szansę na zdobycie bramki, ale w sytuacji sam na sam lepiej zachował się bardziej doświadczony bramkarz Dawid Arndt.

Spełnione marzenie

Na długo przed związaniem się z Wisłą Kuziemkę sprawdzała Legia Warszawa. Krakowianie także długo mu się przyglądali i w pewnym sensie przywiązali do siebie, co miało potem wpływ na wybór nastolatka i jego rodziców. Bardzo często zapraszali zawodnika na testy, turnieje i sparingi i po pewnym czasie czuł się komfortowo w klubie i szatni. Poniekąd poszedł za tym, co podpowiadały mu serce i rozum, a że Wisła też go chciała, to w 2021 roku zdecydował się na przeprowadzkę do stolicy Małopolski.

W ubiegłym roku podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt, obecnie ważny do 30 czerwca 2026. Po przedłużeniu umowy w lipcu tego roku mówił, że celem na ten sezon jest pozostawanie podstawowym zawodnikiem rezerw, z którymi awansował z IV do III ligi. Przebicie się do pierwszej drużyny i debiut w meczu o stawkę określił marzeniem, które dość szybko spełnił. Teraz będzie walczył, by być lepszym od obcokrajowców, którzy obsadzają wiślackie skrzydła. Starsi Polacy, czyli Mateusz Młyński i Piotr Starzyński, na razie muszą się zadowolić grą w drugiej drużynie. W III lidze wyróżnia się 17-letni Filip Baniowski, który też gościł na zajęciach Jopa w „jedynce”. Być może i reprezentant Polski wkrótce dostanie swoją szanse na zapleczu ekstraklasy.

Michał Knura

OSTATNIE POŻEGNANIA

Została ustalona data pogrzebu Artura Sarnata, który największe sukcesy odnosił w czasie niemal dziesięcioletniej przygody z Wisłą. Zmarły w nocy z soboty na niedzielę w wieku 54 lat były bramkarz spocznie na cmentarzu w Michałowicach pod Krakowem, gdzie od wielu lat mieszkał. Początek uroczystości w czwartek o godz. 12.30 na miejscowym cmentarzu. Z kolei w piątek o godz. 12.20 na cmentarzu Rakowickim zostanie pochowany inny były piłkarz „Białej gwiazdy”, a potem trener i działacz Andrzej Sykta. Były napastnik zmarł 14 listopada w wieku 84 lat.