Coraz bliżej upragnionych baraży
Dwa szybkie ciosy pozwoliły Góralom w pełni kontrolować przebieg spotkania. Goście przebudzili się dopiero w drugiej połowie, ale bez efektu.
Mateusz Kizyma otworzył wynik meczu z Zagłębiem. Fot. Krzysztof Dzierzawa/PressFocus
Bielszczanie ze sporym animuszem rozpoczęli spotkanie z Zagłębiem. W 8 minucie po faulu w środkowej strefie boiska w pole karne dośrodkował Wojciecha Słomka, a Marcin Urynowicz zgrał piłkę na 5 metr do Kamila Sochania. Obrońcy zabrakło dosłownie centymetrów, by dzióbnąć piłkę w kierunku bramki, choć Urynowicz już podnosił ręce w geście radości. Minutę później futbolówka wpadła do siatki. Prawą stroną przedarł się Maksymilian Sitek, dograł wzdłuż pola karnego do Mateusza Kizymy, a ten zwodem oszukał rywala i płaskim uderzeniem przy słupku dał Podbeskidziu prowadzenie.
Drugi gol również padł po akcji prawą stroną i również w roli głównej wystąpił Sitek. Wahadłowy poszukał płaskim podaniem Oskara Tomczyka, ale piłka odbiła się od Mateusza Matrasa i wpadła do bramki obok bezradnego Kacpra Siuty. Po dwóch kwadransach miejscowi pownni zamknąć mecz. Najpierw tyłem do bramki uderzał Lucjan Klisiewicz, ale trzeba przyznać, że sytuacja nie należała do najłatwiejszych. Akcja z 31 minuty powinna zakończyć się trzecim golem. Lewą stroną popędził Krzysztof Kolanko, który wypatrzył wbiegającego w pole karne Sitka. Pomocnik otrzymał płaskie podanie na 6 metr, nie był przez nikogo atakowany i miał bardzo dużo czasu, by przymierzyć, a fatalnie spudłował obok dalszego słupka. Po drugiej stronie boiska w pierwszej odsłonie działo się niewiele, a odnotować można było jedynie strzał Linusa Roonberga, z którym poradził sobie Konrad Forenc. Przez znaczną część pierwszej odsłony goście mieli jednak bardzo duży problem, by nawet zbliżyć się do pola karnego Podbeskidzia. Debiutujący w roli trenera Sosnowiczan Tomasz Łuczywek miał więc o czym myśleć...
Druga odsłona była już znacznie bardziej wyrównana. W 55 minucie Zagłębie stworzyło sobie niezłą okazję, by złapać kontakt. Kontratak napędzony przez Ronnberga został rozprowadzony do prawej strony, gdzie goście mieli przewagę liczebną, a na bramkę po chwili uderzali Szymon Sobczak i Marcel Predenkiewicz, lecz oba strzały zostały ofiarnie zablokowane. Górale obudzili się w 63 minucie. Nieatakowany i rozpędzony Sochań zdołał przebiec ponad 40 metrów, nim podał prostopadle do Bartosza Martosza, a napastnik długo robił wszystko jak należy - wpadł w pole karne i zwiódł obrońcę, ale jego strzał był już fatalny i powędrował nad bramką. Dwie minuty później w polu karnym niepilnowany Roonberg uderzył płasko i wprost w Forenca. Najlepszą okazję na gola Zagłębie zmarnowało na kwadrans przed końcem, gdy w słupek z dystansu trafił Michał Barć.
Dzięki tej wygranej Podbeskidzie awansowało na 6. miejsce, dające prawo do gry w barażach o awans, ale nie widomo, jak długo się na nim utrzyma. Zagłębie natomiast pozostało w strefie spadkowej.
(gru)
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Sosnowiec 2:0 (2:0)
1:0 - Kizyma, 9 min, 2:0 - Matras, 22 min (samobójcza)
PODBESKIDZIE: Forenc - Sochań, Biernat, Gach - Sitek, Kizyma (64. Kanach), Urynowicz, Słomka (60. Takacz), Kolanko (70. Czerwik) - Tomczyk (64. Martosz), Klisiewicz. Trener Marcin WŁODARSKI.
ZAGŁĘBIE: Siuta – Szot, Matras, Mironowicz, Gryszkiewicz (81. Chęciński) - Predenkiewicz (67. Dziedzic), Pawlusiński (60. Broniewski), Laskowski (81. Snopczyński), Szykawka, Roonberg - Sobczak (67. Barć.) Trener Tomasz ŁUCZYWEK.
Sędziował Mateusz Mastaj (Rzeszów). Widzów 2668. Żółte kartki: Kolanko, Martosz - Matras, Roonberg, Chęciński.
