Co za sceny w Pekinie...
Hubert Hurkacz skreczował w półfinale turnieju w stolicy Chin. Daniił Miedwiediew zdyskwalifikowany za trafienie piłeczką w kibica!
Alex de Minaur (z prawej) życzył Polakowi szybkiego powrotu do zdrowia. Fot. PAP/EPA
Niestety, nie będzie oczekiwanego przez kibiców w Polsce z wielką nadzieją finału Hurkacz – Djoković. Polski tenisista w poniedziałkowym półfinale imprezy ATP 500 na twardych kortach w stolicy Chin (z pulą nagród 4,09 mln dolarów) z Australijczykiem Alexem De Minaurem poddał mecz w drugim secie przy wyniku 4:6, 2:3.
Problem od ćwierćfinału
Krecz Wrocławianina (34. w najnowszym notowaniu rankingu ATP) był efektem doskwierającego mu już wcześniej problemu. W niedzielnym ćwierćfinale z Karenem Chaczanowem Polak poprosił o przerwę medyczną w pierwszym secie. Do gry wrócił z nalepionymi taśmami na lewym udzie i zdołał pokonać Rosjanina 7:6 (7-2), 6:2.
- Naciągnięcie mięśnia uda, które zdarzyło się w poprzednim meczu, uniemożliwiło grę na sto procent, stąd decyzja Huberta, aby uniknąć ewentualnego urazu - przekazała PAP Katarzyna Montgomery, z teamu Hurkacza.
Mecz z 9. w rankingu De Minaurem od początku nie układał się po jego myśli. Przegrał cztery pierwsze gemy i choć później odrobił jedno przełamanie, to odwrócić losów pierwszego seta nie zdołał. W drugiej partii „Hubi” również szybko został przełamany, bo już w trzecim gemie. Dodatkowo coraz wyraźniej było widać, że zmaga się z bólem i ma problem z poruszaniem się po korcie. Z wielkim trudem wygrał gema na 2:3, a następnie poddał spotkanie.
Szanghaj czeka
Hurkacz zgłoszony jest do turnieju rangi ATP 1000 w Szanghaju, który zaczyna się już w środę. 29-letni Wrocławianin wygrał tę imprezę w 2023 roku. W poniedziałek rozlosowano drabinkę, a jego pierwszym rywalem ma być Australijczyk James Duckworth (64.). Na ten moment start „Hubiego” w Szanghaju nie jest zagrożony.
Także drugi półfinał w Pekinie, w którym Novak Djoković prowadził z Daniiłem Miedwiediewem 7:5, 5:3 nie został dokończony - Rosjanin uderzył rakietą piłkę w kierunku trybun i trafił kibica w okolice oka. Mężczyzna złapał się ręką za twarz i po chwili opuścił trybunę w asyście stewardów. - Jest mi strasznie przykro z powodu tego widza. Mam nadzieję, że będę mógł go przeprosić osobiście i dowiedzieć się, jak się czuje. To był stuprocentowy przypadek, widać, że nie uderzyłem piłki z premedytacją. Faktycznie robię wiele złych rzeczy, ale zazwyczaj nie wyżywam się na piłce. Piłka wróciła, więc chciałem ją po prostu gdziekolwiek odbić, żeby nie wyleciała poza kort. Kiedy zobaczyłem skutek, czułem się okropnie, bo chyba nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji. Najważniejsze jest to, by z widzem wszystko było w porządku, bo w takich sytuacjach nigdy nic nie wiadomo.
I tak zagra z „Djoko”?!
Dyskwalifikacja oznacza, że Rosjanin straci punkty i nagrodę finansową za wyniki osiągnięte w turnieju i skomplikuje sobie przez to walkę o prawo startu w listopadowym ATP Finals.
Komentujący sytuację Djoković wspomniał o swojej dyskwalifikacji w podobnych okolicznościach w US Open 2020. - Trochę mnie to zaszokowało. Współczuję tej osobie, mam nadzieję, że nic jej się nie stało. Szkoda mi też Daniiła, bo wiem dobrze, jakie to uczucie, gdy się jest zdyskwalifikowanym z takiego powodu - powiedział Djoković. 39-letni Serb w stolicy Chin odniósł 33. zwycięstwo z rzędu - nigdy w karierze nie przegrał meczu w Pekinie i pobił rekord wszech czasów Hiszpana Rafaela Nadala, który miał 31 kolejnych zwycięstw.
Tak więc nie będzie finału Hurkacz – Djoković, ale do spotkania Polaka z Serbem może dojść bardzo szybko: jeżeli „Hubi” wystąpi w Szanghaju i pokona Duckwortha, czekać będzie na niego w 2. rundzie właśnie „Nole”!
Carlitos w finale
W finale innego turnieju rangi 500, w Tokio, zagrają najwyżej rozstawiony i broniący tytułu Carlos Alcaraz (3.) i Czech Jirzi Lehecka (19.). W półfinałach 23-letni Hiszpan pokonał rodaka Jaume Munara (49.) 5:7, 6:3, 6:1, a Lehecka Monakijczyka Valentina Vacherota (14.) 6:4, 6:2.
(ToM)
