Co z zasadami fair play?

W grupie spadkowej Orlen Superligi Kobiet do rozegrania pozostały już tylko dwa spotkania. Galiczanka Lwów zakończy sezon na 7. miejscu, a spada Ruch Szczypiorno, który dziś w Kaliszu podejmie walczącą o uniknięcie baraży Sośnicę Gliwice.

Ostatnio Niebieskie niespodziewanie powstrzymały Elblążanki. Czy to samo zrobią z Sośnicą? Fot. Marcin Gadomski / Energa Start Elbląg

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

W środę o 20.00 w Kaliszu rozegrany zostanie mecz ostatniej serii sezonu w grupie spadkowej. Niemający już nawet matematycznych szans na utrzymanie Tauron Ruch Szczypiorno podejmie przedostatnią aktualnie w tabeli Sośnicę Gliwice. Ta pozycja oznacza, iż - chcąc się utrzymać w najwyższej klasie rozgrywkowej - Ślązaczki będą musiały wygrać barażowy dwumecz z wicemistrzyniami Ligi Centralnej.

Kolejne warianty

Istnieje wszakże wariant, że w przypadku dzisiejszego zwycięstwa i porażki w niedzielnym meczu Energi Startu Elbląg z Galiczanką Lwów, Sośnica zamieni się miejscami w tabeli z 9. obecnie i mającym punkt przewagi Startem, utrzymując się bez baraży, w których znajdzie się drużyna z północy Polski. Ciekawie jednak zrobiłoby się, gdyby wynik był inny. Jeżeli Sośnica przegra, ale po rzutach karnych, zrówna się liczbą punktów z Elblążankami. W takim wypadku o wyższej pozycji zadecyduje bilans spotkań bezpośrednich. W nich „energetyczne” zdobyły 8 punktów, a Sośnica 4. Podobnie sytuacja wygląda, gdy ekipa z Elbląga przegra po rzutach karnych, a Sośnica wygra po konkursie „siódemek”. Ujmując najprościej - aby uniknąć baraży, Sośnica musi zdobyć 2 punkty więcej niż Start. Z tego powodu, każdy inny wynik niż zwycięstwo z Kaliszem zakończy kwestię walki o uniknięcie barażu już w środę.

Kto winny? Polsat!

Jest więc o co walczyć, choć trener Michał Kubisztal podnosi fakt, że rozegranie tak ważnych spotkań w innych terminach niewiele ma wspólnego z zasadą fair play. - To jest abstrakcja, którą próbowaliśmy zmienić, ale związek na to nie poszedł - denerwuje się szkoleniowiec Sośnicy. - Po pierwsze.nasz mecz w Kaliszu miał być transmitowany; taką informację otrzymaliśmy jeszcze w lutym. „Będzie transmisja telewizyjna z Kalisza” - usłyszeliśmy. Koniec, kropka. Wyznaczyli, to wyznaczyli, myślę sobie, lecz następnie dowiedzieliśmy się, że jednak... nie będziemy pokazywani w telewizji. Podobno Polsat zmienił zdanie i zdecydował się na transmisję meczu Kobierzyc z Piotrcovią.

Dialog bez komentarza

Dalszy dialog i seria pytań z centralą miał następujący przebieg:

Michał Kubisztal: No dobra, a co z nami?

Orlen Superliga: Już nie zmieniajmy. Zostańcie, jak było pierwotnie z tą środą i godziną dwudziestą.

MK: Ale dlaczego Start gra w niedzielę, czyli cztery dni po nas, skoro oba zespoły są zamieszane w walkę o utrzymanie, baraże i tak dalej, więc chyba powinniśmy grać tego samego dnia i o jednej porze. Przecież sami tłumaczyliście, że dwie ostatnie kolejki obligatoryjnie muszą zostać rozegrane o tej samej porze, by nie można było nic majstrować. Twierdziliście nawet, że rozpoczęcia spotkań nie można zmieniać nawet o pięć minut, żeby nie było, że ktoś coś zrobił, żeby nie było możliwości kombinowania...

OS: No nie... Kalisz nie ma hali, ponieważ w weekend odbywać się tam będzie Final Four Pucharu Polski mężczyzn.

MK: No to co za problem? Przecież możemy zagrać w piątek, w poniedziałek, czy w każdym innym dniu tygodnia. Litwinki, Słowaczki i Polki wracają we wtorek ze zgrupowań reprezentacji, a już w środę muszą grać mecz ligowy. To jest normalne? Sami nie wiecie, czego chcecie!

OS: Nic się nie da już zrobić, ponieważ Galiczanka halę w Biłgoraju ma wolną tylko w niedzielę. Koniec, kropka.

Skrzecząca rzeczywistość

No cóż, nie tylko to jest chore w federacji, ale idźmy dalej. Nadal nie ma wyznaczonego terminu spotkań barażowych! - To też jest ciekawy temat – ciągnie Michał Kubisztal. - Pierwotnie miały się odbyć 10 i 13 maja, ale okazało się, że na 10 maja w Elblągu zaplanowany został finał Pucharu Polski, a w półfinałowej jest... Start, który może znaleźć się w barażach. Centrala szuka więc innego terminu. Dowiedzieliśmy się, że może to być koniec kwietnia lub połowa maja, choć w tym czasie są matury, więc na razie nie podjęto decyzji. W tej sytuacji nie wiem, czy mam przygotowywać zespół do barażowego dwumeczu za tydzień, czy za miesiąc. Czy dać dziewczynom trochę wolnego, albo odwrotnie – od razu ostro szykować się do baraży. Dostaliśmy tylko informację, że jeśli baraż będzie z Żorami, to na pewno nie 10-11 maja, ponieważ w Żorach nie ma w tym czasie wolnej hali. Zagramy więc może 7 lub 8 maja, a rewanż może nie tydzień później w środę, tylko dzień wcześniej, we wtorek. Taką właśnie mamy rzeczywistość... Na razie jednak koncentrujemy się na meczu w Kaliszu, a potem zobaczymy co dalej. Oczywiście, nie odżegnuję się od opinii, że jeśli wylądujemy w barażach, to zagramy w nich z pozycji faworyta. Też tak uważam, że obojętnie czy zmierzymy się z Radomiem, Żorami czy Kielcami, to jeżeli zagramy na swoim normalnym poziomie, to - z całym szacunkiem dla przeciwniczek - nie wierzę, że mogą nam zagrozić.

W Kaliszu bez zmian

Tymczasem w Kaliszu od momentu przesądzonego już spadku niewiele lub raczej nic nie zmieniło. Nikt z kaliskich działaczy nie przedstawił drużynie planów, co będzie z zespołem. Trener Ivo Vavra ma w zanadrzu kilka scenariuszy, ale nie chce teraz wzmagać spekulacji. Pewne jest, że jego podopieczne już otrzymały wiele propozycji z krajowych klubów, inne stoją w rozkroku lub na rozdrożu, a kilka być może zakończy karierę; obecnego stanu posiadania na pewno więc nie uda się utrzymać. Czy w klubie będzie jednak wola występów w Lidze Centralnej? - Dogram z drużyną sezon, bo zawsze wykonuję swoją pracę do końca, i zobaczę, co będzie dalej – zapewnia czeski szkoleniowiec. - Na pewno już nic nie będę robił na wariata, jak miało to miejsce przy wyprowadzce z Chorzowa, bo wiemy, czym się to skończyło. Na pewno nie będę też czekał na decyzje zarządu do maja czy czerwca. Jeśli do końca tego tygodnia klub nie przedłuży kontraktów z podstawowymi dziewczynami, a do przyszłego tygodnia nie wyjaśni się co dalej, to podziękuję i się pożegnamy.

Z jedną tylko bramkarką

- Gramy ostatni mecz, jak zawsze chcemy wygrać, ale łatwo nie będzie - dodaje trener Vavra. - Z różnych przyczyn w ostatnim okresie trenowaliśmy w ośmioosobowym składzie. Zostałem też z jedną tylko bramkarką, Kają Gryczewską, ponieważ Julia Fornalczyk już trzy tygodnie temu zakończyła współpracę w Kaliszu. Chce się poświęcić studiom, nie wiem, czy będzie kontynuowała karierę... Anastazja Bondarenko wróciła dopiero co z kadry (mimo porażek ze Szwecją i Serbią, Ukraina wywalczyła awans na grudniowe Euro - przyp. red.), mamy trochę urazów, kontuzji. Po dzisiejszym meczu drużyna dostanie wolne do końca tygodnia, następnie mam w planie jeszcze trzy tygodnie treningów i po nich zawodniczki udadzą się na urlopy.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

Do zakończenia sezonu w Lidze Centralnej Kobiet pozostały trzy kolejki. Szanse na bezpośredni awans do Orlen Superligi Kobiet mają już tylko Elmans-KPS APR Radom i MTS Żory, które zmierzą się w najbliższą niedzielę o 17.00 w Radomiu. MTS, chcąc wyprzedzić APR, musi wygrać siedmioma bramkami (jesienią przegrało 27:33). Jeśli przegra, pozostanie mu walka w barażach z 9. zespołem elity, bo będzie miało 6 punktów straty do Radomia i gorszy bilans bezpośrednich spotkań.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się