Cisza, praca, spokój
TRYBUNA KIBICA – GKS Katowice
Z tygodnia na tydzień humory mamy coraz lepsze. A przecież już było niedobrze i po złym wrześniu zastanawialiśmy się, kiedy będziemy w stanie wydostać się z walki o utrzymanie. A potrzebne były tylko cierpliwość i spokój. Październik minął błyskawicznie, więc mogliśmy się nawet nie mieć czasu, żebyzdążyć zastanowić nad tym, jak grała GieKSa. A grała po prostu dobrze. Wygrała cztery mecze z rzędu, przełamała się na wyjeździe i już ma bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. Znów możemy się cieszyć, znów możemy przychodzić na mecze z uśmiechami na twarzach, znów czujemy luz, bo widzimy, że zespół zmierza w odpowiednim kierunku. A wygrany 3:0 mecz z Bruk-Betem w poprzedni piątek tylko to potwierdził. Potwierdził, że potrafimy dostosować się do tego, jak gra rywal (a Bruk-Bet częściej był przy piłce), że mamy odpowiedniego trenera i niezłych zawodników, którzy po prostu potrzebowali czasu.
Taki jest futbol w polskim wydaniu, że kadry drużyn co roku znacząco się zmieniają. Latem przyszło do nas dziewięciu nowych zawodników. Oczywiście do tej pory nie wszyscy znaleźli dla siebie miejsce w pierwszym składzie, ale wszyscy potrzebowali czas na to, żeby zgrać się z zespołem i zrozumieć system. Wszystko po to, żeby zacząć punktować. GieKSa obudziła się w odpowiednim momencie. Mam wrażenie, że zawodnicy naturalnie, nie za szybko i nie za wolno, dostosowali się do nowych warunków. A widać to na przykładzie Emana Markovica. Mogliśmy narzekać na to, że w pierwszych tygodniach nie zdobywał bramek i nie asystował. W końcu minęły dwa miesiące i Norweg ustrzelił dublet. Potrzebował po prostu ciszy, pracy i spokoju. I wierzę w to, że dzięki temu do końca sezonu jeszcze nie raz rozegramy taki mecz, który wygramy trzema bramkami, nie tracąc ani jednej. Życzę sobie tego, żeby było tak nawet w najbliższej przyszłości, w sobotę w meczu z Piastem. Niech atmosfera derbowa poniesie naszych piłkarzy do kolejnej wygranej.
Antoni Sulikowski
