Ciśnienie przed GieKSą
Piątkowy mecz przy Limanowskiego ma dla gospodarzy wielki ciężar gatunkowy. Nie tylko liczą na nowe otwarcie po długiej reprezentacyjnej przerwie.
Przerwa na kadrę pozwoliła spokojnie popracować trenerowi Tomaszowi Kaczmarkowi. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Przy Limanowskiego znają wagę zbliżających się meczów, ale patrzą na nie z optymizmem. Na czym go opierać w drużynie, która przegrała osiem z dziewięciu ligowych spotkań? Przede wszystkim nowy trener Tomasz Kaczmarek miał w stosunkowo krótkim czasie kupić drużynę, na plus oceniane są również pozostałe zmiany w sztabie. Kaczmarek jest dobrze odbierany zarówno w szatni, jak i w gabinetach, bije od niego energia, która daje podstawy do optymizmu, ale – co oczywiste – wszystko tak naprawdę zweryfikuje boisko, bo w Rakowie marginesu błędu nie ma już żadnego.
– Klucz to wygrać z GKS-em. Ta wiara, która jest w zespole, musi się przełożyć na wyniki. Liczymy, że pójdzie to w dobrą stronę. Nieprawdopodobnie ważny mecz, ciśnienie jest niemalże takie jak przed półfinałem Pucharu Polski z tym rywalem w poprzednim sezonie – mówi nam członek zarządu Rakowa, Rafał Niewmierzycki.
Wszyscy zdrowi
Aż sześciu zawodników Rakowa wystąpiło w ostatnich dniach w meczach swoich reprezentacji. Marko Perović pojawił się na boisku w 60. minucie starcia Czarnogóry z Łotwą (2:1). Bogdan Racovitan o występie na PGE Narodowym będzie chciał raczej jak najszybciej zapomnieć – pojawił się na placu gry w 67. minucie przegranego aż 0:6 meczu z Polską. Mahir Emreli zagrał cały mecz przeciwko Litwie (1:0). Dieudonne Gaucho Debohi zaliczył debiut w reprezentacji Ugandy w zremisowanym (1:1) spotkaniu towarzyskim z Demokratyczną Republiką Konga. Odnotować też trzeba grę do 56. minuty Tomasza Pieńki z Włochami (2:6) w ostatnim meczu eliminacji EURO U-21 czy występ Wiktora Żołneczki w przegranym 0:1 towarzyskim meczu kadry U-20 z Urugwajem.
W piątek nie będzie miało to jednak już większego znaczenia. Częstochowian czeka niezwykle trudne spotkanie, które otworzy 10. serię spotkań ekstraklasy. Raków nie może pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. Cieszyć na pewno może to, że w czasie przerwy na kadrę żaden z zawodników nie doznał urazu, a ci, którzy potrzebowali czasu na podleczenie, są już do dyspozycji trenera. Obecnie w treningu indywidualnym znajduje się jedynie Erick Otieno.
Przebudowa sztabu
W przerwie na kadrę dokonano kilku zmian w sztabie, które były planowane i do przewidzenia, a dłuższa przerwa była do tego tak naprawdę najlepszym momentem. Konieczne było wymienienie kilku osób, jak choćby trenera przygotowania motorycznego, Pawła Drechslera. Umowa została rozwiązana za porozumieniem stron, a wczytując się w komentarze kibiców, można było odnieść wrażenie, że to on odpowiada za wyjątkowo kiepską dyspozycję drużyny w pierwszej części sezonu. Paradoksalnie najlepiej wyglądał bowiem Mahir Emreli, który dołączył do zespołu już po okresie przygotowawczym.
– Nie można mówić, że to był główny winowajca przygotowań przedsezonowych. Główny zarzut dotyczył wprowadzania zawodników do zespołu po urazach. Wracali, a za chwilę okazywało się, że nie są jeszcze gotowi do gry – słyszymy w klubie.
Na czym jeszcze w Częstochowie budują optymizm? Raków jest w tak złym położeniu po jednej czwartej sezonu, że… gorzej po prostu być już nie może. Tak przynajmniej uważają przy Limanowskiego. Czy faktycznie? Pierwsze odpowiedzi powinien dać już piątkowy mecz. Strata punktów z GKS-em może wprowadzić jeszcze większą nerwowość, a tego nikt nie chciałby przeżywać.
Mariusz Rajek
