Ciasteczko z pokrętełka

Kiedy nie ma w składzie samca alfa, nie ma i talarów za zwycięstwo. Jest tylko korona cierniowa - chciałoby się podsumować występ wrocławskiego beniaminka, który zagrał bez kapitana.

Kamil Jakubczyk - za szybki, za sprytny, za dokładny dla wrocławskiej defensywy! Fot. PAP / Maciej Kulczyński

Piotr Samiec-Talar przed pierwszym gwizdkiem odebrał nagrodę dla „Piłkarza sierpnia” w ekstraklasie. W cywilnym stroju oczywiście, w którym zaraz potem poszedł na trybuny. „Piłkarzem września” nie zostanie na pewno, bo na murawy wróci dopiero w październiku, po reprezentacyjnej przerwie. To efekt ręki złamanej w nadgarstku w minionej kolejce.

Gdzie starszak nie może, tam dzieciaka poślą

A bez niego ani rusz – można by powiedzieć. Coś w tym być musi, skoro Ante Simundża na pomeczowej konferencji walił prosto z mostu. - W pierwszej połowie przegrywaliśmy środek pola. Nie byłem zadowolony z Grzegorza Tomasiewicza i Enissa Shabaniego. Dobrze zagrał tylko Karol Linetty, ale on nie może brać całej odpowiedzialności na siebie – mówił. Słoweński opiekun Śląska po zmianie stron poszedł więc na całość, wpuszczając na murawę najpierw Doriana Markowskiego, a potem Adama Ciućkę. Obaj ledwie kilka miesięcy temu odebrali dowody osobiste, ale piłkarskiej dojrzałości – a może raczej chęci i determinacji – więcej u nich, niż u wielu wrocławskich „starszaków”.

Ciućka się nie ciaćka

- Mój cel po wejściu? Ruszyć grę do przodu – po kozacku (to nie zarzut, a odnotowanie faktu) rozmawiał z mediami po meczu ten pierwszy. Drugi mniej gadał, za to więcej grał. Kozacka była jego asysta do Malaly'ego Dembele, któremu w tym jednym – na szczęście kluczowym dla Śląska – momencie nogi na sekundę przestały się plątać, dzięki czemu uprzedził Ariela Mosóra i skierował piłkę do siatki. Kozackie były też dwa strzały Ciućki, którego pech polegał na tym, że Xavier Dziekoński fach swój zna może i najlepiej spośród wszystkich „łapaczy” w ekstraklasie. - I Ciućka, i Markowski pokazali, że są bardzo blisko składu. To cieszy, bo to zawodnicy z naszej akademii, którzy wiedzą, co to znaczy grać dla Śląska – uderzał w patetyczne tony zazwyczaj mocno bezpośredni Simundża.

Gol z flippera

Pech Śląska nie ograniczał się tylko do Dziekońskiego w bramce Korony. Miał też postać jego własnych defensorów: Mariusz Stępiński nie zdobyłby swego gola numer 4 w tym sezonie, gdyby nie noga Lamine Ba i biodro Jehora Macenki: tak – niczym we flipperze sprzed czterech dekad (ktoś jeszcze pamięta???) – odbijała się piłka uderzana przez „Stempla”, zanim wpadła do wrocławskiej siatki. Niefart Śląska miał też twarz – a raczej nogę z pokrętełkiem – Kamila Jakubczyka. - Myślę, że z meczu na mecz takich akcji będzie więcej. A asysta przy golu Simona? Cóż, w następnym meczu niech on się postara wyłożyć mi taką piłkę – mówił 22-latek, który w doliczonym czasie gry wjechał w pole karne gospodarzy i posłał „ciasteczko” do Gustafsona, dając mu szansę – po pół roku gry w Polsce – na otwarcie dorobku bramkowego!

Co oczy widzą, tego sercu  nie żal

Korona zdobyła jeszcze jednego gola, ale arbiter – po konsultacji z VAR-em – go anulował. - Obrońca przewrócił się przy moich nogach, był kontakt i sędzia tak zadecydował – wzruszał ramionami Mariusz Stępiński, asystujący przy trafieniu Michaela Ameyawa. Jacek Zieliński zaś był jeszcze bardziej rzeczowy: - Nawet specjalnie się po tym trafieniu nie cieszyłem. Z mojej perspektywy było widać, że doszło do przewinienia....

(DaL)

OCENA MECZU ⭐

◼ Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:2 (0:1)

0:1 – Stępiński, 35 min (bez asysty), 1:1 – Dembele, 79 min (asysta Ciućka), 1:2 – Gustafson, 90+2 min (asysta Jakubczyk)

ŚLĄSK: Niemczycki 6 – Andersson 5, Macenko 5, Ba 4, Malec 4, Llinares 3 (69. Ciućka 6) – Shabani 4 (69. Jurcec 5), Linetty 5, Tomasiewicz 3 (46. Markowski 5) – Dembele 4 (81. Banaszak niesklas.), Marjanac 3 (46. Camoes 4). Trener Ante SMINUDŻA. Rezerwowi: Szromnik, Śliczniak, Szala, Christodoulou, Dijakovič, Yriarte, Żulewski.

KORONA: Dziekoński 6 – Rubežić 5, Pięczek 5, Mosór 5 – Ameyaw 4 (63. Fassbender 4), Remacle 5 (63. Mena 4), Jakubczyk 7, Hellebrand 6 – Długosz 6, Stępiński 6 (77. Bąk niesklas.), Lingr 3 (77. Gustafson 1). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Davidović, Nono, Matuszewski, Ciszek, Smolarczyk, Sotiriou, Barczak.

Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa) - 6. Sędzia VAR Paweł Malec (Łódź). Widzów 14 583. Czas gry – 95 min (45+50). Żółta kartka - Linetty (85. faul).


MÓWIĄ LICZBY
ŚLĄSK  KORONA
57 posiadanie piłki 43
11  strzały  17
5 strzały celne 7
6  rzuty rożne  3
2  spalone 2
13 faule  15
1  żółte kartki  0

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się