Chyba się udo!
W Porto „rozsypał się” podstawowy napastnik. Za to wieści w sprawie urazu Jakuba Kiwiora są dla polskich kibiców dość optymistyczne.
Jakub Kiwior (z prawej), tu walczący z Pedro Goncalvesem ze Sportingu, wzlatywać nad poziomy będzie zapewne dopiero w marcu. Fot. PAP/EPA
PORTUGALIA
26 marca – ta data na czerwono zaznaczona jest w kalendarzu selekcjonera Biało-czerwonych, każdego z jego (potencjalnych) podopiecznych, no i oczywiście w terminarzu 36 milionów polskich kibiców. Oznacza – przypomnijmy – półfinałowy barażowy mecz z Albanią o awans do finałów MŚ 2026 (finał – pięć dni później). Jakub Kiwior, który poniedziałkowy mecz na szczycie portugalskiej ekstraklasy zakończył przedwcześnie, z niepokojem kalkulował, ile dni na rehabilitację mu zostało, by przeciwko ekipie z Bałkanów zagrać...
Komunikat lakoniczny
Bezpośrednio po meczu trener Francesco Farioli nieco bagatelizował nie tyle samą kontuzję, co czas jej leczenia. Kiedy jednak dzień po spotkaniu klub opublikował oficjalny komunikat, szczegółów w nim zabrakło. Podano jedynie informację o urazie mięśnia prawego uda i wpisaniu Kiwiora na listę graczy kontuzjowanych. O dacie powrotu – ani słowa!
Byle do marca
Nieco informacji – choć może bliżej im do... spekulacji – przyniosły środowe doniesienia miejscowych mediów. Wieści przekazane na platformie X przez profil Mercado Azul, a także przez dziennik „O Jogo”, dojście do pełnej dyspozycji zdrowotnej zająć ma Polakowi „do trzech tygodni”. „Jeśli jego powrót do zdrowia przebiegnie pomyślnie, może wrócić na mecz z Aroucą, ostatni w lutym (27.02. - dop. aut.)” - przeczytać można na łamach. Oznacza to, że „Kiwiego” kibice nie zobaczą we wcześniejszych potyczkach ligowych z CD Nacional i Rio Ave. Natomiast – przynajmniej w tym momencie – jego reprezentacyjne występy w końcówce marca nie są zagrożone.
Mundial nie dla Samu
Tak dobrych wieści nie dostał klubowy kolega polskiego tercetu (prócz Kiwiora, zawodnikami Porto są także Jan Bednarek i Oskar Pietuszewski) z linii ataku. Samu Aghehowa ciągnął ofensywę Smoków (20 goli w 32 meczach na wszystkich frontach), ale w tym sezonie (a może i roku!) już go na murawach nie zobaczymy. 21-latek, który wywalczył sobie zaufanie selekcjonera Hiszpanów, Luisa de la Fuente i mógł mieć realną nadzieję wyjazdu na mundial, w poniedziałek zerwał więzadła krzyżowe!
(DaL)
