Chyba się udo
PORTUGALIA
Jan Bednarek (z prawej) odbiera gratulacje za bramkę od Jakuba Kiwiora. Fot. PAP / EPA
Jan Bednarek zebrał multum „ochów” i „achów” od portugalskich mediów, gdy w późny środowy wieczór kapitalną główką po centrze z rzutu rożnego dał FC Porto wygraną 1:0 z Benficą i przepchnął Smoki do półfinału Taça de Portugal, czyli pucharu kraju. We wszystkich tytułach przypadło mu miano „Man of the match”. Jeżeli coś mogło zaniepokoić trenera Francesco Farioliego (ale także Jana Urbana!), to było to przedwczesne zejście Polaka z murawy. Opuszczał ją, trzymając się za tylną część uda, które natychmiast zostało obłożone lodem i obandażowane. „Według oceny lekarzy nie doznał urazu mięśniowego” – informuje „O Jogo”, zapowiadając, że nie ma przeszkód, by stoper zagrał w niedzielę w lidze przeciwko Vitorii Guimaraes. Inny członek linii obrony Porto, Martim Fernandes, doznał w spotkaniu złamania nosa. Również i w tym przypadku lekarze nie widzą przeszkód dla jego gry, sugerując wszakże występ w masce.
Jakub Kiwior zagrał pełne 90 minut na lewej stronie defensywy, na środku zastąpił go bowiem... 41-letni Thiago Silva. Oskar Pietuszewski cały mecz przesiedział na ławce.
Prócz Smoków w półfinale pucharu jest też drugoligowy SCU Torreense oraz trzecioligowy AD Fafe. Czwarty zespół wyłoni mecz Sportingu Lizbona z AVS Futebol Vila das Aves.
(DaL)
