Chwilowa euforia
Z DRUGIEJ STRONY - Kacper Janoszka
W Nowy Rok zasiadłem przed telewizorem, żeby oglądać darta. Kilka miesięcy temu nawet bym nie pomyślał o wypowiedzeniu takiego zdania. Tymczasem dwa dni temu zostałem pozbawiony wyboru. Musiałem obejrzeć mecz Krzysztofa Ratajskiego z Luke’iem Littlerem. Nie zostałem oczywiście zmuszony siłą, ale emocjonalnie czułem, że jest to mój obowiązek. Zapewne tysiące Polaków poczuło to samo. Transmisja z meczu odbyła się na kanale YouTube TVP Sport. Na żywo spotkanie oglądało około 70 tysięcy ludzi, a przecież mecz był też transmitowany na stronie internetowej TVP Sport, a także w telewizji! Statystyki YouTube pokazują jasno – prawie pół miliona Polaków obejrzało (także w odtworzeniu) mecz Polaka z Anglikiem. A przecież był to dopiero ćwierćfinał mistrzostw świata. Przecież Ratajski nie miał większych szans w rywalizacji z 18-letnim obrońcą tytułu. Przecież to „tylko” dart…
Osobiście nie dziwi mnie mocno zainteresowanie dartem. Przede wszystkim jest to dyscyplina sportu, którą ogląda się z zainteresowaniem. Choć zawodnicy nie wykonują wielu ruchów, akcja jest dynamiczna. Nie ma wielu przerw, a lotki co chwilę wbijają się w tarczę. Poza tym ciekawie patrzy się na dyscyplinę, w której nie trzeba być w nieprawdopodobnej formie fizycznej. Można mieć dostojny, piwny brzuszek i nie przeszkadza on w odnoszeniu sukcesów. Patrząc na takich atletów, widzowie mogą poczuć, że jeszcze wszystko przed nimi!
Zainteresowanie dartem w Polsce nie wzięło się jednak tylko i wyłącznie z dyscypliny samej w sobie. To przede wszystkim Krzysztof Ratajski przyciąga uwagę widzów. W końcu jest jedynym Polakiem, który jest w stanie zajść tak daleko w mistrzostwach świata. Dostał się do ćwierćfinału po raz drugi w karierze. W dniu meczu z Littlerem, obchodził 49. urodziny. Mieliśmy w sobie wiarę, że Polski Orzeł zdetronizuje angielskiego hegemona. Nie udało się, trudno i teraz… możemy zapomnieć o darcie na kolejny rok? Będziemy czekać na kolejne mistrzostwa świata? Najpewniej tak to będzie wyglądać.
Dart to dyscyplina, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem w Wielkiej Brytanii. To właśnie stamtąd wywodzą się najlepsi zawodnicy świata. W ostatnich latach, dzięki fenomenalnemu Littlerowi, dart na Wyspach ma się świetnie – kibiców jest coraz więcej. W Polsce tak nie będzie, nie oszukujmy się. Dartowa euforia była chwilowa. Ratajski – przykro mi – nie jest Littlerem. Nie będzie wygrywał turnieju za turniejem. Po noworocznej euforii przyjdzie ogromny spadek zainteresowania. Ale nie jest to nowe zjawisko.
Jako naród jesteśmy spragnieni sukcesów. W ostatnich lekkoatletycznych mistrzostwach świata zdobyliśmy jeden medal – ze srebrem wróciła do domu skoczkini wzwyżMaria Żodzik. Przestaliśmy być potęgą w skokach narciarskich. Piłkarze o awans na mundial muszą walczyć w barażach. Na igrzyskach olimpijskich w 2024 roku zdobyliśmy jeden złoty medal. Zresztą – dzięki niemu mogliśmy na chwilę zainteresować się wspinaczką sportową. Też na chwilę wszyscy staliśmy się fanami Aleksandry Mirosław, ale czy ktokolwiek wie, jak Polka radzi sobie od tego momentu? Czy jest w formie, czy w dołku? Może znajdzie się garstka fanów, którzy znają odpowiedzi na te pytania.
Dart stał się wspinaczką sportową. Część z nas obejrzy jeszcze finał mistrzostw, a następnie zapomni, że ta dyscyplina w ogóle istnieje.
