Choć nogi się trzęsły...

Szóste miejsce Polek w sztafecie jest najwyższą pozycją Biało-czerwonych w historii igrzysk. Triumfowały Francuzki, przed Szwedkami i Norweżkami.

Fot. PAP/EPA Czwórka fenomenalnych Francuzek znów cieszy się ze złota.

Bardzo wiele się w kobiecym biathlonie zmieniło na lepsze w ciągu czterech lat, od 14. miejsca i uratowaniem się przed dublem w Pekinie. W Anterselvie liczyliśmy więc mocno na żeńską sztafetę, które to nadzieje zostały rozbudzone bardzo dobrym występem w biegu pościgowym i wysokimi miejscami naszych pań w drugiej dziesiątce.

Ruszamy z 12. numerem

Panie biegały wczoraj drużynowo dystans 4x6 kilometrów. Każda z zawodniczek miała do pokonania trzy rundy po 2 km, ale wiadomo było, że sztafety to przede wszystkim strzelanie. Szybkie i celne. Możliwe było doładowywanie karabinków trzema nabojami. W przypadku większej liczby pudeł – karna runda, czyli dodatkowe 150 metrów, które mocno utrudniało utrzymanie wysokich pozycji.

Na starcie stanęło 20 ekip, Polki ruszyły na trasę z numerem 12. Na pierwszej zmianie pobiegła Anna Mąka. Po pierwszym dość wolnym strzelaniu w pozycji leżącej i jednym doładowaniu była 16 z ponad 20 sekundową stratą do czołówki. Po drugiej pętli i strzelaniu w postawie stojącej – tym razem konieczne były aż trzy doładowania - Mąkę zmieniała na 16. miejscu Kamila Żuk z 56-sekundową stratą do liderujących Szwedek, co kończyło marzenia o medalach, ale nie o miejscu w „dziesiątce”.

Półmetek mijamy na 9. miejscu

Sensacją była karna runda Camilli Bened, przedstawicielki murowanych faworytek Francuzek i ich odległa lokata. Na drugiej zmianie „wykoleiły się” Szwedki i Niemki – po karnej rundzie, a Polki po bezbłędnym strzelaniu leżąc Kamili  i dwukrotnym doładowaniu w „stójce”, za to świetnemu biegowi, na półmetku Biało-czerwone pojawiły się już na 9. pozycji.

Sensacyjnie na czele zmieniały Łotyszki i Bułgarki, ale tylko o niespełna dwie sekundy przed... Francuzkami, dzięki bardzo dobrej postawie Lou Jeanmonnot, które już nie wypuściły złotych medali z rąk! A my ściskaliśmy kciuki za Joannę Jakiełę. Pierwsze bezbłędne strzelanie dało nam 7. miejsce, drugie, niestety, z wielkimi nerwami i trzema doładowaniami, nie zmieniły naszej dobrej lokaty.

Wyborna Siodorowicz

Teraz wszystko było już tylko w nogach i karabinku Natalii Sidorowicz. Strzelała wybornie, w nagrodę przesunęła się na 6. miejsce. W postawie stojącej konieczne były trzy doładowania, na czym skorzystały Czeszki. Ostatecznie zostaliśmy szóstą sztafetą świata - najlepszą w historii. Dotychczas najlepiej polskie biathlonistki spisały się w Turynie (2006) i Pjongczangu (2018), gdzie uplasowały się na siódmej pozycji.

Na ostatniej zmianie emocji w walce o złoto nie było - Julia Simon minęła linię mety jako pierwsza i sięgnęła po trzecie złoto w Anterselvie. Wcześniej triumfowała na 15 km i w sztafecie mieszanej. Les Bleus dodały czwarty diament do korony po zwycięstwach w sztafetach mieszanych mieszanych i sztafecie panów. Drugie były Szwedki, a trzecie Norweżki.

Zbigniew Cieńciała

NA MECIE

Anna MĄKA: - Bardzo się stresowałam. Wczoraj też, ale powtarzałam sobie, że nic, co ludzkie nie jest mi obce. Jesteśmy tylko ludźmi. Ufałam swoim zdolnościom i choć nie było to idealny mój występ, to cieszę się, że walczyłam. Po strzelaniu musiałam biec sama, ale starałam się nie napinać, by dobiec do grupy. Przy strzelaniu nogi mi się trzęsły, ale starałam się skupić na ostatnim strzale, a nie myśleć, że może być karna runda. Moja praca z psychologiem przyniosła dobry efekt na trasie.

Kamila ŻUK: - Dzisiaj od rana nie czułam się najlepiej, ale po poprzednich dniach wiedziałam na co mnie stać. To mi pomogło przezwyciężyć zmęczenie, które się wkradło. Że jestem w stanie dobrze pobiec nie szarpiąc się, nie podążając za czołówką, by dobrze stanąć na strzelnicy. Oczywiście niepotrzebnie pudłowałyśmy i tyle dobierałyśmy, bo stać nas na bezbłędne strzelanie. Niestety, przychodzi stres i robimy jakieś głupie błędy. Ja stanęłam dzisiaj w stójce i też poczułam stres. Zaczęły mi się strasznie nogi trząść i przy pierwszej „piątce” nie mogłam nad tym zapanować. Wiedziałam jednak, co zrobić, że nie mam miejsca na pomyłki. W biegu masowym też będą emocje do ostatniego strzelania, ale wiem, że jest dobrze, a jeszcze może być super!

Joanna JAKIEŁA: - Wielkie emocje. Sztafeta zawsze więcej dla nas znaczy. Robimy to dla Polski, dla wojska polskiego, dla drużyny. Dlatego to zawsze podwójny stres. Czuję już igrzyska na plecach. Stójka mnie wykończyła. Przed ostatni strzałem musiałam zrobić dwa głębsze oddechy i dopiero byłam w stanie oddać ostatni strzał. Oczywiście jestem gotowa na start w biegu masowym. Stanąć na starcie takiego biegu, w takiej elicie, to już sama w sobie przyjemność. Nie mogę się już doczekać tego startu.

_________________________

Kiedy, jak nie teraz!

Pięć pytań do... Natalii Sidorowicz

1. Jesteście szóstą reprezentacją świata. Jest pani dumna z zespołu?

- Bardzo. Z całego zespołu, choć nie była to perfekcyjna nasza sztafeta, zwłaszcza na strzelnicy. Ale cieszę się, że każdej z nas udało się wyjść z tarapatów, bo kiedy, jak nie teraz, robić najlepszy drużynowy wynik w sezonie.

2. Każda z was podkreślała ogromne emocje. Mówiłyście o trzęsących się nogach, zwłaszcza w stójce.

- Oj tak. Wartość tego biegu sprawiała, że chciałyśmy wszystko zrobić jak najlepiej. Dlatego ten stres i również moje odczucie trzęsących się nóg.

3. Trener Tobias Torgersen uspokajał was, że najwyższa forma ma pojawić się na igrzyskach ?

- Zdecydowanie tak. Mówił, że wszystko jest pod kontrolą. Ja bezgranicznie mu ufam i wierzę w to, co wspólnie robimy.

4. Znowu kapitalna była ostatnia runda w pani wykonaniu. Ta wiara, że nie ma zawodniczki, której nie można wyprzedzić, pomaga pani?

- Nie wiem. Ale to już druga sztafeta, gdy biegnę na ostatniej zmianie i kolejny raz udowodniłam sobie, że potrafię powalczyć. Że nie rozkładam rąk, nie pozwalam się wyprzedzać, tylko ja na swoich warunkach rozgrywam ostatnie kółko. To na pewno na plus.

5. To jak rozegra pani sobotni bieg ze startu wspólnego?

- Jeszcze o tym nie myślę, choć wiem, że najważniejsze będzie skupienie się na sobie i dobra praca na strzelnicy.

ZC

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się