Chcę zostać najlepszym strzelcem ligi
Rozmowa z Karolem Czubakiem, napastnikiem Motoru Lublin
Karol Czubak przyszedł do Lublina, żeby zdobywać bramki. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
– Dokładnie. Bardzo potrzebowaliśmy tych punktów, ale Piast również. Byliśmy konsekwentni w obronie. Straciliśmy bramkę, ale pokazaliśmy, że potrafimy bronić jako drużyna i każdy pomagał każdemu. Zwycięstwo zawdzięczamy właśnie temu, że byliśmy jednością. Przeanalizujemy, co jeszcze jest do poprawy i spróbujemy się poprawić w następnym spotkaniu.
Byliście zaskoczeni tym, jak piłkarze Piasta się zaprezentowali? W ostatnich spotkaniach często wyczekiwali na to, co zrobią rywale. Z wami jednak wykreowali sobie sporo sytuacji, ale ich nie wykorzystali.
– Każdy zespół ma swój styl, ale zazwyczaj wynika on z przebiegu spotkania. Ten mecz momentami był bardzo otwarty. W tej lidze wszystko może się wydarzyć i każdy z każdym może wygrać. Byliśmy jednak przygotowani na to, co mogą nam zaproponować.
W skali od 1 do 10 na ile wycenia pan to, co zrobił Mbaye Ndiaye, czyli jego centrostrzał?
– 11 na 10! (śmiech). Fajnie, że dośrodkowywał do mnie, a strzelił gola. To nam pomogło na początku spotkania. Wiemy, że wtedy jesteśmy skuteczni. Mamy problemy w dalszej części spotkań, ale staramy się to wyeliminować. Na pewno takie gole ustawiają mecz.
Zadrżało serce po drugiej bramce w doliczonym czasie, która mogła dać Piastowi remis?
– Wiadomo. Z ławki nie widzisz dokładnie, co się dzieje, więc było lekkie zawahanie, czy bramka zostanie uznana. Na szczęście był faul i wygraliśmy (uśmiech).
Zespół przełamał się po dwóch porażkach z rzędu, a pan po dwóch meczach bez bramki. Chyba trudno było sobie wyobrazić lepszy scenariusz na to spotkanie?
– Dokładnie. Po to przyszedłem do Motoru, żeby strzelać gole i udaje mi się to dosyć regularnie. Na pewno moje bramki pomagają zespołowi, bo czasami dawały nam zwycięstwa. To trafienie też mnie cieszy.
Aktualnie jest pan najlepszym polskim strzelcem w ekstraklasie z 12 bramkami na koncie. Brzmi to dobrze.
– Nawet bardzo dobrze! Jednak przychodziłem tutaj, żeby nie być najlepszym polskim strzelcem, tylko najlepszym w całej lidze. Do tego będę dążył.
Jak pan zapatruje się na to, że o tytuł króla strzelców walczy głównie z zawodnikami zagranicznymi? Mówi się, że w Polsce brakuje rodzimych napastników. Faktycznie nie ma takiej wewnętrznej rywalizacji?
– Piłka idzie w takim kierunku, że w każdej lidze jest sporo obcokrajowców. Nasza ekstraklasa też się rozwija, poziom bardzo urósł i na pewno to też podnosi rywalizację. Nie mam problemów z tym, że są ci zagraniczni zawodnicy. Jeśli dobrze pamiętam, to lider klasyfikacji strzelców Tomas Bobcek też mówi po polsku, a jest Słowakiem.
Powiedział pan, że ekstraklasa się rozwija, ten sezon jest bardzo wyrównany – w takim razie, o co walczy Motor Lublin? Sky is the limit?
– Oczywiście, że tak. Liga w tym sezonie jest dosyć dziwna i nieprzewidywalna. Chyba nikt się nie spodziewał, że jednym zwycięstwem można awansować o kilka miejsc, a jedną porażką przesunąć się znacznie w dół. Zatem wszystko się może wydarzyć. My chcemy patrzeć przed siebie, a nie za siebie, a takie mecze jak ten w Gliwicach tylko nam w tym pomagają.
Wymarzona liga dla Karola Czubaka po świetnym sezonie w Motorze, to…
– Fajnie byłoby kiedyś zagrać w lidze angielskiej, ale nie mam jednej, konkretnej wymarzonej. Od małego kibicuję Borussii Dortmund, więc może Bundesliga? Co będzie, czas pokaże…
Rozmawiał Miłosz Cebo
