Charakter Wikingów
Może Norwegia nie zagrała najlepiej przeciwko Iworyjczykom, ale w kluczowym momencie przebudził się Erling Haaland, który zdobył gola na wagę awansu.
Erling Haaland (z lewej) zdobył piątą bramkę na mundialu. Fot. PAP / EPA
Stale Solbakken w ostatnim meczu grupowym przeciwko Francji oszczędzał najważniejszych zawodników, przez co Norwegia przegrała 1:4. Miała jednak zagwarantowane wyjście z grupy, więc porażka nie była bolesna. Co więcej, decyzja o oszczędzeniu liderów już w pierwszej połowie meczu 1/16 finału obroniła się, ponieważ jeden z tych, którzy odpoczywali, Antonio Nusa, zdobył fantastycznego gola. Najpierw popisał się udanym dryblingiem, a następnie oddał piękny strzał z lewej strony pola karnego. Kiedy piłka szybowała w okienko, przyglądający się uderzeniu kolegi Martin Odegaard, słynący z niebanalnej techniki, aż złapał się za głowę. Trafienie rzeczywiście było niecodziennej urody – najważniejsze było jednak to, że było przełomowe. Zanim Norwegia wyszła na prowadzenie, na murawie nie działo się wiele. Wydawało się, że po 45 minutach utrzyma się bezbramkowy remis. Tymczasem gol na kilka minut przed przerwą sprawił, że Iworyjczycy musieli gonić wynik.
Zadanie było trudne. Najskuteczniejszą bronią zespołu Emerse Fae są kontry. Żeby do nich doszło, Norwegia musiałaby się odkryć. Tymczasem Skandynawowie grali spokojnie. I choć afrykański zespół przejął inicjatywę i częściej był przy piłce, to miał problemy ze stworzeniem okazji na gola. Co więcej, to Norwegowie byli bardzo blisko podwyższenia prowadzenia. Na chwilę przed przerwą na nawodnienie doskonałą okazję miał Kristoffer Ajer, ale po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił w bramkarza!
Po przerwie na nawodnienie doszło do wstrząsu. Wybrzeże Kości Słoniowej od razu rzuciło się do ataku i… wyrównało. I jak w przypadku bramki Nusy decydujące były umiejętności indywidualne strzelca. Gdy Amad Diallo, zawodnik Manchesteru United, otrzymał podanie w pole karne, zaczął mijać defensorów jak tyczki. Rajd zakończył celnym uderzeniem, pokonując bramkarza. Zapowiadało się na trzecią dogrywkę na mistrzostwach świata z rzędu. I wtedy przebudził się Erling Haaland.
Snajper Manchesteru City w 86 minucie otrzymał podanie od Patricka Berga. Był trochę zaskoczony, bo sam stał pięć metrów przed bramką i nikt go nie pilnował. Wystarczyło, że dołożył stopę do piłki i ta wpadła do siatki. Haaland nie mógł uwierzyć, w jaki sposób zdobył gola. Uśmiechał się i kręcił głową. I choć może nie zrobił tego w najbardziej widowiskowy sposób, sprawił, że norwescy kibice znów mieli powody do... wiosłowania! Bo choć Iworyjczycy do ostatnich chwil próbowali pokonać jeszcze raz Orjana Nylanda, to robili to bezskutecznie. Najbliżej był Diallo, ale jego uderzenie efektownie obronił bramkarz. I tak Norwegia zagra w 1/8 finału, a jej rywalem będzie Brazylia!
Kacper Janoszka
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Wybrzeże Kości Słoniowej – Norwegia 1:2 (0:1)
0:1 – Nusa, 39 min, 1:1 – Diallo, 74 min, 1:2 – Haaland, 86 min
WKS: Fofana – Doue, Kossounoum, Agbadou, Konan (90+3. Toure) – Sangare – Pepe (87. Diakite), Kessie, Inao Oulai (60. Diallo), Diomande (90+3. Guessaand) – Bonny (60. Wahi). Trener Emerse FAE.
NORWEGIA: Nyland – Pedersen (83. Aursnes), Ajer, Heggem, Wolfe – Odegaaard, Berge, Berg – Sorloth (71. Bobb), Haaland, Nusa (71. Schjelderup). Trener Stale SOLBAKKEN.
Sędziował Jesus Valenzuela (Wenezuela). Widzów 69665. Żółta kartka: Nusa.
Piłkarz meczu – Orjan NYLAND.
