Cenne minuty
Knicks wygrali drugi mecz z rzędu, a Jeremy Sochan wreszcie otrzymał nieco więcej chwil na boisku.
Przed halą Lakers odsłonięto pomnik legendarnego trenera Pata Rileya. Fot. Facebook Los Angeles Lakers
Karl-Anthony Towns po raz kolejny udowodnił, dlaczego jest królem statystyk double-double w tym sezonie. Lider New York Knicks poprowadził swoją drużynę do wyjazdowego zwycięstwa nad Chicago Bulls, przedłużając czarną serię gospodarzy do dziewięciu porażek z rzędu.
Knicks kontrolowali mecz w trzeciej kwarcie, budując 13-punktową przewagę, ale na finiszu emocji nie brakowało. Na niespełna cztery minuty przed końcem Matas Buzelis trafił „trójkę”, dając Bulls prowadzenie 95:94, ale wtedy przypomniał o sobie Towns. Środkowy Nowojorczyków zdobył sześć punktów z rzędu (rzut za trzy, layup i rzut wolny), odzyskując inicjatywę dla gości. Zwycięstwo przypieczętowali Mikal Bridges celnym rzutem z dystansu oraz Jalen Brunson pewnymi rzutami wolnymi w ostatnich sekundach. Towns skończył mecz z 28 punktami i 11 zbiórkami (jego 39. double-double w sezonie – najwięcej w całej lidze). Nieco więcej minut niż w dwóch pierwszych spotkaniach otrzymał od trenera Jeremy Sochan, który był na boisku 11 minut, zdobył 2 punkty, miał 3 zbiórki i 2 asysty.
Tymczasem w Los Angeles klasyk - Lakers podejmowali Boston. Zdecydowanie lepsi okazali się Celtics, dla gospodarzy była to jedna z najdotkliwszych porażek w tym roku. Głównym architektem zwycięstwa gości był Jaylen Brown, który zapisał na swoim koncie 32 punkty, 8 zbiórek oraz 7 asyst.
Mimo wysokiej porażki, spotkanie zapisało się w historii NBA dzięki indywidualnym osiągnięciom LeBrona Jamesa. "Król" przekroczył kolejną niebotyczną granicę, zdobywając 43000. punkt w karierze. Dodatkowo rozegrał swój 1600. mecz w sezonie regularnym, dołączając do legendarnego Roberta Parisha jako jedyny zawodnik w historii z takim stażem.
Smutny nastrój na trybunach próbowała przełamać ceremonia w przerwie meczu. Lakers uhonorowali legendę NBA, Pata Rileya, odsłaniając jego pomnik przed halą. Riley, architekt potęgi "Showtime Lakers" z lat 80., odebrał hołd od organizacji, z którą zdobył sześć pierścieni mistrzowskich.
Wyniki: Oklahoma City - Cleveland 121:113, Atlanta - Brooklyn 115:104, Milwaukee - Toronto 94:122, Golden State - Denver 128:117, Indiana - Dallas 130:134, Washington - Charlotte 112:129, LA Lakers - Boston 89:111, Minnesota - Philadelphia 108:135, Chicago - New York 99:105, Phoenix - Portland 77:92, LA Clippers - Orlando 109:111.
(p)
