Cena młodości
Skończyli na dalekich miejscach, ale trenerowi dali przesłanki do optymizmu – tak spointować należy start Biało-czerwonych w biegu na 20 km.
Grzegorz Galica po raz pierwszy w życiu pobiegł nie tylko na igrzyskach, ale w ogóle na 20 km. I nie ma się czego wstydzić. Fot. PAP/EPA
Stać go na to, żeby strzelać cztery razy na czysto i skończyć już nie tylko w dziesiątce, ale nawet w ósemce – cytowaliśmy byłego trenera polskich biathlonistów, Rafała Lepela, zapowiadając wtorkowy start panów w biegu długim. Jak się okazuje, przez trzy lata wspólnej pracy doskonale poznał własnych podopiecznych. Powyższe słowa dotyczyły Konrada Badacza, który – jak się się okazało – przy czystym strzelaniu rzeczywiście zająłby ósme miejsce! Ta sama zasada dotyczyła zresztą także na przykład Grzegorza Galicy. Niestety, generalnie celność na strzelnicy nie była tym razem mocną stroną naszych reprezentantów.
Jedziesz na maksa!
- Nikt nie lubi takich błędów, ale... to cena tego, że mamy bardzo młody zespół – mówił po zakończeniu rywalizacji Uroš Velepec, szkoleniowiec naszej męskiej reprezentacji. On też podkreślał, że sam bieg w wykonaniu obu wspominanych wcześniej zawodników był całkiem niezły. - Dla nas, trenerów, ważne jest to, że przy czystym strzelaniu Konrad i Grzegorz zajęliby miejsca w TOP 8. A to oznacza, że mamy potencjał. I że powinniśmy być optymistami.
W gronie Biało-czerwonych najwyżej – na 33. miejscu – uplasował się najmłodszy członek całej polskiej ekipy olimpijskiej, Grzegorz Galica. Niemal równo rok wcześniej został wicemistrzem świata juniorów w biegu indywidualnym. W tej kategorii wiekowej startuje się jednak na 12,5 km. W Anterselvie przyszło mu się zmierzyć z „dwudziestką”. - Powiedziałem mu przed startem: „Nie masz nic do stracenia. Jedziesz na maksa i zobaczysz, co będzie” - przyznawał Velepec podkreślając, że dopiero na ostatniej pętli 18-latek pobiegł nieco wolniej.
W „stójce” na plus
- Natomiast największą niespodzianką był dla mnie Marcin Zawół – podkreślał słoweński trener Polaków. - Ostatnie dwa lata był w kiepskiej formie, tutaj – zwłaszcza w biegu – zanotował życiówkę – chwalił podopiecznego. Zawodnik z Kowar zajął 43. miejsce, notując (jak Galica) trzy pudła. Badacz (49.) i Jan Guńka (61.) mieli ich po cztery. - Generalnie satysfakcjonujące było strzelanie w „stójce”, a także sama szybkość strzelania. Aż trzech z naszych zawodników uplasowało się pod tym względem w TOP 15 – analizował szkoleniowiec Biało-czerwonych.
Sivert, udało się!
Zajęte przez naszych lokaty pewnie nie zostaną kibicom w pamięci. Zostanie w niej na pewno przesłanie triumfatora - Sivert, udało się! - wykrzyczał do kamery Norweg Johan-Olav Botn po tym, jak pewny stał się jego triumf. Zadedykował go w ten sposób zmarłemu w grudniu koledze z reprezentacji, Sivertowi Guttormowi Bakkenowi.
Botn, który odniósł największy sukces w karierze, wygraną zawdzięcza bezbłędnemu strzelaniu (w biegu na 20 km każde pudło oznacza karną minutę). Dwadzieścia pocisków w tarczy nie zagwarantowało natomiast medalu drugiemu z bezbłędnych zawodników: Fin Olli Hiidensalo zajął czwarte miejsce.
(DaL)
______________________Są rezerwy
Trzy pytania do... Grzegorza Galicy
1. Debiut na igrzyskach już za panem. Emocje z kategorii „wow”?
- No właśnie wielkich emocji nie było. Skupiałem się na zadaniu, a nie na emocjach towarzyszących faktowi, że to igrzyska. Oczekiwałem od siebie nie tyle tego, żeby wypaść perfekcyjnie, ale... żeby nie wypaść bardzo źle.
2. Udało się? Jak pan przyjmuje swój wynik i swoje miejsce?
- Z dużym niedosytem. Biegowo wyglądało to stosunkowo dobrze, ale za wiele błędów popełniłem na strzelnicy. Jest jeszcze coś: to był mój pierwszy w życiu bieg na 20 km, więc nie do końca wiedziałem, jak rozłożyć siły: kiedy przycisnąć na maksa, kiedy nieco zluzować. Generalnie jak na debiut jest OK, choć już wiem, że są jeszcze rezerwy.
3. A jak się panu spodobał poniedziałkowy sukces na skoczni pańskiego rówieśnika?
- Oglądaliśmy razem konkurs. Fajna sprawa ten medal Kacpra, motywujący do działania!
