Celujemy w piątkę!

Rozmowa z Kamilem Rakoczym, trenerem Pniówka 74 Pawłowice

Kamil Rakoczy planuje identyczny wynik, jaki osiągnął z Pniówkiem 74 Pawłowice w poprzednim sezonie. Fot. ksgornik.eu

BETCLIC 3. LIGA

Na półmetku rozgrywek III ligi pańska drużyna w 17 meczach zgromadziła 28 punktów. Czy taki wynik satysfakcjonuje pana w stu procentach?

– Przed sezonem zakładaliśmy, że po rundzie jesiennej będziemy mieli przynajmniej o dwa „oczka” więcej, zatem cel został prawie zrealizowany. Myślę, że z tego dorobku możemy się cieszyć. Z drugiej strony nie ukrywam, że mogliśmy się pokusić o więcej, zatem odczuwamy pewien niedosyt. Dlaczego? Ponieważ kilka meczów nam „uciekło”, mogliśmy tych punktów mieć troszkę więcej i być w czubie tabeli. Reasumując – jest dobrze, ale na pewno mogło być lepiej.

Mecz lub mecze, z których był pan szczególnie zadowolony? Z wyniku, postawy zawodników i całej drużyny.

– Myślę, że najlepsze wrażenie pozostawiliśmy po sobie w Goczałkowicach, gdzie przegrywając do przerwy 0:2, w drugiej połowie zagraliśmy taki koncert, jakiego życzyłbym sobie w każdym meczu. Zdołaliśmy wyrównać na 2:2, chociaż mogliśmy to spotkanie jeszcze wygrać. Na pewno ten mecz utkwił nam w pamięci, łącznie z prezesami naszego klubu.

Mecz, który ewidentnie chciałby pan wymazać z pamięci? Czy to porażka 0:5 na własnym boisku z rezerwami Górnika Zabrze?

– Trafił pan w sedno sprawy, bo to był – bez dwóch zdań – nasz najsłabszy mecz. I taki blamaż, który po prostu nie powinien się nam przydarzyć.

Jest jeszcze jakiś mecz, z którego był pan niezadowolony, z postawy swoich zawodników?

– Gdybym musiał wybierać, to wskazałbym porażkę 2:4 na wyjeździe z Podlesianką Katowice. Gdybyśmy byli w normalnej dyspozycji, mogliśmy spokojnie wywieźć stamtąd punkt, a nawet trzy.

Zna pan odpowiedź na pytanie, dlaczego nie byliście tego dnia w normalnej dyspozycji?

– Tak, to był mój błąd. Jaki? Fizyczne przygotowanie do meczu nie było trafione i dlatego przegraliśmy. Też chciałbym o tym spotkaniu zapomnieć.

Jaki cel wytyczyliście sobie na zakończenie sezonu?

– Na pewno uderzamy w pierwszą piątkę, ponieważ chcemy wyrównać wynik, który osiągnęliśmy w poprzednim sezonie. Mam nadzieję, że po zimowym okresie przygotowawczym, gdzie będziemy pracować bardzo mocno, to przyniesie bardzo dobre, pożądane efekty i że w tej czołowej piątce się znajdziemy.

Jakich piłkarzy chciałby pan wyróżnić w swoim zespole za postawę w rundzie jesiennej?

– Jest dwóch takich zawodników, którzy mnie pozytywnie zaskoczyli. To 18-letni Filip Lachendro. Jest bardzo młodym zawodnikiem, do tego pomocnikiem, a mimo to strzelił jesienią pięć bramek. Postawiliśmy na niego i nie żałujemy tej decyzji. Pokazuje się z coraz lepszej strony i już pytają o niego kluby z wyższych lig. Drugim takim zawodnikiem jest trzy lata starszy od niego Kamil Herman, który – gdy przychodziłem do Pniówka – był zawodnikiem „do odstrzału”. Od tego czasu zrobił jednak bardzo duże postępy, teraz walczy o miejsce w podstawowej jedenastce i pomaga nam w zdobywaniu punktów (w 17 meczach strzelił cztery gole – przyp. red.).

Nie będę pytał o szczegóły, ale na jakie pozycje będzie pan poszukiwał piłkarzy w zimowym okienku transferowym?

– Naszym priorytetem jest pozyskanie klasycznej „9”, czyli środkowego napastnika, który byłby zmiennikiem Dawida Hanzela. „Denzel” w tej chwili jest naszym jedynym napastnikiem i wolimy dmuchać na zimne, ponieważ boimy się, że cokolwiek mu się stanie kartki bądź kontuzja będzie problem, żeby obsadzić tę pozycję. Mamy już zawodnika, którego chcemy pozyskać i mam nadzieję, że uda nam się go ściągnąć. Nie wymieniam nazwiska, żeby nie zapeszyć, a poza tym konkurencja nie śpi. Oprócz tego na pewno będziemy szukali zawodnika do gry na stoperze, chcemy wzmocnić rywalizację na tej pozycji. Mamy trzech środkowych obrońców i czwarty będzie mile widziany, żeby podnieść jakość drużyny. Będziemy również szukać kandydatów do gry na pozycjach „7” i „11”.

Nie kusi pana myśl, by spróbować wariantu gry z trzema stoperami?

Wyniki uzyskiwane przez reprezentację Polski, która właśnie tak gra, nie są zachęcające, ale my często zmieniamy system gry czwórką obrońców i już kilka razy graliśmy trójką z tyłu. Dla nas system nie jest ważny, ważne, że obowiązują w nim pewne zasady, więc gra trójką czy czwórką w ogóle nam nie przeszkadza.

Okres przygotowawczy macie już dopięty na ostatni guzik?

Wszystkich sparingpartnerów, a jest ich siedmiu, mamy już dogranych, terminy zajęte i będziemy grali tylko w soboty. Nie chcemy grać w środy, bo nie zamierzamy przygotowywać się do rundy wiosennej poprzez mecze kontrolne. Do tego planujemy obóz, mam nadzieję, że dojdzie on do skutku. Zamierzamy pojechać na zgrupowanie w lutym, chociaż jeszcze nie wybraliśmy konkretnego ośrodka.

Rozmawiał Bogdan Nather