Byle dostać wizę
Iran ma wielkie szanse, by po raz pierwszy w historii wyjść z grupy na mistrzostwach świata... o ile w ogóle zostanie wpuszczony do Stanów Zjednoczonych.
Mehdi Taremi to człowiek, bez którego trudno sobie wyobrazić reprezentację Iranu. Fot. MB Media / Press Focus
Irańczycy na mistrzostwach świata grali do tej pory sześć razy, ale nigdy nie wyszli z grupy. Zawsze zajmowali w nich... trzecie lokaty i mimo ambicji kończyli z niczym. Teraz szansa będzie idealna, bo Team Melli mają być losowani z drugiego koszyka. Przy odrobinie szczęścia z pierwszego mogą trafić na kogoś z trójki gospodarzy, z którymi będą w stanie powalczyć, a w trzecim i czwartym nie brakuje zespołów, które Iran powinien pokonać. To, że z racji nowego formatu mistrzostw z grup będą niekiedy wychodzić nawet po trzy reprezentacje, tylko przybliża potomków Persów do wymarzonego scenariusza.
Iran w Azji to gigant, który nie miał problemów z awansem na mundial. Według rankingu FIFA to druga siła kontynentu. Selekcjoner Amir Ghalenoei nie zgrywa jednak kozaka. – Eliminacje nie były wcale łatwe. Spójrzcie na możliwości innych zespołów. Zobaczycie, że udało nam się awansować w trudnych warunkach – mówił. Jego zespół w kwalifikacjach nie zawsze grał efektownie, ale robił to efektywnie. Jest to ciekawe z tego powodu, że w jego kadrze widać wyraźny przechył w stronę ofensywy. Największymi gwiazdami drużyny są napastnicy Sardar Azmoun i kapitan Mehdi Taremi, a wysoką wartość mają też skrzydłowi – niziutki Mehdi Ghayedi (Al-Nasr, Zjednoczone Emiraty Arabskie), Mohammed Mohebi (Rostów), Allahyar Sayyadmanesh (Westerlo) czy doskonale znany z naszych boisk Adi Gholizadeh, piłkarz Lecha Poznań. Selekcjoner najwyraźniej jest tego świadomy, stąd duży nacisk kładzie na ograniczanie popędów przeciwników.
Irańczycy z wielką niecierpliwością czekają więc na losowanie grup mundialu, choć... nie wiadomo, czy będą tego świadkiem. Ostatnio dało się bowiem przeczytać w mediach, jakoby delegacja tej reprezentacji nie otrzymała... zgody na wjazd na teren Stanów Zjednoczonych, gdzie 5 grudnia będą wyciągane kulki. Jak wiadomo, relacje między USA a Iranem od dekad są napięte, a prezydent Donald Trump umieścił go na liście krajów zakazanych. Wyjątkiem mają być ważne imprezy sportowe, tj. mundial oraz igrzyska olimpijskie, które odbędą się w Los Angeles w 2028 roku. Piłkarze raczej nie będą mieli problemu z wjazdem –zresztą możliwe, że trafią im się mecze w Meksyku lub Kanadzie, choć stanowić będą wyraźną mniejszość. O losowaniu w kontekście wyjątków nie było jednak mowy. Wizy na wjazd nie otrzymali prezes Irańskiej Federacji Mehdi Taj, selekcjoner Ghalenoei oraz siedmiu innych członków delegacji. Może jeszcze uda się znaleźć jakieś polubowne rozwiązanie?
Piotr Tubacki
