Byle bez powtórki
Po czterech kolejkach Wisła Płock jest niepokonana, podobnie jak trzy lata temu, gdy na koniec sezonu... spadła z ligi.
Łukasz Sekulski zna smak sukcesu i porażki. Fot. PAP/Marian Zubrzycki
WISŁA PŁOCK
Nafciarze powrócili do ekstraklasy po dwóch sezonach przerwy. Niezmienne pozostaje to, że w ich barwach gra Łukasz Sekulski. Ten napastnik jest jedną z najważniejszych postaci drużyny z Płocka. W poprzednim sezonie w 1. lidze 11-krotnie wpisał się na listę strzelców, a na najwyższym szczeblu rozgrywkowym nie zwalnia tempa. W czterech kolejkach zdobył już trzy bramki, w tym jedną w miniony weekend z Widzewem. 34-latek jest kapitanem z krwi i kości. W Płocku się urodził, a z Wisłą jest związany od najmłodszych lat. W pierwszej drużynie zadebiutował jako 18-latek, w sezonie 2007/08, na drugim poziomie rozgrywkowym. Opuścił ją w 2014 roku i grał w klubach ekstraklasy (Jagiellonia, Korona, Piast, ŁKS), wyjechał nawet do Rosji (SKA Chabarowsk), a po latach wrócił do swojej małej ojczyzny i z nią przemierza piłkarskie szlaki przez ostatnie cztery lata. Przeżył spadek, ale chwilę później powrócił z drużyną do elity i teraz może cieszyć się z tego, że zespół znajduje się na szczycie ekstraklasowej tabeli. Jest nagradzany za wytrwałość i miłość do klubu.
Wisła Płock z nim na pokładzie zalicza fantastyczny początek sezonu. Wygrała trzy pierwsze mecze, a w ten weekend zremisowała z silnym Widzewem. Jest jedną z dwóch drużyn, która w tym sezonie jeszcze nie zaznała goryczy porażki (Legia też jeszcze nie przegrała, ale zagrała mecz mniej). Zapewne mało kto w Płocku sądził, że tak świetnie rozpocznie się sezon dla podopiecznych Mariusza Misiury, którzy dopiero w barażu wywalczyli awans. Tymczasem zespół z Sekulskim na czele od razu zaczął rozdawać karty w ekstraklasie i nie jest to dzieło przypadku. W końcu nie tylko pokonywała słabszą Koronę czy Piasta, ale także wygrała 2:1 z Rakowem w Częstochowie, który walczy o udział w Lidze Konferencji. W najbliższą niedzielę do Płocka zawita Legia i trudno w tej derbowej rywalizacji wskazać faworyta, co wiele mówi o tym, jak silną ekipę zbudował trener Misiura.
Doświadczony Sekulski, centralna postać drużyny, kapitan, musi pomóc trenerowi Misiurze w zarządzaniu dotychczasowym sukcesem. W końcu Wisła w pewnym momencie przegra i niezwykle ważna będzie reakcja na porażkę. Ten snajper doskonale pamięta sezon 2022/23, który zakończył się spadkiem. Wówczas płocczanie również fenomenalnie wystartowali, nawet lepiej niż teraz, bo po czterech kolejkach mieli 12 punktów, 14 zdobytych bramek i tylko dwie stracone. Byli na szczycie, wydawało się, że staną się rewelacją ligi, że włączą się do walki o europejskie puchary, a może nawet o mistrzostwo. Gdy jednak w siódmej kolejce przyszła pierwsza porażka, zespół dowodzony przez Pavola Stano posypał się i zaczął hurtowo tracić punkty. W pierwszych sześciu kolejkach zdobył 16 punktów, a w kolejnych 28 zaledwie 21. To sprawiło, że na dwie kolejki przed końcem sezonu, gdy Nafciarze znajdowali się jedno miejsce nad strefą spadkową, słowacki trener stracił pracę. Zastąpił go Marek Saganowski, który oba ostatnie spotkania (z Rakowem i Cracovią) przegrał i drużyna spadła. Wówczas Sekulski przekonał się, że do utrzymania nie wystarczy tylko i wyłącznie dobry start. Teraz powinien wnioskami z tamtych wydarzeń dzielić się z kolegami szatni, żeby uniknąć powtórki. Jasne, biorąc pod uwagę to, w jaki sposób zespół jest przez ponad rok prowadzony przez trenera Misiurę, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Nafciarze spadają z ligi. W ekstraklasie trzeba być jednak czujnym!
Kacper Janoszka
