Była blisko brązu

Świetny bieg Elizy Ruckiej-Michałek - na dystansie 50 km walczyła jak równy z równym z zawodniczkami ze światowej czołówki. Na ostatnim kilometrze zabrakło jej sił, w rezultacie zajęła 8. miejsce.

Postawa Elizy Ruckiej-Michałek na trasie niedzielnego maratonu daje nadzieję, że w przyszłości może dostarczyć nam wiele radości. Fot. PAP/EPA

Zajmując ósme miejsce na dystansie 50 km, Eliza Rucka-Michałek sprawiła wielką i miłą sensację, a przy okazji potwierdziła, że dystans maratoński służy naszym biegaczom. Złoto wywalczyła Szwedka Ebba Andersson, srebro Norweżka Heidi Weng, a brąz, po zaciętej walce, Szwajcarka Nadja Kaelin.

Rucka-Michałek znakomicie rozegrała niedzielny bieg. Rozpoczęła na 26. miejscu, ale systematycznie odrabiała straty do wyprzedzających ją rywalek, walczących o brązowy medal. Niezwykle interesujące było ostatnie pięć kilometrów, gdy Polka coraz bardziej zbliżała się do grupy pościgowej. Na niecałe cztery kilometry przed metą całkowicie odrobiła straty i wyprzedziła utytułowaną Amerykankę Jessicę Diggins.

Co prawda Polka na ostatnim kilometrze odpadła z rywalizacji o brąz, ale i tak uzyskała jeden z najlepszych wyników w karierze - dotarła do mety na ósmym miejscu ze stratą 7:19,4 do zwyciężczyni. Przyznała, że dużo zawdzięcza Aleksandrowi Wierietielnemu, Justynie Kowalczyk, a przede wszystkim swojemu mężowi, który jest jej trenerem i poświęcił jej cały rok na przygotowania. Rucka-Michałek uroniła łzę, gdy zaczęła mówić o swoich dzieciach, które w tym okresie musiały zejść na dalszy plan. Po minięciu mety powiedziała tylko: - Chyba jeszcze do mnie to nie dotarło. I nawet nie mam siły mówić. Jej planem było zajęcie miejsca w czołowej piętnastce...

Jej osiągnięcie jest tym bardziej warte podkreślenia, że wróciła do wyczynowego uprawiania sportu po 4 latach przerwy. Wcześniej w trakcie wysiłku często mdlała. Po urodzeniu dzieci problemy ze zdrowiem się skończyły. Jak się okazało, Polka cierpiała na zespół wazowagalny, który polegał na nagłym spadku ciśnienia krwi i zwolnieniu akcji serca. Przeszła wszystkie badania lekarskie i otrzymała zgodę na uprawianie sportu. Za ósme miejsce we Włoszech otrzyma stypendium z Ministerstwa Sportu i Turystyki, które pozwoli jej kontynuować karierę. Maksymalna wartość miesięcznej gratyfikacji w tym przypadku to 6728,40 zł. Pieniądze będą wypłacane przez 18 miesięcy.

Wracając na trasę maratonu... Od początku niezagrożony był złoty medal dla Andersson, która szybko zbudowała przewagę i większość trasy pokonała samotnie. Bieg ukończyła w czasie 2.16:28,2 i zdobyła czwarty medal w igrzyskach w Tesero. Wcześniej zdobywała srebrne w biegu na 10 km, łączonym 10+10 km oraz w sztafecie kobiet. W całej karierze jest to jej pierwszy złoty krążek olimpijski, w dorobku ma także srebro z Pjongczangu i brąz z Pekinu w sztafecie.

W większości samotny bieg po srebro wykonała Weng. Wicemistrzyni świata na tym dystansie z 2025 roku dotarła do mety ze stratą 2:15,3 do Andersson. Do wcześniejszego złota w sztafecie dołożyła pierwsze w karierze srebro olimpijskie. Ma też brąz z biegu łączonego z Soczi i już z tegorocznych igrzysk.

Emocjonująca walka o brąz toczyła się praktycznie do samego końca. Znakomity finisz zanotowała Kaelin, która straciła 6:41,5 do Andersson.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się