Był luz, a wkradł się chaos

Rozmowa z Czesławem Bryłką, byłym piłkarzem Polonii Bytom

Konrad Andrzejczak jest jednym z liderów, który może wziąć grę na swoje barki. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

Dwie porażki i remis to bilans Polonii po powrocie do grania. Nie o takim początku rundy wiosennej marzyli kibice w Bytomiu, ani zapewne sam trener Patryk Czubak.

- Oglądałem wszystkie mecze jesienią, bo jestem polonistą z krwi i kości, ale to, co widzę teraz, trudno porównać z tamtym zespołem – jakby to była zupełnie inna drużyna. Przed sezonem wszyscy powtarzali, że najważniejsze jest pozostanie nad kreską i spokojnie utrzymanie jako beniaminek, a mimo to piłkarze grali o wiele lepiej. Teraz w tych trzech meczach wkradł się jakiś chaos. Zawodnicy pozbywają się piłki, przypadkowo wrzucają w pole karne, a na jesień próbowali rozgrywać akcje, wchodzili w pole karne i oddawali dużo strzałów. Było widać luz u piłkarzy, którego teraz brakuje.

Nie ma pan wrażenia, że ta udana runda jesienna spowodowana była efektem rozpędu po awansie z II ligi?

- To na pewno miało znaczenie, ale taki rozpęd zespołu utrzymuje się przez kilka kolejek, a nie przez całą rundę. Widać było, że ci piłkarze mają umiejętności. Z Wisłą Kraków czy Wieczystą grali jak równy z równym.

A spodziewał się pan takiego falstartu po zmianie trenera? Nic na to nie wskazywało.

- No właśnie, nic! Czasem „nowa miotła” pomoże, a czasem zaszkodzi. Zawodnicy umiejętności mają. Są, jak to mówią, takie szpilery (śmiech).

Gdzie według pana leży teraz największy problem w grze zespołu?

- Piłka nożna to gra błędów. Piłkarze Polonii nie są zawodnikami Realu Madryt, ale oni też popełniają błędy i tracą głupie bramki! Dobrze, że udało się zremisować w tym ostatnim meczu, bo Pogoń Siedlce mogła nawet wygrać. Wracając do pierwszego meczu z ŁKS-em, Bytomianie prowadzili już 2:0, wydawało się, że wszystko pójdzie tak jak jesienią, a później głupio stracili bramki. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale na pewno nie można obarczać winą tylko trenera. Po 6-7 meczach będzie wszystko wiadomo, bo przed Polonią starcia ze Śląskiem Wrocław, Wisłą i Wieczystą. Wiem też, jacy są kibice, ale najbardziej denerwowało mnie, że jak jesienią wszystko dobrze szło, to zaczęto pisać o ekstraklasie… Trzeba patrzeć realnie. Stadion został dopuszczony tylko do gry w I lidze, więc po awansie gdzie rozgrywane byłyby spotkania? Na Stadionie Śląskim? To są ogromne koszty, a Polonia nigdy nie była i nie jest bogatym klubem. Może kiedyś będzie. Nie wierzę jednak, że zawodnicy nie chcieliby awansować.

Zrobił się duży szum po słowach prezesa Sławomira Kamińskiego, że Polonia nie jest gotowa na ewentualny awans do ekstraklasy i niektórzy zaczęli sugerować, że przez to piłkarze zaczęli przegrywać. Takie słowa są bolesne dla zawodnika, prawda?

- Oczywiście. Nie wierzę w takie rzeczy! Każdy zawodnik chce się pokazać, bo dobra gra to szansa na lepszy kontrakt i transfer do silniejszego klubu. Tak jest w zawodowej piłce. Kibice pisali, że sprzedają mecze albo że nie chce im się grać. Gwarantuję, że każdy z nich chciałby awansować.

W kim widzi pan takiego lidera, który powinien teraz wziąć ciężar gry na swoje barki?

- Jest kilku zawodników. Jakub Arak jesienią fajnie sobie radził, strzelił kilka goli, ale już w tym ostatnim meczu wszedł z ławki rezerwowych. Są Konrad Andrzejczak, Mikołaj Łabojko. Do gry wrócił także Oleksandr Azackij, a największy problem w Polonii dotyczy właśnie defensywy. W trzech meczach straciła siedem bramek. Dużą stratą jest też odejście Axela Holewińskiego, którego z powrotem do siebie ściągnęła Pogoń Szczecin. Tam będzie rezerwowym, a Polonii w tamtej rundzie wybronił dużo punktów.

Tak jak pan wspomniał, siedem goli straconych w trzech meczach, zatem trener Patryk Czubak powinien się teraz skupić przede wszystkim na poprawie gry defensywnej?

- To jest podstawa, że zespół buduje się od tyłu. Jesienią obrona wyglądała dobrze i zespół tracił mało bramek. To jednak są tylko ludzie i teraz wiele zależy od tego, jak trener Czubak poukłada defensywę.

W najbliższej kolejce Polonia zmierzy się z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, która zanotowała trzy remisy w rundzie wiosennej. To znowu nie będzie łatwa rywalizacja.

- Do końca sezonu nie będzie łatwych spotkań. Myślę jednak, że zespół się zmobilizuje i nie powinno być źle. Widziałem grę Pogoni i wcale nie jest lepsza. Moim zdaniem wszystko z czasem powinno iść w dobrym kierunku, ale tak jak wspominałem, po kilku kolejkach okaże się, na co stać Polonię.

Rozmawiał Miłosz Cebo

Czesław Bryłka uważa, że największym problemem Polonii jest obecnie defensywa. Fot. Facebook

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się