Bye, bye Dywizjo A
Przegrywamy z Bośnią i o powrocie do elity europejskiego futbolu możemy zapomnieć. A przegrywamy we frajerski sposób.
Ivan Basić pokonuje z jedenastki Marcina Bułkę i daje Bośni pierwsze, historyczne zwycięstwo z Biało-czerwonymi… Fot. Leszek Szymański/PAP
W Zenicy nie mógł wystąpić wykartkowany we wcześniejszych meczach Ligi Narodów Robert Lewandowski, ale równie osłabieni byli też gospodarze. Z powodu kontuzji nie mógł zagrać 19-letni Kerim Alajbegović, strzelec gola w piątkowym meczu ze Szwedami. Drugi skrzydłowy, który tak bardzo dał nam się we znaki w pierwszym meczu w Warszawie Esmir Bajraktarević, na szczęście dla nas rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. U nas w miejsce „Lewego” z przodu wybiegł – zgodnie z oczekiwaniami – Mateusz Żukowski.
Energia z trybun
Selekcjoner Jan Urban spodziewał się „gorącego” meczu na Bilino Polje i tak rzeczywiście było. Zaczęliśmy dość nerwowo. Pierwsze minuty to dwa groźne dośrodkowania z naszej lewej strony, okazję miał lewy obrońca Sead Kolasinac – grał vis-a-vis swojego klubowego kolegi Nicoli Zalewskiego – ale został zablokowany. Gospodarze byli w pierwszych minutach bardziej agresywni, do tego energetycznie nastawieni przez wsparcie kilkunastu tysięcy kibiców.
Z upływem minut gra się wyrównała. Atakowaliśmy raz z prawej strony (Cash), raz z lewej (Zalewski), tyle że wgrania piłki w pole karne rywala nic nie dawały poza... zamieszaniem i kornerami. Groźnie było w 18. minucie po znakomitym przerzucie Casha na lewą stronę i dobrym dośrodkowaniu Przemysława Frankowskiego, tyle że skończyło się na kolejnym rożnym (trzy w pierwszych dwudziestu minutach).
Szkoda niewykorzystanych okazji
Bośniacy atakowali głównie naszą lewą stroną, mieli dobrą okazję kilka minut później, kiedy po mocnym, płaskim dośrodkowaniu Nikoli Katicia piłki o mało co nie wpakował do naszej siatki Jakub Kiwior, ale świetną interwencję zanotował Marcin Bułka. Mecz był otwarty z obu stron. Może nie było jakiejś wyrafinowanej gry, bo na kiepskim boisku w Zenicy nie było o tym mowy, było jednak ciekawie. Po dwóch kwadransach nastąpiła dynamiczna akcja Zalewskiego, który ruszył niczym Usain Bolt w swoich najlepszych czasach, zostawił rywala za plecami i wypalił - tyle że piłka wylądowała na bocznej siatce bramki Martina Zlomislicia. Zaraz potem chamski faul Armina Gigovicia na naszym skrzydłowym i zasłużona kartka. Szkoda, że Zalewski szybko się zrewanżował i też zobaczył kartonik od francuskiego arbitra. Męskiej walki - jak widać - nie brakowało.
Przed końcem pierwszej połowy mogliśmy prowadzić po wzorowo wyprowadzonej kontrze i celnym uderzeniu Wiktora Nowaka. Niestety dla nas, Zlomislić odbił futbolówkę. Zaraz potem jeszcze lepsza okazja naszych! Najpierw bośniacki golkiper wybronił piłkę po strzale Świderskiego, ten - leżąc - odegrał jeszcze przed bramkę, a tam Szymański, zamiast skierować futbolówkę do siatki, trafił w obrońcę… Szkoda! Ostatnie minuty, to zdecydowana przewaga Biało-czerwonych – jak w drugiej połowie spotkania na Narodowym w Warszawie 25 września.
Zabrakło kropki nad „i”
Druga połowa zaczęła się od chamskiego faulu Harisa Tabakovicia na Świderskim. Nasz ofensywny piłkarz musiał opuścić boisko na minutę, a w tym czasie… Tabaković głową trafił do nasze siatki! Na szczęście był na spalonym i gol nie został uznany. Karma wróciła.
Kiedy my atakowaliśmy, brakowało kropki nad „i”, czyli… Roberta Lewandowskiego z przodu. Starał się Mateusz Żukowski, ale to przecież klasyczna „9” nie jest. Nasze największe zagrożenie to szarże Zalewskiego po skrzydle. Po jednym z wywalczonych przez niego rożnych przymierzał z kilkunastu metrów Frankowski, ale piłka minęła cel. Gra o miejsce premiowane barażami o Dywizję A była zacięta, jak się wszyscy spodziewali. Po godzinie gry my mieliśmy cztery celne strzały, rywal - żadnego. Nie znaczy to jednak, że gospodarze nie mieli swoich okazji. W tyłach trzeba było być bardzo czujnym, tym bardziej, że średnia wzrostu bośniackich napastników to 190 cm.
Po godzinie z urazem plac gry opuścił kontuzjowany Matty Cash; zastąpił go obchodzący w poniedziałek 25. urodziny Norbert Wojtuszek. Szansę, po raz drugi w dorosłej kadrze, dostał też nastoletni Marcel Reguła. Z upływem minut nasza przewaga rosła: mieliśmy sporo strzałów, rzuty rożne, ale gola nie było. Próbował Frankowski, dwa razy Żukowski, niestety bez efektu bramkowego. Na bramkę Bośniaków oddaliśmy prawie 20 strzałów!
Niepotrzebny karny
W 76 minucie przeżyliśmy chwilę grozy po tym, jak w naszym polu karnym po starciu z Żukowskim upadł Demirović. Sędziowie na VAR-ze sprawdzali, czy nie było karnego. I pewnie by był, ale ostatecznie arbiter odgwizdał… spalonego gospodarzy.
Końcowe minuty to przewaga miejscowych, których ataki na prawej stronie napędzał szybki jak wiatr Bajraktarević. W 82 minucie znowu VAR w akcji - tym razem już na naszą niekorzyść. Poszło o starcie Bednarka z rezerwowym Lukiciem. Po zobaczeniu wszystkiego na własne oczy przed monitorem, Francuz wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Basić i szansy nie zmarnował. To był pierwszy celny strzał rywala na naszą bramkę…
Szkoda, frajerstwo z naszej strony. Atakowaliśmy, przeważaliśmy, ale przegrywamy. Bośniakom przez 180 minut nie byliśmy w stanie wbić gola. Co z tego że mieliśmy przewagę - za wrażenie artystyczne w futbolu punktów nikt nie przyznaje.
Dalej mamy teoretyczne szanse na baraż o Dywizję A, ale powiedzmy sobie szczerze: w praktyce wszystko się dla nas skończyło w Zenicy - pierwszą, historyczną porażką z Bośnią.
Michał Zichlarz
◼ Bośnia i Hercegowina – Polska 1:0 (0:0)
1:0 – Basić, 84 min (karny)
BOŚNIA: Zlomislić – Smajlović (63. Tahirović), Katić, Muharemović, Kolasinac – Memić (63. Bajraktarević), Gigović (89. Radeljić), Mahmić, Basić – Demirović (78. Bażdar), Tabaković (78. Lukić). Trener Sergej BARBAREZ.
POLSKA: Bułka – Cash (63. Wojtuszek), Bednarek, Kiwior, Frankowski – Świderski (63. Reguła), Nowak (89. Urbański), Zieliński, Szymański, Zalewski – Żukowski (89. Pietuszewski). Trener Jan URBAN.
Sędziował Jeremie Pignard (Francja). Asystenci Aurelien Drouet i Hicham Zakrani (obaj Francja). Czas gry - 98 min (46+52). Widzów 13000. Żółte kartki: Gigović (32. faul), Demirović (42. faul), Katić (76. niesportowe zachowanie) – Zalewski (38. faul), Bednarek (84. faul), Wojtuszek (90+1. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| BOŚNIA | POLSKA | |
| 44 | posiadanie piłki | 56 |
| 9 | strzały | 18 |
| 1 | celne | 4 |
| 2 | rzuty rożne | 8 |
| 1 | spalone | 0 |
| 12 | faule | 7 |
| 4 | żółte kartki | 1 |
TABELA I TERMINARZ DYWIZJI B GRUPY 4
|
1. Szwecja |
4 |
10 |
7:3 |
|
2. Bośnia i H. |
4 |
8 |
6:3 |
|
3. Polska |
4 |
4 |
7:4 |
|
4. Rumunia |
4 |
0 |
3:13 |
14 listopada (sobota), godz. 20.45
◾ Bukareszt, Rumunia – Polska
◾ Solna, Szwecja – Bośnia i Hercegowina
17 listopada (wtorek), godz. 20.45◾ Wrocław, Polska – Szwecja
◾ Zenica, Bośnia i Hercegowina – Rumunia
Janek, coś narobił??? Fot. PAP/Leszek Szymański
