Być może leżały tam zwłoki

Bayern i Arsenal należały do grona najsilniejszych zespołów poprzedniego sezonu. W bezpośrednim starciu Londyńczycy byli wówczas górą, ale Monachijczycy też mają swoje do powiedzenia.

Luis Diaz podejdzie do meczu z Kanonierami podbudowany hat trickiem, którego zdobył kilka dni temu z RB Lipsk. Fot. PAP / EPA

LIGA MISTRZÓW

Nie będzie wielką przesadą stwierdzenie, że gdyby ułożyć podium drużyn klubowych za poprzednią kampanię, zarówno Bayern, jak i Arsenal znalazłyby tam swoje miejsce. Zapewne też... musiałyby obejrzeć plecy Paris Saint-Germain, bo paryski gigant „pogodził” Monachijczyków i Londyńczyków – tych pierwszych eliminując w półfinale (słynny mecz na 5:4), a tych drugich ogrywając w finale Ligi Mistrzów (choć dopiero po karnych!).

Chamski Olise

Nie będzie też wielką kontrowersją stwierdzenie, że Arsenal na owym podium stał ponad Bayernem. Sprawa to prosta – obie drużyny zmierzyły się ze sobą w fazie ligowej Champions League i Kanonierzy byli górą 3:1. Był to mecz o szalenie wysokiej intensywności – zarówno fizycznej, jak i taktycznej, gdzie decydowały detale. Eksperci podkreślali – gdyby oba zespoły zagrały raz jeszcze, rezultat mógłby być zupełnie odwrotny. Ale wtedy lepszy okazał się Arsenal, który teraz będzie miał zadanie o tyle ułatwione, że Niemcy muszą borykać się z odczuwalnymi absencjami. Kontuzje nękają Jamala Musialę, na uraz stopy narzeka Manuel Neuer (choć akurat jego forma nie jest najwyższa), a za chamską czerwoną kartkę – za odpychanie przeciwnika i boiskową butę – pauzuje najlepszy w tym sezonie zawodnik Bayernu, fenomenalny Michael Olise. Anglicy nie skorzystają tylko z Christosa Tzolisa i leczącego się już dłuższy czas Williama Saliby. Sytuacja kadrowa im sprzyja, ale muszą pamiętać o jednym – rok temu grali u siebie, a teraz udadzą się do jaskini lwa.

Czujesz się mniejszy

Nie jest to termin przypadkowy, bo jakże często używany w odniesieniu do monachijskiej Allianz Areny. Gdzie, jak gdzie, ale tam Bayern zawsze jest przepotężny. Arsenal z gęsią skórką wspomina rywalizację z Bawarczykami, bo kilka lat temu zanotowali z nimi serię... trzech porażek 1:5 z rzędu. Dwie zostały poniesione właśnie w Monachium. Obiekt rekordowego mistrza Niemiec robi wrażenie nawet na doświadczonych piłkarzach, co w jednym z podcastów poruszył ostatnio Christoph Kramer, mistrz świata z 2014 roku: – Kiedy wjeżdżasz na stadion, wszystko świeci tak jasno, że aż razi w oczy. Wszędzie widać klubowe gwiazdy, trofea, sukcesy... Jest pięknie, kolorowo. Potem wchodzisz do szatni dla gości... a na środku stoi metalowy stół, na którym być może kiedyś leżały zwłoki. To nie jest przypadek. Ta szatnia nie jest wyłożona białymi kafelkami dla zabawy, to celowy zabieg. Potem wychodzisz na rozgrzewkę i znowu czekają na ciebie LED-y z Robbenem, Riberym, Lewandowskim, teraz z Musialą. Podświadomie na pewno czujesz się trochę mniejszy – mówił emerytowany już pomocnik.

Domowy rekord

Oczywiście zawodnicy Arsenalu to nie żadne pachołki i nie na takich arenach już występowali, ale jako że w takich spotkaniach liczą się detale – wszystko może mieć znaczenie. Z jednej strony Bayern zaliczył już kilka wpadek w tym sezonie. Ostatnio w LM zremisował przecież z Vikingiem 3:3, ale... to był wyjazd. U siebie rozbił Bodo/Glimt 5:0, a w Bundeslidze zanotował rekordowy domowy początek – 5:1 ze Stuttgartem (uczestnik LM), 7:0 z Unionem Berlin i 6:1 z Lipskiem (uczestnik LM). Arsenal w Champions League jeszcze się nie potknął, ale w Premier League uległ 0:3 najlepszej w tej chwili ofensywie rozgrywek, Brighton. W niektórych meczach grał natomiast... swoje, czyli niby nie rzucał na kolana, ale kontrolował, co trzeba i przepychał zwycięstwa. W Monachium przepychanie może jednak nie wystarczyć.

Piotr Tubacki

CZY WIESZ, ŻE...

Nie wiadomo, czy przy linii Bayernu obecny będzie trener Vincent Kompany. Belg doznał niedawno... kontuzji biodra, przez którą w ostatnim ligowym spotkaniu z RB Lipsk niemal nie ruszał się z ławki rezerwowych. Na pomeczowej konferencji prasowej zastąpił go wówczas dyrektor sportowy Max Eberl, a na wczorajszej przedmeczowej konferencji – asystent Aaron Danks. Kompany ma odpoczywać, także dlatego że prócz biodra zmagał się z infekcją wirusową.


PROGRAM 3. KOLEJKI

Środa: Como – Man. Utd, Lille – Galatasaray (oba 18.45), Aston Villa – Viking, Brugge – Lens, Bayern – Arsenal, Inter – Szachtar, Betis – Feyenoord, Real M. – Lipsk, Sporting – LASK (wszystkie 21.00)


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się