Bronią i strzelają
W zespole zabrzańskim, walczącym o swój pierwszy dublet od 1972 r., pierwszoplanowe role grają defensorzy!
Rafał Janicki co mecz, to lepszy – a w ekstraklasie ma ich już 406! Fot. gornikzabrze.pl
GÓRNIK ZABRZE
Po wygranej z Koroną 1:0 na wypełnionym Stadionie im. Ernesta Pohla drużyna prowadzona przez Michala Gasparika znowu jest na medalowym miejscu. Trzecia lokata na pięć kolejek przed końcem to znakomita pozycja wyjściowa do dobrego wyniku.
Ważna interwencja
Trzeba jednak oczywiście mieć w pamięci to, co było dwa lata temu. Wtedy Górnicy nawet nie na pięć, a na cztery kolejki przed końcem byli na trzeciej pozycji, żeby potem przegrać z Cracovią 0:5 i skończyć na pozycji nr… 6. Trener Jan Urban nie miał jednak, obiektywnie to trzeba przyznać, tak silnej i szerokiej kadry, jaką dysponuje teraz trener Gasparik. Dość napisać, że w sobotniej trudnej grze z kielczanami nie wystąpili nawet minuty bohaterowie zremisowanego meczu z Legią w poprzednim tygodniu, czyli Michał Rakoczy i Paweł Bochniewicz. Ten pierwszy dał wtedy znakomitą zmianę i zaliczył asystę przy bramce w ostatniej akcji właśnie „Bochena”. Z Koroną trener Gasparik wrócił do żelaznego składu.
Jeśli chodzi o środkowych obrońców, wspomnianego Bochniewicza i Rafała Janickiego, to w ostatnich spotkaniach bohaterowie górniczej jedenastki. Nie tylko stają na wysokości zadania w obronie, ale swoje też dokładają z przodu. Janicki jest w ogóle jednym z bohaterów nie tylko Górnika, ale całych rozgrywek. Notuje znakomity sezon, w którym przede wszystkim znakomicie kieruje grą swojego zespołu w tyłach – z Koroną ratował kolegów w sytuacji przewagi rywala 3 na 1 – ale też dokłada z przodu. W lidze i w pucharze ma już cztery trafienia, a pewnie jeszcze nie powiedział ostatniego słowa!
– Co było z Koroną ważniejsze, czy ta interwencja w tyłach, czy mój zwycięski gol? Myślę, że i jedno, i drugie, bo co by było, gdyby rywal zdobył bramkę w tej sytuacji... Łatwo by nie było. Trener uczulał, że przy tym, jak gramy, to tak może być i podkreślał, żeby grać swoje, być cierpliwym, a bramka w naszym wykonaniu w końcu wpadnie, no i tak się stało. W drugiej połowie Korona już zupełnie nam nie zagroziła, ale do przerwy było parę głupich i niepotrzebnych strat, do tego stałe fragmenty, gdzie Kielczanie byli groźni i cały czas musieliśmy być skoncentrowani – komentował Janicki.
Lód na głowę
Górnicy notują świetną serię. Za nimi już osiem meczów w lidze i w Pucharze Polski bez porażki – pięć z tych meczów wygrali, trzy zremisowali. Co też godne podkreślenia, to stracili w tych grach ledwie dwie bramki, w wygranym 3:1 meczu z Rakowem i przed tygodniem z Legią przy Łazienkowskiej (1:1).
– W jakiś hurraoptymizm nie ma co popadać. Lód na głowę i gramy dalej. Do końca jeszcze pięć kolejek i wszystko zależy od nas. W tej lidze nieważne z kim grasz, ale jeżeli będziesz bronił tak, jak w ostatnich ośmiu spotkaniach, kiedy nie dopuszczamy przeciwnika do sytuacji, to może być dobrze. Nie chcę jednak wybiegać do tego, co będzie w maju, bo skupiamy się teraz na Jagiellonii; jedziemy w piątek na ciężki teren. Inni pokazali, że można tam wygrać i my też z takim przekonaniem tam pojedziemy – zaznacza lider formacji defensywnej Górnika i jeden z najlepszych obrońców ekstraklasy kończącego się sezonu 2025/26.
Michał Zichlarz
Nadzwyczajna sesja
Jeszcze w tym tygodniu w Zabrzu ma się odbyć Nadzwyczajna Sesja Rady Miasta, na której podjęta zostanie decyzja o zbyciu 86 proc. akcji Górnika przez miasto, które od 2011 jest właścicielem klubu. Całość poprzez LP Holding GmbH zamierza kupić Lukas Podolski. „Poldi” ma już 8,3 proc. akcji Górnika odkupionych w grudniu od TU Allianz. Podpisanie umowy po zbyciu akcji ma się odbyć jeszcze w tym miesiącu.
