Bramkarze w cenie
Nawet faworyci muszą się napracować, by wygrać.
Logan Thompson latem przeniósł się z Las Vegas do Waszyngtonu, gdzie utrzymuje wysoką formę. Fot. SIPA/USA / Press Focus
NHL
Kto spodziewał się łatwej przeprawy mistrza Konferencji Wschodniej, Washington Capitals, z Montreal Canadiens w 1. rundzie play offu, ten musi szybko zmienić zdanie. Wprawdzie „Stołeczni” prowadzą w serii 2-0, ale wygrane nie przyszły im łatwo. Najpierw było 3:2 po dogrywce, zaś w drugim meczu 3:1 (0:0, 2:1, 1:0).
W tej drugiej potyczce najwięcej uwagi poświęcono obu golkiperom. Logan Thompson, „strażnik” gospodarzy, obronił 25 strzałów, w tym 14 w ostatniej tercji. W 56 minucie instynktownie zatrzymał kijem uderzenie Christiana Dvoraka, po którym krążek niechybnie zmierzał do bramki. Nieco wcześniej, w 47 minucie, Thompson bezradnie leżał na lodzie, zaś Jake Evans trafił w... słupek. Pokonał go jedynie wspomniany Dvorak (22 minuta). Z kolei Sam Montembeault zaliczył 29 skutecznych interwencji, ale w ciągu minuty puścił dwa gole i one, jak się później okazało, zadecydowały o wyniku. Najpierw Connor McMichael (24) dobijał swój strzał i krążek odbił się od łyżwy gracza Montrealu, Davida Savarda. Drugiego gola zdobył Dylan Strome, wykorzystując podanie Anthony'ego Beauvilliera. Wynik ustalił McMichael, który na 2 sekundy przed końcem posłał krążek do pustej bramki. Nick Suzuki, kapitan Canadiens, jest przekonany, że na własnym lodzie są w stanie wyrównać stan rywalizacji.
Edmonton Oilres, ubiegłoroczni finaliści Pucharu Stanleya, wrócili z Los Angeles bez żadnej zdobyczy. Owszem, w pierwszym meczu powalczyli, jednak przegrali 5:6, ale już w drugim meczu nie mieli wiele do powiedzenia – 2:6 (0:1, 1:2, 1:3). Przegrywali już 0:3, ale Leon Draisaitl (34 ) i Victor Arvidsson (45) zmniejszyli straty, jednak potem do głosu znów doszli gospodarze i Adrian Kempe zdobył dwa gole (47 i 52) przy pomocy Anże Kopitara. Ten ostatni, kapitan „Królów”, do dwóch asyst dołożył trafienie (50, w przewadze). Natomiast zespół Dallas Stars odrobił stratę z własnego lodu, wygrywając w Denver 2:1 (0:1, 0:0, 1:0, 1:0) po dogrywce.
1/8 finału Pucharu Stanleya
Konferencja Wschodnia: Washington – Montreal 3:1, stan rywalizacji 2-0
Konferencja Zachodnia: Colorado – Dallas 1:2 po dogrywce, stan rywalizacji 1-2; Los Angeles – Edmonton 6:2, stan rywalizacji 2-0
(ws)
