Bramkarz przeprosił
Drużyna z Grodu Bachusa po części zrewanżowała się Biało-niebieskim za lanie z zeszłego sezonu.
Jakub Bursztyn zaczął sezon od błędu, za który bił się w pierś. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
Nie lubię grać przeciwko drużynom, które nie rozgrywając piłki, tylko kopią ją do przodu - powiedział przed meczem bramkarz Lechii Jakub Bursztyn, mając na myśli pierwszego w tym sezonie rywala. Trudno dociec, czy słowa ogranego w wyższych ligach golkipera dotarły do zawodników w Kluczborka, ale fakt był taki, że już w 3 minucie Bursztyn sięgnął po piłkę do siatki. Zagrana przez przeciwników futbolówka trafiła pod jego nogi. Wszyscy - i on pewnie też - myśleli, że zostanie szybko wybita, a tymczasem została podana Dawidowi Czaplińskiemu, który błyskawicznie uruchomił Konrada Janickiego, a ten bez trudu dopełnił formalności. Winowajca był świadomy swojego kiksu i po meczu przeprosił kibiców, obiecując, że już nigdy się nie powtórzy. Trzeba przyznać, że to była jedyna gafa bramkarza Lechii. Mało tego - w kilku sytuacjach uratował zespół i zapobiegł powtórce wyniku spotkania kończącego zeszłe rozgrywki. Przypomnijmy - Kluczbork wygrał 3:0, zapewniając sobie udział w nieudanych barażach o awans. Bursztyn w pierwszej połowie miał też sporo szczęścia, bo Michał Biskup fatalnie przestrzelił z bliska, a Bartosz Chłód postawił pieczęć na słupku.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli zielonogórzanie i w 80 minucie doprowadzili do remisu. Dominik Więcek zdecydował się na rajd. Ograł bodaj czterech rywali i wyłożył piłkę Przemysławowi Bargielowi, który huknął z 15 metrów nie do obrony dla każdego golkipera. Lechia walczyła do końca, stąd końcowy gwizdek jej zawodnicy przyjęli z niedosytem. - Było widać w nas lekki stres. Szybko stracona bramka trochę nam dała w kość. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że trzeba coś zmienić i gra zaczęła się układać. Czuliśmy, że możemy odrobić stratę i nawet wygrać. I było to widać, bo po strzelonej bramce dążyliśmy nie tylko do remisu, ale szybko rozgrywaliśmy piłkę i chcieliśmy od razu zdobyć drugiego gola. Było widać w nas determinację. Oczywiście, szanujemy ten punkt, ale... - zawiesił głos strzelec wyrównującego gola.
(mar)
◼ Lechia Zielona Góra - MKS Kluczbork 1:1 (0:1)
0:1 - Janicki, 3 min, 1:1 - Bargiel, 80 min
LECHIA: Bursztyn - Flis, Rutkowski, Tumala - Kołodenny (46. Kurek), Ziarkowski (24. Osiński), Szmigiel (62. Zientarski), Lizakowski, Więcek, Bargiel - Olek (73. Dębski). Trener Sebastian MORDAL.
KLUCZBORK: Jureczko - Chłód, Nowak, Knejski - Niziołek, Napora, Czapliński, Neison (70. Zawada), Lewandowski, Biskup (64. Tuszyński) - Janicki (90. Kulig). Trener Łukasz GANOWICZ.
Sędziował Paweł Maćkowiak (Szczecin). Widzów 400.
Żółte kartki: Kołodenny, Rutkowski, Więcek, Kurek - Niziołek, Czapliński, Nowak, Janicki, Knejski, Biskup, Tuszyński.
