Brakuje tylko podgrzewanej murawy
Rozmowa z Tomaszem Grędą, wiceprezesem Unii Skierniewice, mistrzem rundy jesiennej Betclic 2. Ligi
Tomasz Gręda (z lewej) od lat współtworzy Unię Skierniewice, wprowadzając ją na coraz wyższy poziom. Fot. Unia Skierniewice
– Faktycznie pewne podobieństwa są, ale my podążamy swoją drogą. Zawsze stawiamy sobie najwyższe cele, przenosząc to na mecz – zawsze gramy o trzy punkty. Zbudowaliśmy bardzo młodą, ambitną drużynę, która przy ciężkiej pracy sztabu osiąga tak dobre wyniki. Gdy wszystkie elementy się zgrają, można sobie wyznaczyć cel i osiągnąć sukces. Mamy dość ambitnych ludzi na każdym poziomie w klubie i to procentuje.
Ta II liga chyba nie okazała się tak straszna, jak niektórzy ją malują.
– Po awansie przyjeżdżali do nas różni menedżerowie reprezentujący zawodników i straszyli, że nie damy sobie rady na tym poziomie. Twierdzili, że jeśli nie przebudujemy drużyny, to czeka nas ciężka walka o utrzymanie. My jednak idziemy swoją drogą, wierzymy w swoich zawodników. Została z nami ponad połowa składu i ci zawodnicy cały czas się rozwijają, nie osiągnęli jeszcze szczytu możliwości. Każdy z nich może pójść do przodu, grać nawet na pierwszoligowym poziomie. Zaprocentowała bardzo ciężka, wieloletnia praca, bo my tak naprawdę nie robiliśmy dużych roszad na przestrzeni sezonów, bardziej uzupełnialiśmy kadrę. Trzeba pamiętać, że mamy jedną z najmłodszych drużyn w lidze. Wszystko razem się fajnie zgrało i na półmetku sezonu jesteśmy na pierwszym miejscu. Cieszy mnie też bardzo fakt, że gramy naprawdę bardzo fajny futbol, praktycznie w każdym meczu prowadzimy grę. Wyglądamy dobrze zarówno technicznie, jak i taktycznie. Tych głosów chwalących naszą grę jest coraz więcej, a to zawsze daje satysfakcję. Efektem tego jest również to, że coraz więcej kibiców przychodzi na nasze mecze, bo taka ofensywna piłka im się podoba. Na ostatnim było ponad 2 tysiące widzów, powoli zapełniamy drugą trybunę. Jeśli będzie zapełniać się regularnie, to będziemy mogli pójść do władz miasta i rozmawiać o kolejnej. Zapraszam już teraz wszystkich na nasze mecze wiosną.
A propos władz miasta. O rozwój klubu ciężko bez dobrej współpracy z lokalnymi władzami, ale akurat w Skierniewicach wygląda to chyba wręcz wzorowo.
– Z władzami miasta żyjemy bardzo dobrze, my się im odwdzięczamy za pomoc super grą, spektaklami piłkarskimi dla mieszkańców. Ukłony w tym miejscu dla pana prezydenta Krzysztofa Jażdżyka, który bardzo mocno nas wspiera, jest praktycznie na każdym meczu. W kuluarach rozmawiamy nawet o taktyce, o poszczególnych zawodnikach, sytuacjach boiskowych, bo on akurat bardzo dobrze czuje piłkę. Nie ukrywam, że to zdecydowanie ułatwia rozmowy, gdy prezydent kocha sport.
Na przykładzie Unii wielkiej sportowej różnicy pomiędzy III a II ligą nie widać, ale czy był duży przeskok finansowo-organizacyjny?
– Tak, finansowy przeskok na pewno był, choćby ze względu na wyjazdy obejmujące cały kraj. Staramy się, aby drużyna na mecz jechała dzień wcześniej, zabezpieczamy hotele, boisko do rozruchu. Jeśli czas dojazdu na jakiś stadion przekracza trzy godziny, to obowiązkowo jedziemy z noclegiem. Do Poznania mamy 2 godziny i 17 minut, ale na sobotnie spotkanie na szczycie z Wartą najprawdopodobniej wyruszymy w piątek. Stawiamy na jakość i komfort, bo to pomaga zawodnikom. Jako zarząd musimy spiąć wszystko, aby czuli się dopieszczeni.
Co się stanie, jeśli po 34 kolejkach Unia nadal będzie pierwsza? Jesteście gotowi na I ligę?
– Nie śpimy, tylko patrzymy do przodu, chcąc grać o najwyższe cele. Myślimy o tym, choćby ze względu na aktualnie zajmowane miejsce. Rozmawiamy z miastem, MOSiR-em w sprawieodnośnie podgrzewanej płyty. Wiem, że miasto wstępnie rozmawiało z firmami, które tego typu usługami się zajmują. Zobaczymy, co się wydarzy, pierwsze wiosenne kolejki też na pewno nam dużo powiedzą. Nie boję się tego, że awansujemy i będziemy musieli szukać innego stadionu. W Skierniewicach wszystko powinno być w porządku.
Co trzeba będzie poprawić w infrastrukturze?
– Brakuje nam tylko podgrzewanej murawy. To jest nowy stadion i był budowany pod standardy I ligi. Posiadamy wszystkie potrzebne pomieszczenia, niczego nam nie brakuje.
Zimą planujecie wzmocnienia czy skład jest wystarczająco mocny?
– Zawsze coś trzeba poprawić, mamy już pewne plany transferowe, ale teraz nie mogę jeszcze ich zdradzić. Małych roszad na trzech czy czterech pozycjach można się spodziewać. Przedyskutujemy to z trenerami, ale będzie to dopiero po ostatnim meczu w tym roku.
Wspomniany sobotni mecz na szczycie, a zarazem starcie beniaminka ze spadkowiczem powinien zainteresować tych, którzy nie śledzą regularnie drugoligowej batalii?
– Jak najbardziej, a na boisku powinno dojść do ciekawej konfrontacji. Warta to bardzo dobra drużyna, która również miała wspaniałą serię zwycięstw. Obecnie to – obok Olimpii Grudziądz – absolutnie czołowa drużyna tej ligi. Na pewno będzie emocjonująco, a my – podobnie jak pod koniec lipca – celujemy w zwycięstwo.
Da się wskazać jedną rzecz, która zadecydowała o tym, w którym miejscu dziś jest Unia?
– Na sukces pracuje coraz większa grupa ludzi. W tym projekcie nie uczestniczą tylko piłkarze, sztab i zarząd. Wspierają nas sponsorzy, pomagają pracownicy MOSiR-u, dzięki którym mamy choćby dobrą murawę. Postawiliśmy ten klub w zasadzie od zera i dzięki ciężkiej pracy wielu osób jesteśmy w takim miejscu. Jednej rzeczy nie potrafiłbym więc wskazać.
Rozmawiał Mariusz Rajek
