Brakuje czegoś „ekstra”. Lub kogoś
Polonia pozostaje bez bramki od ponad czterech meczowych godzin. Beniaminek chce jeszcze wzmocnić siłę ognia, ale to nie jest takie proste…
Nowi piłkarze Polonii – jak choćby wahadłowy Jakub Apolinarski (tyłem) – na razie są trochę „niewyraźni”… Fot. Artur Kraszewski / Press Focus
POLONIA BYTOM
Tydzień miodowy dla drużyny z Bytomia, która wygrała dwa pierwsze mecze z bilansem bramek 4:0, poszedł już w zapomnienie. W dwóch ostatnich spotkaniach – w Łodzi z ŁKS-em i w ostatnią sobotę u siebie ze Stalą Rzeszów – Niebiesko-czerwoni sami zainkasowali sześć gongów, nie trafiając ani razu do siatki. Nie licząc pucharowego 7:1 z rezerwami Zagłębia Lubin, po raz ostatni Poloniści cieszyli się z ligowej bramki Kamila Wojtyry w 15 minucie potyczki z Chrobrym Głogów 26 lipca.
Zabrakło konkretów
Piłkarze Łukasza Tomczyka pozostają więc bez trafienia już od około (nie licząc doliczonego czasu gry) 255 minut. Ostatnie prawie 50 z nich mieli też przewagę zawodnika po czerwonej kartce dla piłkarza Stali, ale jej koronkowa gra i wrzutki w pole karne były biciem głową w mur.
– Grając tyle minut w przewadze, musimy zrobić coś więcej, nie tylko dośrodkowania, podania, które przeciwnik przecina. Potrzebujemy więcej konkretów, ktoś z nas musi dać coś ekstra, przedryblować, minąć rywala i dopiero wtedy stwarza się dobra okazja. Nie mogę przeżyć, że przegraliśmy u siebie, nie jestem do tego przyzwyczajony – mówił po 0:1 ze Stalą wahadłowy Konrad Andrzejczak.
W Bytomiu są świadomi bezzębności drużyny w ostatnich spotkaniach w grze ofensywnej. Po awansie Polonia pozyskiwała głównie obrońców i wahadłowych, ale z tych ostatnich na razie nikt z trójki Jakub Apolinarski, Kacper Michalski i Krzysztof Wołkowicz jakoś „nie wystrzelił”.
„Starzy” dostają impuls
Dyrektor sportowy Tomasz Stefankiewicz chce wzmocnić siłę ognia zespołu, zwiększyć rywalizację w zespole, z zastrzeżeniem, że Polonia to jeden z biedniejszych klubów w I lidze.
Na liście kandydatów był m.in. 28-letni Daniel Rumin z GKS-u Tychy, który jednak na początku lipca złamał palec u nogi i na razie pauzuje. – Rozglądamy się, nie zamknęliśmy okienka – mówi Tomczyk. – Potrzebujemy jeszcze trochę doświadczenia, takiego obycia, rywalizacji na niektórych pozycjach, jeszcze większej jakości. Transfery powodują też, że zawodnicy, którzy są w zespole, dostają impuls – było widać w dwóch pierwszych meczach, że podnieśli swój poziom.
Okienko trwa do początku września, tylko pytanie, czy Polonia może tak długo czekać. A przede wszystkim, na jaki kaliber piłkarzy ją stać.
– To już też nie ode mnie zależy, jest naprawdę dużo różnych okoliczności – tłumaczy szkoleniowiec Polonii. – Choćby klub tego zawodnika, przebieg rozmów, nasze możliwości finansowe, organizacyjne, logistyka. Ten wybór musi być dobry, więc musimy to mocno przygotować w tym tygodniu. To zawsze jest kompleksowa sprawa i to trwa, inne kluby też jeszcze czekają i nie przyspieszają.
Talent z Rakowa
Na razie Polonia wypożyczyła do końca sezonu z Rakowa Częstochowa 17-letniego Antoniego Burkiewicza (rocznik 2008), który wiosną miał znaczący udział w awansie Podhala Nowy Targ do II ligi. W sezonie zasadniczym zdobył cztery bramki w dziewięciu spotkaniach, a w barażowym rewanżu z rezerwami Zagłębia Lubin (2:3 i 3:1) dołożył jeszcze dwa trafienia. W październiku zadebiutował w kadrze narodowej U-17.
W niedzielę bytomianie zagrają w Siedlcach z Pogonią, która ostatnio wypunktowała na Stadionie Śląskim Ruch Chorzów. – Nikt tutaj nie zachłystywał się po dwóch pierwszych meczach. I wierzę w to, że kibice, ludzie, którzy nie byli 12 lat na poziomie I ligi, wszyscy zrobią to, żebyśmy dostali takiej dodatkowej energii. Będziemy łapać tempo, szukać okazji do kontr i sytuacji. Sam też w kolejnym tygodniach będę robił wszystko, żeby drużyna trafiała do bramki – zadeklarował Tomczyk.
Tomasz Mucha
