Ból

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Z igrzyskami jest tak, że po latach zostają w głowie jedynie pojedyncze obrazy czy symboliczne klisze. Nie da się przecież zapamiętać wszystkiego. Pierwsza tego rodzaju klisza właśnie rozbija się w naszych mózgach… Igrzyska fundują nam nie tylko opowieści o spełnianiu marzeń, opowieści o sukcesach ludzi, którym nikt wcześniej nie dawał szans… Siłą rzeczy muszą pojawiać się też opowieści o rozczarowaniu, bólu i żałości. Z pewnością tak właśnie przeżyliśmy w Cortinie d’Ampezzo przypadek Amerykanki Lindsey Vonn. To zjawiskowa sportsmenka, a zarazem kobieta zjawiskowej urody - nic więc dziwnego, że przyciąga uwagę całego świata. Tym razem 41-letnia Vonn zdecydowała się na coś tak niecodziennego, tak zdumiewającego, że dech zapierało! W 2024 r. przeszła częściową wymianę stawu kolanowego z udziałem tytanowych elementów. Wróciła do profesjonalnego sportu w zeszłym sezonie po prawie sześciu latach przerwy. Robiła wszystko, by być zwartą i gotową na igrzyska. Nagle nieszczęście: w ostatnim starcie przed olimpijską imprezą zerwała więzadło krzyżowe przednie. Nic to! Media społecznościowe obiegło kilka dni temu nagranie, na którym Amerykanka ostro trenowała, dźwigając ciężary z wielkimi obciążeniem.

W zeszły wtorek Amerykanka poinformowała, że jednak weźmie udział w zjeździe. Dwoje znakomitych fizjoterapeutów — Lindsay Winninger i Andi Mitterfellner oraz trener fitness Peter Meliessnig, intensywnie pracowali z narciarką, aby była gotowa. Świat rozdziawił usta w bezbrzeżnym zdumieniu, a kibice Amerykanki odetchnęli z ulgą, gdy okazało się, że bez problemów ukończyła piątkowy trening. Ważne, że Vonn nie narzekała na dolegliwości z kolanem. We wczorajszej jeździe o wszystko jechała z trzynastką na plecach. Zabobonni stwierdzą, że to nie pomogło… Wystartowała w zjeździe używając ortezy! Przeżyłem podobną kontuzję, znam więc ten ból i do głowy by mi nie przyszło, że to w ogóle możliwe. Oczywiście medycyna poszła do przodu, mnie trzy dekady temu wsadzono na miesiąc nogę do gipsu, niemniej, że poszła aż tak?! Patrzył wczoraj na Vonn cały świat. Gdyby została mistrzynią olimpijską – na naszych oczach ucieleśniłaby się z najpiękniejszych historii światowego narciarstwa ever.

Los lubi takie historie, czasami jednak wyższość bierze jego druga natura: bezwzględność! Amerykanka wystartowała mocno zmotywowana, jednak po czternastu sekundach zahaczyła o bramkę i wypadła z trasy. Leciała bezwładnie, jak szmaciana lalka, koziołkując. Po chwili oszołomiona ikona sportów zimowych leżała na trasie, krzycząc z bólu. To był drastyczny widok. Cierpienie legendy sportu doskonale widocznie na telebimach wręcz przeraziły zebranych pod stokiem licznych kibiców. Po wypadku zawody zostały przerwane na kilkadziesiąt minut. Vonn została zabrana helikopterem do szpitala. Cóż, zdrowia jednak nie oszukasz. Publiczność długo dochodziła do siebie . To nie jest historia z happy endem. Szkoda… Czy to był jej ostatni występ w życiu? Hmmm...

Tak czy inaczej: zapamiętamy ją jako fenomenalną narciarkę , która chciała oszukać los. Vonn nie jest przegrywem. Dziś rozpacza, dziś płacze, ale kiedy emocje miną – będzie dumna.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się