Bójcie się, chamy

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem meczu z Ruchem wiadomym było, że GKS Tychy już oficjalnie spada do 2. ligi. Tyszanie jednak... postarali się to jeszcze dla pewności podkreślić.

Daniel Szczepan (z przodu) rozpoczął strzelanie do rozbitego GKS-u Tychy. Fot. Press Focus

Remis Stali Mielec z Puszczą był formalnym wyrokiem dla GKS-u – mający gorszy bilans bezpośrednich starć z Mielczanami zespół stracił opcję ich wyprzedzenia. Kibice z Edukacji na pewno odczuli ten cios, jednakże... w głębi duszy już od dawna mentalnie szykowali się do gry w 2. lidze – po raz pierwszy od dekady. „Bójcie się, chamy, do 2. ligi spadamy” – śpiewali ironicznie, i jeszcze kilka innych przyśpiewek, a efektowna tęcza, która roztaczała się nad murawą, gdy w przerwie włączono zraszacz, była jedynym elementem, który dodawał im otuchy. „Był, będzie, jest tyski GKS” – taki transparent wisiał samotnie na trybunach.

Bójcie się Szwedzika

Ambicji GKS-owi odmówić nie można było, zaczął nawet nieźle, ale... już w 7 minucie Ruch objął prowadzenie. Wszystko było dobrze, dopóki goście nie przyspieszali tempa. Wtedy bardzo prostymi sposobami wypracowywali sobie mnóstwo przestrzeni – tak jak Patryk Szwedzik, który „nawinął” banalnym zwodem Marcina Szpakowskiego i Igora Łasickiego, asystując potem Danielowi Szczepanowi. Jeszcze przed przerwą zresztą „Szwedziu” skompletował dublet! Nie minął kwadrans, a tym razem w tyską obronę z drugiej flanki wjechał Jakub Jendryka, wystawiając niekrytemu Szwedzikowi do pustej; zaś tuż przed przerwą najskuteczniejszy zawodnik Niebieskich strzelił 14. gola w lidze pięknym strzałem z dystansu (po godzinie powinien mieć hat tricka, ale w sytuacji sam na sam fatalnie spudłował). W ostatnich 7 występach 24-latek zdobył 6 bramek!

Zwiędnięty kwiat

Czym odpowiadał GKS? Akcjami zaczepnymi przepełnionymi chaosem i brakiem zrozumienia. Notoryczne były wewnętrzne dyskusje między zawodnikami, okraszone machaniem rękami i wskazywaniem, gdzie kolega powinien w danej akcji – zdaniem tego drugiego – być. Liderować próbował standardowo Damian Kądzior, ale tak jak pozostali piłkarze z Tychów wyglądał jak coraz bardziej zwiędnięty kwiat.

Oczywiście Tyszanie w drugiej połowie atakowali (Nikodem Leśniak-Paduch wybił z linii strzał Tymoteusza Ryguły), ale dezorganizacja była tam bardzo widoczna. GKS szukając impulsu przeprowadził tylko dwie zmiany, obie... w przerwie. Próbował, strzelał, ale nie chciało wpadać, zresztą Chorzowianie i tak zdawali się mieć wszystko pod kontrolą. Podkreślili ją jeszcze w 76 minucie, gdy do asysty gola dorzucił Jendryka.

Trener zostaje

Jasne się więc stało, że Ruch – po drugim z rzędu zwycięstwie do zera – nie odpuszcza w walce o baraże. GKS zaś już planuje ruchy na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Przeprosiny za spadek w klubowych social mediach zamieścił p.o. prezesa Max Kothny. Co ciekawe, trener Rene Poms na pomeczowej konferencji prasowej stwierdził, że jest już po rozmowie z zarządem i zdecydował się „iść tą drogą z GKS-em Tychy”, dając do zrozumienia, że zostaje przy Edukacji.

Piotr Tubacki

Gdzie najlepsze piwo jest

Zarówno GKS, jak i Ruch świętują urodziny 20 kwietnia. Tyszanie w tym roku mieli bardziej okrągłe, bo 55., natomiast mecz z Niebieskimi zapowiadali jako górniczo (GKS) – hutnicze (Ruch) derby. Z tego powodu przed pierwszym gwizdkiem orkiestra górnicza odegrała uroczyście jedną z najsłynniejszych tyskich pieśni stadionowych: „W mieście, gdzie najlepsze piwo jest...”.


3  RAZY w tym sezonie Chorzowianie zdobywali co najmniej 3 bramki w meczu. Poza wczorajszymi derbami, były to także spotkania ze Stalą Rzeszów (4:0) i Miedzią Legnica (3:1). W Tychach po raz pierwszy zrobili to jednak na wyjeździe! Po raz pierwszy też Ruch strzelił w tym sezonie 3 gole w pierwszej połowie.


GŁOS TRENERÓW

Waldemar FORNALIK: – Powinniśmy być zadowoleni z gry i wyniku. Zdawaliśmy sobie sprawę, w jakiej sytuacji jest GKS, ale takie mecze trzeba rozgrywać na swoich warunkach. Szybko zdobyte bramki pomogły w tym, aby nie zostawić rywalowi szansy na to, by mógł uwierzyć, że jest w stanie coś ugrać.

Rene POMS: – Trudno znaleźć słowa po takim meczu, szczególnie że wiedzieliśmy, że spadamy. Ruch Chorzów to topowa drużyna. Był lepszy w każdym aspekcie. Żeby wygrać taki mecz, trzeba mieć perfekcyjny dzień, a my go nie mieliśmy.


OCENA MECZU⭐

◼ GKS Tychy – Ruch Chorzów 0:4 (0:3)

0:1 – Szczepan, 7 min, 0:2 – Szwedzik, 13 min, 0:3 – Szwedzik, 45 min, 0:4 – Jendryka, 76 min

GKS: Mądrzyk – Szpakowski, Łasicki, Da Silva – Kubik (46. Krawczyk), Keiblinger, Barański, Jankowski – Kądzior, Ryguła, Łysiak (46. Wełniak). Trener Rene POMS.

RUCH: Bielecki – Leśniak-Paduch, Watson, Komor, Preisler (78. Preisler) – Sz. Szymański (78. Rosół) – Ventura, Nagamatsu (86. Ceglarz) – Jendryka (89. Mezghrani), Szczepan (86. Kolar), Szwedzik. Trener Waldemar FORNALIK.

Sędziował Piotr Urban (Warszawa). Widzów 6250. Żółte kartki: Barański – Szczepan

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się